Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Nie dzielmy, lecz łączmy ponad granicami administracyjnymi

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Rozmowa z Genowefą Grabowską, europejskim ekspertem, profesorem Uniwersytetu Śląskiego

W stolicy odżyły podziały między starymi mieszkańcami a przyjezdnymi ze względu na pomysł wprowadzenia karty warszawiaka. Od razu podniosły się głosy przedstawicieli okolicznych samorządów, sypialni stolicy, że czas średniowiecza, kiedy miasta zamykały się w swoich murach, już minął, i że przyszłością jest budowanie metropolii, w której duże miasto i małe, pobliskie, będą współistniały. Czy tak też do sprawy podchodzi się w Unii Europejskiej?

W UE mówi się o metropoliach pod kątem zapewnienia lepszego życia ich mieszkańcom. I nie tylko pod względem komunikacyjnym. Przecież oni na co dzień żyją, uczą się, pracują i wypoczywają w warunkach ciągłego pośpiechu, stresu, hałasu, w zniszczonym środowisku, przy nikłym kontakcie z naturą.

Sugestie Unii, by poprawić ten stan, nie zmierzają do budowy granic między miastami, gminami czy powiatami. Wręcz przeciwnie, wielkie miasta i ich bliskie otoczenie pozostają w symbiozie. Stąd pomysł ułatwiający komunikację, np. jeden bilet na kilka środków transportu, ważny przez określony czas.

Myślę, że w Unii Europejskiej jest wiele dobrych wzorców funkcjonowania metropolii, które możemy dostosować do naszych warunków. Odnoszę jednak wrażenie, że polskie postrzeganie lokalnej samorządności, w tym budowy metropolii, ma niestety charakter separatystyczny: dążymy do wyodrębnienia się, uprzywilejowania tylko naszych mieszkańców, udowodnienia, że jednostki zaliczane do tej metropolii to odrębne, szczególne ośrodki miejskie. Nie tędy droga. Metropolia powinna być organizmem sprawnie działającym, dobrze zarządzanym i stwarzającym takie warunki życia jej mieszkańcom, które rekompensują niedogodności funkcjonowania w wielkim mieście. W Polsce nie ma tak dużych skupisk ludności, które mogłyby być porównywalne do wielkich europejskich czy światowych metropolii. Może liczący 4 miliony mieszkańców Śląsk? Jednak przy rozproszeniu jego mieszkańców trudno o porównanie z Meksykiem, Kalkutą, Londynem czy Kuala Lumpur.

Jak miałoby wyglądać w naszych warunkach ułatwianie życia mieszkańcom i jak się do tego należy zabrać?

Należy wreszcie podjąć decyzję polityczną i dać metropoliom zielone światło, a potem przygotować stosowne przepisy. Niektóre problemy będą wymagały rozwiązania na poziomie centralnym, w skali kraju, ale inne należy pozostawić samorządom, które mogą i powinny ułatwiać życie mieszkańcom tam, gdzie funkcjonowanie wielkiego miasta kuleje. A kuleje np. w transporcie, w służbie zdrowia, edukacji. Trudno uwierzyć, że na początku XXI wieku mieszkańcy mają gorsze warunki przemieszczania się, korzystania z połączeń komunikacyjnych, niekiedy mają trudności w codziennym podróżowaniu do pracy. Rozumiem, że mieszkańcy wsi podróżują do lekarza specjalisty do sąsiedniego, z reguły powiatowego miasta, ale żeby w dużym mieście całe wieki musieli czekać na wizytę u lekarza, który przyjmuje trzy przecznice dalej, to zupełnie niezrozumiała i godna potępienia historia. Tak być nie powinno i do naprawy tego stanu rzeczy należy dążyć.

Od czego w takim razie zacząć, skoro wyraźnie widać, że bez akceptacji władzy centralnej niewiele można zrobić? Najlepszym tego przykładem jest inicjatywa obywatelska, za którą stoją samorządowcy, a która zmierza do zwiększenia udziału samorządów w PIT. Jak dotychczas prace nad zmianą prawa toczą się bardzo powoli, a raczej - stoją w miejscu...

Pierwszym krokiem powinna być rzetelna analiza kompetencji, nie tylko pozostających w gestii lokalnych włodarzy, i ocena, czy za nimi idą odpowiednie narzędzia i środki. Na pewno to dobry moment, aby się zastanowić, czy aby nie mamy w naszym kraju nadregulacji na rzecz władzy centralnej.

Wprawdzie od lat różne zadania zlecane są samorządom, ale w ślad za nimi nie idą pieniądze. A przecież samorządy są także pełne inicjatyw, zabiegają o lokalizację inwestycji centralnych, o środki unijne, zgłaszają różne potrzeby regionu. Władza centralna musi mieć świadomość, że nie ze wszystkimi zadaniami scedowanymi na samorządy one poradzą sobie same. Lokalnie można zorganizować sprawny wywóz śmieci, i to pod warunkiem wdrożenia dobrej ustawy śmieciowej, ale już zapewnić zdrowe i przyjazne mieszkańcom środowisko, czy bezpieczeństwo energetyczne - z pewnością nie. Samorządy tych kwestii same nie rozwiążą, to powinno być zadanie realizowane i finansowane odgórnie.

No właśnie, ale jak to w praktyce załatwić? Znów wrócę do referendum i próby przeciwstawienia sobie mieszkańców stolicy przyjezdnym...

Wszystko wymaga racjonalnego podejścia. Nie można budować metropolii, konfliktując samorządy metropolii i miast satelickich. Włodarze powinni zrozumieć, że mają wspólny interes, a jest nim dobro mieszkańców całego regionu, tak jak to się mówi i robi w Europie. Przecież dzisiaj myślimy i mówimy właśnie o Europie regionów, a poprzez unijną pomoc staramy się wyrównywać szanse ich mieszkańców. I takie podejście powinniśmy przyjąć w Polsce. Zapewnić spójność w rozwoju regionów, dać szanse tym obszarom, które odstają od normy, są zapóźnione, na początek inwestując chociażby w sieć dróg lokalnych. Takich dróg można pozazdrościć np. Francuzom, my zaś koncentrujemy się na budowie autostrad, zapominając o mieszkańcach korzystających codziennie z dróg lokalnych. Dlatego tak często po jakości dróg widzimy, gdzie kończy się gospodarna, zasobniejsza w środki gmina...

Innymi słowy trzeba skończyć z konfliktami lokalnymi...

Polska ma być państwem opartym na solidaryzmie. Polacy to wiedzą i akceptują. Przecież w ramach tej solidarności ponosimy różne opłaty. Ot chociażby emeryci, którzy płacąc składkę rentową, finansują system, z którego nigdy nie skorzystają, bo przecież rencistami już nie będą. Tak też powinno być z metropoliami, które są potrzebne, aby ich mieszkańcy żyli i pracowali w godnych warunkach, ale także - byli otwarci na bliższych i dalszych sąsiadów. Żeby ten cel osiągnąć, trzeba budować jedność, a nie dzielić mieszkańców regionu na swoich i obcych.

@RY1@i02/2013/239/i02.2013.239.08800070a.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

Genowefa Grabowska europejski ekspert, profesor Uniwersytetu Śląskiego

Rozmawiała Grażyna J. Leśniak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.