Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Nie splajtujemy, ale to nie pociecha

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Detroit 2013 - wielkie umierające miasto. Zdjęcia i filmy, które pokazały, jak w naturze wygląda upadłość metropolii, przerażają. Opuszczone fabryki i straszące pustką wieżowce, eleganckie niegdyś wille, w których hula wiatr wpadający przez rozbite okna. Z dwóch milionów mieszkańców zostało 700 tysięcy. Źle działają niedoinwestowana policja i służba zdrowia. Bezrobocie wynosi 18 proc. Tylko czasem wielopasmowymi arteriami przemknie samochód. Sąd federalny USA zgodził się, by miasto zbankrutowało.

W Polsce przepisy ustawy z 28 lutego 2003 r. - Prawo upadłościowe i naprawcze (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1112 z późn. zm.) na plajtę miasta czy województwa nie pozwalają. Nie jestem pewna, czy to dobrze, czy źle. Bo przecież mamy miejsca w kraju, gdzie bezrobocie sięga nie tylko 18 proc., ale i dwukrotnie wyższego poziomu, na pogotowie ratunkowe czeka się godzinami, a interwencję policji w ogóle trudno wymusić. Po zamkniętych obiektach przemysłowych od lat hula wiatr. Tylko wieżowców nie ma, bo i wcześniej ich tam nie było. Ale osiedla i jednorodzinne domy popadają w ruinę, ponieważ młodzi mieszkańcy wyemigrowali do Warszawy albo do Anglii czy Ameryki, a starszych z marnych emerytur nie stać na remonty.

Jednak i w tych miejscach władza samorządowa ma się u nas nie najgorzej. Tak dobrze, że w urzędzie chętnie otacza się rodziną. Są takie miejsca, gdzie pracownicy bez skrępowania tytułują się między sobą nawet w obecności petentów ciociu czy wujku. Wszak, jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, niemal połowa stanowisk w urzędach jest obsadzana z pominięciem drogi konkursowej. A tam, gdzie są konkursy, do pracy dostają się ci, którzy najprawdopodobniej wcześniej poznali odpowiedzi na zaskakujące i wymagające pamięciowego wykucia pytania.

Co wynika z tego dla miejscowości, która ma kłopoty? Nic dobrego. Zadłuża się coraz bardziej. Trzeba więc ciąć znowu etaty nauczycieli, zamykać szkoły, bo dzieci mniej), ośrodki zdrowia, następnie nierentowne sklepy, a tym samym okolica staje się jeszcze mniej przyjazna mieszkańcom. Zanika centrum, w którym można było się spotkać i chociażby wspólnie ponarzekać (gdy jesteśmy pewni, że nie tylko naszym zdaniem coś idzie źle, łatwiej wspólnie podjąć inicjatywę). O tym, że władze jednak działają, świadczy odremontowana lub nowa siedziba urzędu czy kawałek wybrukowanego standardową kostką Bauma, dzięki unijnemu wsparciu, chodnika - oświetlanego jednak z oszczędności tylko przez kilka godzin. To, co mogę zaobserwować u części samorządowych urzędników, to strach przed samodzielnym myśleniem. A przecież skoro wszystko idzie źle, a splajtować nie można, to trzeba się zastanowić, co zmienić, żeby za parę lat, jak już nikt nie będzie chciał w okolicy mieszkać, urząd też nie został zlikwidowany. Nieprzemyślane cięcia wydatków niewiele dadzą, a wyższych podatków nikt nie będzie płacił, bo nikogo nie będzie stać. To, co może ożywić okolicę, to przede wszystkim przemysł i młode rodziny, choć niekiedy warto postawić też na usługi, np. turystykę połączoną z ekologicznym rolnictwem czy choćby opiekę na osobami starszymi. Warto zostawić szkołę z małymi klasami, bo rodziny to docenią. Przyda się też karta dużej rodziny i wsparcie w uzyskaniu pierwszego mieszkania (niekoniecznie na własność). A oprócz obniżki podatków, a może zamiast niej, trzeba wprowadzić rzeczywiste ułatwienia w zakładaniu i prowadzeniu działalności (na wzór działających przez lata ośrodków doradztwa rolniczego). Wiem, że przy obecnym kryzysie i cięciach budżetowych brzmi to jak utopia. Zastanawiam się jednak, ile osób nawet w małej gminie pracuje na rzecz urzędu. I uważam, że zanim zwolni się jednego nauczyciela, warto przemyśleć, czy nie zacząć oszczędności od siebie - czyli od zmniejszenia liczby urzędników.

Niemal połowa stanowisk w urzędach jest obsadzana z pominięciem drogi konkursowej

@RY1@i02/2013/147/i02.2013.147.08800020a.802.jpg@RY2@

Zofia Jóźwiak redaktor prowadząca

Zofia Jóźwiak

redaktor prowadząca

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.