Czujne oko wychowuje
Kiedy kilkanaście lat temu pół Polski siedziało przed ekranami telewizorów i z zapartym tchem śledziło uczestników "Big Brothera", znaczna część społeczeństwa uważała, że takie obnażanie uczuć i zachowań przed okiem kamery jest zdecydowanie nieetyczne. O tym, żeby oko kamery sprawdzało, kto i co robi na miejskim skwerze, nikt wtedy nawet nie myślał, a monitoring był nowinką w prywatnych szkołach czy przedszkolach. Dziś kamery są wszędzie: w urzędach, szpitalach, placówkach oświatowych, na ulicach czy w parkach, i mało kto zwraca na nie uwagę. Powszechnie przyjmuje się, że to oręż w walce z niesfornymi młodymi ludźmi czy naruszającymi przepisy dorosłymi obywatelami. Z drugiej strony to kamery czasem umożliwiają wytknięcie nieprawidłowych działań szefostwu danej placówki i pomagają skontrolować, czy odpowiednie służby działają tak, jak trzeba. Władze kilku miast poszły jeszcze o krok dalej. Uznały, że rolą kamer jest nie tylko bierne przyglądanie się nieprawidłowościom, lecz także wychowywanie społeczeństwa. Gdy elektroniczne oko zauważy niewłaściwe zachowanie obywatela, np. w Tczewie, surowy głos z głośnika ostro upomni, by nie wyrzucać papierków czy niedopałków na chodnik albo zejść z oparcia chybotliwej ławki.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.