Zabrać, ale nie zanadto skrzywdzić
Bez wywłaszczeń nie byłoby inwestycji. Racje ogółu są bowiem często nie do pogodzenia z interesami właścicieli gruntów. Tymczasem gdzieś trzeba zbudować drogę czy dworzec autobusowy, gdzie indziej poszerzyć zbyt wąski trakt lub poprawić niebezpieczny zakręt. Wprawdzie pieniędzy z kończącej się perspektywy na lata 2007-2013 na inwestycje samorządowe już prawie nie ma, a nowe będą za dwa lata, ale o tym etapie budowy czy przebudowy trzeba myśleć już dziś. Bo właśnie teraz jest czas, by spokojnie zastanowić się i rozpocząć proces prowadzący do przejmowania gruntów pod nowe zadania. Za rok, dwa, przy działaniu z dnia na dzień i w stresie będzie znacznie trudniej.
Bowiem to, co słuszne dla ogółu mieszkańców, może być tragedią dla osoby, która miejsca pod inwestycję musi ustąpić. Nie zawsze nawet z pozoru przyzwoite pieniądze zapłacone za działkę rozwiążą problem. Bo kwota zwrócona za chylący sie ku upadkowi dom wystarczy zaledwie na kawalerkę w odrapanym bloku. A osoba nienawykła do blokowych wygód i tak będzie czuła się tam jak w więzieniu. Podobnie z odbieranymi polami. Lepiej wcześniej wskazać miejsce, w które poszkodowany rolnik może przenieść działalność lub choćby scalić to, co zostało, by łatwiej dało się gospodarować. Inaczej przybędzie nowy bezrobotny.
Dlatego zanim samorząd zabierze się do obligatoryjnego wywłaszczania, powinien wszystko przygotować, jak trzeba. Ustalić, które działki są tak naprawdę niezbędne, rzetelnie przeprowadzić wycenę, bo zarówno zbyt niska, jak i zbyt wysoka może przynieść niepożądane efekty. Przy zawyżonej marnotrawione są samorządowe pieniądze, a przy kolejnych wywłaszczeniach wysokie stawki są przywoływane i trudno wynegocjować niższe. A przy zbyt niskich? O protestach i ciągnących się latami odwołaniach i blokadach pisać nie muszę. Takich sytuacji, jak choćby przy poszerzaniu zakopianki, w mediach elektronicznych i prasie jest pełno.
- Trzeba robić wszystko, by doprowadzić do ugody - radzi mecenas Rafał Dębowski. - Zasadniczy tryb wywłaszczenia nieruchomości, określony ustawą o gospodarce nieruchomościami, sprowadza się do rokowań i po ich pozytywnym zakończeniu do sprzedaży nieruchomości, a w razie niepowodzenia, do wydania decyzji wywłaszczeniowej - wyjaśnia adwokat.
Od siebie dodam jeszcze: skupienie się na wycenie i kwocie odszkodowania to zdecydowanie za mało. Trzeba brać pod uwagę rachunek zysków i strat, także tych pozornie niewymiernych, jak opóźnienia w realizacji inwestycji albo społeczną niechęć w stosunku do zbyt twardo obstającego przy swoich warunkach urzędu. To też przekłada się na złotówki.
@RY1@i02/2013/056/i02.2013.056.088000100.802.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak redaktor prowadzący
Zofia Jóźwiak
redaktor prowadzący
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu