Jak zatrzymać rodzinę w naszym mieście lub gminie
Czy są miejsce, gdzie żyje się najtaniej, a może najwygodniej? Co samorządy robią, by mieszkańcy nie wyjeżdżali? Obniżają stawki, budują przedszkola, wprowadzają ulgi dla dużych rodzin. Starają się różnymi metodami zatrzymać migrację i zachęcić do płacenia podatków na swoim terenie
Czy niskie koszty utrzymania w gminie to najważniejszy argument dla mieszkańców, by pozostali w swoim mieście, miasteczku, małej gminie? Na co zwracają uwagę, co proponują włodarze? Wiadomo już, że basen z jacuzzi i elegancka fontanna na rynku to, zwłaszcza w czasie kryzysu, za mało.
Drogie dzieci
Żłobki, przedszkola, szkoły to ważny element wygodnego do życia miejsca. Wprawdzie szeroko pojęte inwestycje oświatowe znalazły się dopiero na czwartym miejscu w badaniach agencji PBS [patrz wykres], ale opieka na dziećmi to ważny wyznacznik wyboru miejsca zamieszkania.
W dużych miastach w żłobkach miejsc brak. W Warszawie czeka się na nie nawet rok. W kolejce stoi ok. 6 tys. dzieci. Wiele z nich uczęszcza do placówek prywatnych. Tam rodzice płacą powyżej 1 tys. zł miesięcznie. W żłobku miejskim zapłacą trzy razy mniej.
- Utrzymanie malucha w żłobku to koszt 1236 zł - mówi dyrektor zaspołu warszawskich żłobków Bożena Przybyszewska. Miasto dopłaca z budżetu także np. do placówek prywatnych, które zlokalizowane są w tych rejonach, gdzie jest wiele nowych osiedli z młodymi rodzinami.
- Warszawa nie jest najdroższym miejscem na świecie - przekonuje rzecznik miasta Bartosz Milczarczyk. - Średnia pensja krajowa wynosi ok. 3,7 tys. zł brutto. W stolicy może być większa, ok. 5,2 tys. zł. Jednak i podstawowy koszyk zakupów jest w stolicy droższy - dodaje rzecznik.
Radna Zofia Trębicka, szefowa miejskiej komisji gospodarki, potwierdza, że miejsc w żłobkach i przedszkolach w stolicy brakuje: - Zależy to jednak od dzielnicy. Z Kabat można malucha wozić na Ochotę, bo tam miejsca są. Tylko chętnych do wożenia nie ma.
Radna przyznaje, że są rodzice, którzy decydują się na teoretyczny rozwód. Samotna matka ma pierwszeństwo w żłobku, przedszkolu i różne inne przywileje.
W Krakowie na przyjęcie do żłobka czeka się średnio od pół roku do roku, liczba oczekujących to ok. 2000 dzieci. Czesne wynosi 199 zł - to opłata stała. Do tego trzeba dodać ok. 150 zł za wyżywienie. - Płaci się tyle, ile dziecko zje posiłków w ciągu miesiąca - tłumaczy Filip Szatanik z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa.
Cieszyn to miasto na pograniczu polsko-czeskim. - Czy to gmina tania, czy droga - zastanawia się przewodniczący Rady Miasta Bolesław Zemła. - Prostej odpowiedzi nie ma. Żłobki i przedszkola są, miejsca dla dzieci też.
Podobnie jest w Kozienicach. Do sześciu przedszkoli kolejki nie ma. Pięć godzin, podobnie jak w innych gminach, jest za darmo. Za każdą kolejną godzinę rodzice płacą 1,54 zł. Obiad dla dzieciaków w przedszkolu, podobnie jak w szkole, kosztuje ok. 6 zł. To podobna stawka jak w wielu innych gminach. Żłobek miejski jest rozbudowany z funduszy unijnych.
- Trochę miejsc jeszcze brakuje, ale miasto dopłaca do placówek niepublicznych - mówi wiceburmistrz Kozienic Igor Czerwiński. Dodaje, że dzieciaki, zarówno szkolne, jak i przedszkolne, korzystają z bezpłatnych posiłków, jeśli są objęte opieką ośrodka pomocy społecznej.
Jak jest na południowym wschodzie Polski, w Przemyślu? - Miejsc w przedszkolach nie brakuje. Każda dodatkowa godzina, powyżej pięciu ministerialnych bezpłatnych, kosztuje rodziców 2,5 zł - mówi rzecznik miasta Witold Wołczyk. Dodaje, że mimo udogodnień dla dzieci mieszkańców w mieście jednak ubywa.
Czy tańsza dodatkowa godzina w przedszkolu zatrzymałaby młodych rodziców w mieście? - Nie. Studenci wyjeżdżają do dużych miast i tam często zostają. A inni młodzi budują domy w ościennych gminach. Tworzą się sypialnie podobne do tych w dużych miastach - mówi rzecznik Przemyśla.
Czy marka pomoże
Jabłoń to jedna z pięciu gmin, które dostały nagrodę od prezydenta Bronisława Komorowskiego za szeroko pojętą współpracę samorządów kilku gmin. Rossosz, Podedwórze, Jabłoń, Sosnówka i Wisznice współpracują od 2008 r. w myśl zasady "duży może więcej". Jak widać - rzeczywiście mogą wiecej, bo dzięki wspólnym projektom unijnym małe gminy pozyskały z Unii Europejskiej już 40 milionów złotych.
- W ramach współpracy gmin budujemy naszą lokalną markę. To kwestia sfery usług dla mieszkańców, ale też np. usług turystycznych. Razem staramy się o środki unijne - mówi wójt Jabłoni Dariusz Łobejko. Przyznaje jednak, że łatwo nie jest. Młodzi wyjeżdżają, a potem już nie wracają. - Chociaż są tacy, którzy chcą tu zostać. Może dla nich warto szukać pomysłów i starac się o pieniądze.
Płać podatek u siebie
Zapłać podatek w Krakowie, bo to lokata z gwarancją zysku - dostrzegalnego gołym okiem i przekładającego się na poprawę komfortu życia. Takie spojrzenie na płacenie podatków proponuje to miasto w ramach drugiej już edycji kampanii informacyjno-promocyjnej zachęcającej do odprowadzania podatków w mieście Kraka, która ruszyła 2 kwietnia. Na miejskiej platformie internetowej (www.krakow.pl/podatki) została uruchomiona specjalna zakładka poświęcona kampanii. Opiera się na przekazie - Kraków to dobra inwestycja, a najlepszą jej formą jest lokowanie tu podatku.
Kampania skierowana jest do osób, które mieszkają lub pracują w Krakowie, ale z podatku rozliczają się w innej miejscowości - "Ulokuj swój podatek w Krakowie, a każdego dnia przekonasz się, co potrafi zdziałać!". Pierwszy etap kampanii to 80 billboardów i 50 citylightów. W przestrzeni publicznej miasta znalazły się też plakaty oraz spoty w telewizji tramwajowej.
Drugi etap kampanii zostanie zrealizowany w październiku. Reklama pojawi się ponownie w lokalnej prasie oraz na Facebooku, a promujący kampanię spot będzie emitowany w BUS-TV (telewizji autobusowej). - Pierwsza kampania, zrealizowana w ubiegłym roku, przebiegała pod hasłem: "Kraków - tu płacę podatki" - mówi Filip Szatanik z biura prasowego w Krakowie.
Szacuje się, że w stolicy Małopolski mieszka niemal 150 tys. osób, które są zameldowane w innej miejscowości i tam odprowadzają podatek. Gdyby chociaż połowa z nich zdecydowała się płacić w Krakowie, miasto zyskałoby na tym 112,5 mln zł. Dla lepszego zobrazowania sytuacji warto przypomnieć, że przebudowa ronda Ofiar Katynia kosztowała miasto 94 mln zł (równowartość podatku PIT 63 tys. krakowian), a wkład finansowy miasta w budowę linii szybkiego tramwaju na Ruczaj (do pętli Czerwone Maki) to ponad 100 mln zł (równowartość podatku PIT ponad 66 tys. osób).
Zgodnie z prawem w przypadku podatku PIT miejscem rozliczania się osoby fizycznej jest urząd skarbowy właściwy dla miejsca zamieszkania (a nie zameldowania) podatnika w ostatnim dniu roku podatkowego. - W Krakowie mogą się więc rozliczać również wszystkie te osoby, które mieszkają w naszym mieście, ale nie są tutaj zameldowane. Żeby to zrobić, wystarczy złożyć w urzędzie skarbowym właściwym dla miejsca zamieszkania w Krakowie formularz ZAP-3, w którym wykaże się dla celów podatkowych krakowski adres zamieszkania. Wypełnienie formularza zajmuje maksymalnie 15 minut, wystarczy podać imię i nazwisko, PESEL, adres zamieszkania oraz numer rachunku bankowego (na który będą wpływać np. zwroty podatku). Wypełniony formularz ZAP-3 można złożyć osobiście lub wysłać pocztą do odpowiedniego urzędu skarbowego - zachęca do przenosin rzecznik Szatanik.
O płaceniu podatków w miejscu zamieszkania przypominają też inne duże miasta. W warszawskiej komunikacji miejskiej pojawiają się informacje zachęcające do płacenia podatków właśnie tutaj. Te pieniądze są przekazywane na rozbudowę infrastruktury w mieście. Nie wszystkich to przekonuje. - Jestem tzw. słoikiem, czyli przyjechałem z prowincji. Płacę podatek tam, gdzie jestem zameldowany, w małej miejscowości. Nie mam potrzeby płacić podatku w wielkim mieście - mówi student jednej z warszawskich uczelni. Dodaje, że profitów z opłat w miejscu studiów nie widzi.
Lokalne daniny
W dużych miastach podatki miejscowe zazwyczaj są ustalane przez radę gminy w stawkach maksymalnych określonych przez Ministerstwo Finansów. W mniejszych gminach stawki są zazwyczaj niższe niż ustalenia resortu. - Na przykład u nas dla budynków użyteczności publicznej ta stawka wynosi 92 proc. tego, co mówi minister. Dla budynków mieszkalnych jest to 79 proc. tego, na co maksymalnie pozwala ministerstwo - mówi rzecznik Przemyśla.
W Jabłoniu próbują jeszcze innej formy. - Zwalniamy na rok od podatku od nieruchomości prywatne firmy, które są zarejestrowane na naszym terenie. Może to jest jakiś pomysł, by przedsiębiorcy tu zostali, założyli biznes - wyjaśnia wójt Dariusz Łobejko. Bo jeśli jest praca, to i ludzie chętniej zostają.
O niskie podatki lokalne zadbał Czchów. Cieszyć mogą się rolnicy. Radni na wniosek gospodarza gminy obniżyli kwotę bazową (w tym przypadku jest to cena kwintala żyta) do dolnej granicy. Podobnie podeszli rajcy do podatków od środków transportu, działalności gospodarczej, opłaty targowej. Radni zrobili to ze świadomością pozbawienia gminy części dochodów. Mieli na uwadze m.in. wsparcie w ten sposób dużej liczby rodzin wielodzietnych, osób starszych, samotnych i bezrobotnych.
Niskimi daninami nęci też inwestorów np. pomorska gmina Kolbudy.
Za bilet i za mieszkanie
Bilet podstawowy jednorazowy lub 40-minutowy kosztuje 3,80 zł. Ostatnia podwyżka w styczniu 2013 r. Warto dodać, że miasto od kilku lat nie podnosi cen biletów okresowych. To Kraków. W Warszawie podwyżka była na początku roku. Miesięczna opłata za kartę miejską to 100 zł. Dzieciak, który dojeżdża niedaleko, zapłaci za jednorazowy bilet, 20-minutowy, 1,70 zł.
W mniejszych miastach chcą radykalnych cięć, a nie podwyżek. Pierwszym polskim miastem, które zamierza wprowadzić, wzorem niektórych europejskich metropolii, bezpłatną komunikację, są Żory.
Za symboliczną złotówkę ma być dostępna już jesienią komunikacja miejska w Pawłowicach. Od września dogodnie skomunikowane mają być wszystkie sołectwa z centrum gminy. Tam powstaje centrum przesiadkowe.
A czynsz za mieszkanie? W stolicy niski nie jest. Podstawowa stawka w lokalu komunalnym to 7,39 zł za mkw. W Krakowie, w zależności od kategorii lokalu, stawka czynszu kształtuje się od 3,08 zł/mkw. do 7,87 zł/mkw. miesięcznie.
W Olsztynie czynsz za mieszkanie komunalne wynosi 5,89 zł za mkw. Ale są ulgi w zależności od wyposażenia lokalu, roku jego budowy, a także zależne od ewentualnych opustów, które mieszkańcom przysługują. Po podwyżce sprzed pięciu lat z wnioskiem o ulgi wystąpiło prawie 1,5 tys. rodzin. Zdecydowana większość je uzyskała.
Za psa i za targowisko
Czy targowisko lokalne zatrzyma mieszkańców w gminie? - Próbujemy - mówi Anna Jastrzębska, naczelnik wydziału opłat lokalnych w Rudzie Śląskiej. - Chcemy zachęcić, by handlowcy stale prowadzili swoje stoiska na miejskich targowiskach, w jednym miejscu. Mamy też świadomość, że przyjadą tam nie tylko ludzie z miasta, lecz także ci z okolicy. To promocja dla Rudy, ale też udogodnienie dla okolicznych mieszkańców.
Rada miasta ustaliła preferencyjne stawki dla stale handlujących na placach targowych. Przykładowo opłata za jeden dzień handlu na stanowisku od 6 do 8 mkw. w przypadku sprzedaży ciągłej wyniesie 12 zł, a w przypadku sprzedaży okazjonalnej - 16 zł. - Chcemy zachęcić przedsiębiorców do stałej działalności na placach handlowych i do ograniczenia handlu w miejscach do tego nie przeznaczonych - wyjaśnia prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic.
Z psami też jest różnie. Na przykład w Warszawie podatku od psa nie ma w ogóle. A w Przemyślu posiadacze pupilka muszą zapłacić 50 zł rocznie. - Za to bezpłatnie czipujemy, bo te psiaki przecież się gubią - mówi rzecznik miasta. Są też miejscowości, w których w ramach opłaty prowadzono szczepienia przeciw wściekliźnie.
Pojawiają się też zniżki dla osób z miejscowym meldunkiem. Z podwarszawskiej Zielonki, jeśli jest się tam zameldowanym, można bezpłatnie dojechać do stołecznego centrum handlowego.
Są też inne pomysły na tanią gminę. Na przykład Kozienice dopłacają mieszkańcom 2,5 zł do każdego metra sześciennego zużytej wody i ścieków. Ustawę śmieciową już też przerobili. Mieszkańcy mają płacić 6 zł od osoby za śmieci segregowane - w skali kraju to drogo nie jest. - Dopłata do wody to zawsze jakieś udogodnienie dla mieszkańców. Może zostaną, bo tu będzie taniej mieszkać - mówi wiceburmistrz Igor Czerwiński.
W poszukiwaniu zatrudnienia
Jednak wszyscy w małych jednostkach samorządu terytorialnego przyznają, że najważniejsza pozostaje praca.
- Bezrobocie jest duże - zgodnie mówią włodarze ze wschodniej ściany, z zachodniej Polski, nawet z centrum. Młodzi, zwłaszcza studenci, uciekają, by znaleźć zatrudnienie w wielkim mieście. Trudno jest nawet zachętami samorządowymi przyciągnąć młodego człowieka do małej gminy.
- W dużych miastach jest lepszy rynek pracy - narzeka rzecznik Przemyśla. Dodaje, że to szkoda, bo taka mała ojczyzna to wartość sama w sobie.
W gminie Kępice (woj. pomorskie) stawiają na młodych przedsiębiorców. Od października 2012 r. do sierpnia 2014 r. prowadzony jest tam program Biznes dla Młodych, na który samorząd uzyskał pieniądze z UE. Przeznaczony jest dla młodych bezrobotnych, a osoby, które zostaną zakwalifikowane do projektu, mają szanse na:
- szkolenie i doradztwo z zakresu zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej,
- wsparcie finansowe na rozwój przedsiębiorczości (maksymalnie 40 tys. zł),
- wsparcie pomostowe podstawowe przez 6 miesięcy - do 1 500 zł, z możliwością przedłużenia na kolejne 6 miesięcy.
Karta 3+
Coraz więcej gmin decyduje się na wprowadzenie karty dużej rodziny. Tak jest w Gdyni, Gdańsku czy podstołecznej Lesznowoli. Głuchołazy oferują szerszą pomoc - dla rodzin nie tylko wielodzietnych, lecz także wychowujących dziecko niepełnosprawne, jak również dla osób w wieku 65 lat i powyżej oraz każdej osoby niepełnosprawnej legitymującej się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. Oferując zniżki, chcą ułatwić dostęp do korzystania z dóbr kultury, obiektów sportowych i rekreacyjnych. Dodatkowo osoby posiadające troje i więcej dzieci zwolnione są z opłaty za przedszkole i żłobek.
Natomiast Siedlce realizują od miesięcy pomysł pod nazwą Godziny dla Rodziny. Miasto proponuje mieszkańcom udział w przedstawieniach teatralnych, seansach kinowych za symboliczną opłatę 5 zł od osoby. Jednak pod warunkiem że w takim wydarzeniu kulturalnym weźmie udział cała rodzina - rodzice wraz z dziećmi.
Dobry gospodarz, bo miejscowy
Samorządy są dobrym gospodarzem spraw lokalnych. Tak odpowiedziało na ankietę PBS zamówioną przez Związek Miast Polskich ponad 64 proc. respondentów. Rozwój gminy jest najlepiej postrzegany przez mieszkańców województw: pomorskiego (88 proc.), śląskiego (81 proc.), małopolskiego (80 proc.) i podkarpackiego (77 proc.). Z danych wynika, że większość Polaków, ok. 66 proc. uważa, że to właśnie działalność samorządów nadaje bieg rozwojowy miastom i małym gminom.
Problemem jest system podatkowy i rozlicznie między gminami a państwem. Jedynie 43 proc. podatków płaconych przez Polaków wraca do budżetów lokalnych. Większość respondentów - prawie 60 proc. - twierdzi, że ten odsetek powinien być zdecydowanie wyższy. A aż 80 proc. badanych stwierdziło, że więcej pieniędzy powinno zostać przeznaczone na gminne inwestycje.
Tylko 12,3 proc. twierdzi, że do lokalnego budżetu powinno trafić mniej pieniędzy. Samorządowcy zgodnie uważają, że gminy lepiej będą gospodarować pieniędzmi niż władze rządowe - znają potrzeby, efektywniej wykorzystają powierzone im środki.
- System centralnego rozdawnictwa pieniędzy to przeżytek - mówi prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz. - Gminy lepiej poradzą sobie z rozwojem kraju, tym oddolnym. Co ciekawe, opinie są podobne zarówno w dużych miastach, jak i w małych, wiejskich gminach.
@RY1@i02/2013/107/i02.2013.107.08800060a.801.jpg@RY2@
Gdyby więcej środków finansowych zostało w gminie, to na co samorząd powinien wydać pieniądze
OPINIA EKSPERTÓW
@RY1@i02/2013/107/i02.2013.107.08800060a.802.jpg@RY2@
Prof. Jerzy Regulski Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej
Tania gmina? To nie jest dobre sformułowanie. Gmina ma być efektywna. Nie jest do oszczędzania pieniędzy, tylko do zaspokajania potrzeb mieszkańców. Koszty to sprawa wtórna. Bo przecież jedni będą chcieli dopłat do przedszkoli, inni do budowy lokalnych dróg, jeszcze inni np. do imprez kulturalnych organizowanych na terenie gminy. Trzeba właśnie pamiętać, że gmina jest wspólnotą mieszkańców. To oni powinni decydować, na co przeznaczać lokalne środki. Nie można tworzyć sztywnych standardów, bo każda wspólnota samorządowa jest inna. Gmina jest dla mieszkańców, bo to oni ją stanowią.
Inną sprawą są finanse, którymi dysponują samorządy. Zostały obciążone kosztownymi zadaniami, które nie zawsze powinny należeć do lokalnych społeczności. Otwarty jest problem subwencji państwowych. To one powinny umożliwiać swobodne działanie samorządu, czyli lokalnej wspólnoty. Niestety u nas jeszcze ten mechanizm nie funkcjonuje dobrze. Może to kwestia młodej demokracji?
Dla samorządów ciekawym pomysłem jest Nagroda Obywatelska przyznawana od tego roku przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jest kategoria czysto ludzka - czyli co dana gmina może zrobić dla mieszkańców. Ale jest też kategoria szersza. Kilka gmin może się skonsolidować i razem stworzyć przestrzeń przyjazną dla mieszkańców. Może m.in. na tym polega samorządność.
Dialog mieszkańców, samorządów i współpraca ze stroną rządową to elementy konieczne do osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu w życiu publicznym.
@RY1@i02/2013/107/i02.2013.107.08800060a.803.jpg@RY2@
Andrzej Porawski dyrektor Związku Miast Polskich
Gminy starające się o subwencje mają ją naliczaną od maksymalnej stawki podatków ustalanej co roku przez Ministerstwo Finansów. I to nie jest kara, tylko sprawiedliwość.
Gmina nie może być dobrym wujkiem, który obniża lokalne stawki podatku, a potem stara się o subwencje. One są dla wyrównania dochodów, by dać możliwość funkcjonowania tym samorządom, które mają trudniejszą sytuację finansową. Składają się na nie zazwyczaj bogate miasta. I paradoksalnie to one w większości ustalają podatki na maksymalnym ministerialnym poziomie.
Nie powinno być tak, że być może dla populistycznych interesów gmina obniża podatki, mimo że w pierwszej kolejności właśnie mechanizm podatkowy powinna wykorzystać dla zwiększenia własnych dochodów.
Wypowiedź nieautoryzowana
Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu