Pieniądze z subwencji niesprawiedliwie dzielone
Rozmowa z Wacławem Szarkiem, burmistrzem Sędziszowa
Złożył pan wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. W jakiej sprawie?
Problemów oczywiście jest mnóstwo, jeśli chodzi o szkolnictwo. Zdecydowaliśmy się jednak na złożenie wniosku dotyczącego algorytmu subwencji oświatowej w sprawie gmin wiejskich i wiejsko-miejskich.
Według pana te miejsko-wiejskie są finansowo dyskryminowane?
Nie mówię o dyskryminacji, ale o racjonalizacji subwencji. Dlaczego np. miejscowości o liczbie mieszkańców 4999, mają otrzymywać subwencję o 38 proc. wyższą niż gminy, w których jest o 2-4 mieszkańców więcej. Podział może powinien być bardziej płynny.
Jednak jakiś podział, jakaś granica musi być?
Tak. Często gminy do 5000 mieszkańców funkcjonują np. w okolicach dużych aglomeracji. Często są bogatsze niż miejsko-wiejskie, o większej gęstości zaludnienia. Może w ramach wsparcia powinno się wspomóc właśnie te gminy, gdzie większość dzieci uczy się w szkołach usytuowanych w mieście. Niż demograficzny, który jest wyraźny na obszarach wsi, spowodował spadek liczby uczniów, a tym samym przyczynił się do likwidacji szkół, niekiedy z parunastoma uczniami. Utrzymanie takich szkół przekracza możliwości gmin. Oczywiście nie chcemy, aby gminom wiejskim obniżano subwencję, ale powinno być wypracowane płynne przejście od tych najmniejszych gmin do dużych aglomeracji, które działają w innych warunkach. Jeżeli w każdym miejscu zastosujemy jednakowe standardy, które muszą realizować gminy, to wzgląd administracyjny nie może tak bardzo różnicować finansowania oświaty.
Brakuje subwencji? Gmina może, właściwie nawet powinna, ze swoich środków wspomóc szkołę.
W szkołach podstawowych i w gimnazjach mamy ponad 700 uczniów. Przy średniej liczbie dzieci, czyli ok. 24 w klasie, musieliśmy dołożyć prawie 2 mln zł. Z naszych wyliczeń wynika, że subwencja oświatowa wystarczyłaby tylko wtedy, gdyby klasy liczyły ok. 34 osób. Kto chciałby posłać, zwłaszcza maluchy, do tak licznej klasy?
Jednak gmina ma obowiązek prowadzić szkoły. Może potrzeba oszczędności, przeniesienia środków?
Oszczędności są też ograniczone. Jednak robimy, co możemy, np. samą obsługę szkół prowadzimy przez pracowników urzędu gminy, co oznacza niższe koszty obsługi placówek oświatowych. Warto jednak pamiętać, że choć oświata to zadanie własne gmin, jednak ostatecznie odpowiada za nie państwo. To sprawa subwencji, która wielu gminom zaburza budżet albo prowadzi do likwidacji placówek. Subwencja, która, o co walczą politycy, miała prowadzić do wyrównania szans dzieci i młodzieży z mniejszych miast, de facto bardziej te obszary różnicuje.
Na jakie orzeczenie TK pan liczy? Powołuje się pan na konstytucję. Na czym jednak, tak po ludzku, ma polegać sprawiedliwość w rozdysponowaniu środków państwowych na oświatę w gminach?
Naszym zadaniem konstrukcja algorytmu winna opierać się na podstawowym założeniu, iż środki subwencyjne dzielone są według kryteriów jednolitych i powszechnych, a zatem identycznych dla wszystkich jednostek samorządu terytorialnego. Ustawodawca nie upoważnił ministra oświaty do wprowadzenia dodatkowego kryterium, którego wyznacznikiem jest liczba mieszkańców wynosząca 5000. Wnosząc skargę, liczymy na rozstrzygnięcie satysfakcjonujące jednostki samorządu terytorialnego, a tym samym zwiększenie subwencji.
Czy bez tych środków z kasy państwowej istnieje niebezpieczeństwo likwidacji mniejszych szkół w gminie?
W naszej gminie przeprowadzono docelową reorganizację sieci szkolnej. Gmina prowadzi szkoły nie tylko w samym Sędziszowie (przy średniej liczbie 24 uczniów w oddziale), lecz także na terenie wiejskim, gdzie mamy dwie szkoły. Dla gminy Sędziszów oświata była, jest i będzie zadaniem priorytetowym, ale uważamy, że musi być racjonalność działań ze strony państwa. Do zadań subwencjonowanych corocznie dokładamy ponad 3,5 mln zł, co przy obecnych przepisach ustawy o finansach publicznych zagraża możliwości uchwalenia budżetu.
Może ratunkiem dla istnienia szkół są sześciolatki? Zapełnią szkoły, będzie subwencja...
Posłanie do I klasy dziecka sześcioletniego to decyzja rodziców. Szkoły na terenie całej gminy są na to przygotowane, o czym osobiście informowałem panią minister oświaty, gdy odwiedziła w maju Sędziszów. Zwiększenie liczby sześciolatków w szkole nie spowoduje diametralnej poprawy sytuacji finansowej, gdy za tym nie pójdzie zmiana algorytmu.
@RY1@i02/2013/176/i02.2013.176.08800110c.802.jpg@RY2@
Fot. materiały prasowe
Wacław Szarek burmistrz Sędziszowa
Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu