Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mieszkaniowa pułapka, czyli duże lokale tylko na wynajem

29 czerwca 2018

Warszawski eksperyment dotyczący luksusowych czynszówek się nie powiódł. Miasto nie sprzeda ich lokatorom, choć obiecywało, a najemcy od lat nie płacą wylicytowanych kwot

Oddawali mieszkania komunalne, spółdzielcze, nawet prywatne. W zamian, w rozliczeniu dostawali lokale o powierzchni ponad 80 mkw. Oczywiście nie za darmo, tylko za tzw. czynszem wolnym. Warszawska gmina Centrum wybudowała w 1998 r. czynszówki - przy ul. Ząbkowskiej i ul. Meissnera na Pradze, ul. Marii Kazimiery na Żoliborzu, przy ul. Abramowskiego na Mokotowie. Lokatorzy liczyli, że je po 10 latach wykupią. Takiej możliwości nie mają.

W sumie w stolicy powstało ponad 800 mieszkań o średniej powierzchni 90 mkw. Było pięknie, po europejsku. Włodarze miasta przypominali wówczas instytucję przedwojennego kamienicznika, argumentowali, że w Europie Zachodniej większość mieszkańców lokale wynajmuje. Nie zawsze mają potrzebę posiadania własnego lokum. Ówczesny prezydent Warszawy Marcin Święcicki (dziś poseł PO) oprowadzał dziennikarzy po budynku przy ul. Ząbkowskiej. - Mieszkania są duże, z tarasami, jak we Włoszech - zachwycał się. Czynsz ustalono na 8-9 zł za mkw. Ale część mieszkań poszła pod młotek. To były lokale dla tych, którzy nie oddali miastu innego mieszkania. Licytacja w praskim urzędzie była emocjonująca. Pojawił się nawet czynsz opiewający na 32 zł za mkw. Osoby, które wygrały takie mieszkanie, nie chciały się wówczas nawet przedstawiać. To pewnie jakaś mafia - mówiono w kuluarach. Już wkrótce okazało się, że wylicytowane wysokie czynsze płacone nie są. Zadłużenie rosło. Podobnie, jak pretensje lokatorów dotyczące wykonania budynków. W garażach lała się woda, w mieszkaniach odskakiwała klepka, spadały kafelki.

- Ale to wszystko nic. Mieliśmy przecież świadomość, że mieszkamy w ekskluzywnych domach. A mieszkania, jak nam obiecano, po 10 latach miały być do wykupu. Z ulgą, jak inne komunalne - mówi jedna z mieszkanek czynszówki przy ul. Ząbkowskiej. Tamtejsza społeczność zorganizowała lokalny samorząd, który w ub.r. wystąpił do miasta z petycją o wykup.

- Żadnej obietnicy wykupu nie było - zastrzega prezydent Marcin Święcicki. A obecni szefowie miejskiego Biura Polityki Lokalowej (BPL) tłumaczą, że sprzedaż mieszkań byłaby przejawem nieracjonalnej gospodarki.

- Nie ma powodu, dla którego miasto miałoby wyzbywać się majątku - mówi wicedyrektor stołecznego BPL Tomasz Krettek. I dodaje, że sprzedaż z ulgą taką jak w przypadku mieszkań komunalnych w ogóle nie wchodzi w rachubę. - Oddawanie lokatorom mieszkań za 10 proc. wartości, jak było dotychczas, czy nawet za 50 proc., jak ustaliliśmy w tym roku, byłoby jawną niegospodarnością.

Szefowa miejskiej komisji gospodarki Zofia Trębicka przyznaje, że Rada Warszawy wprost zapisała, iż mieszkania wybudowane przez miasto po 1995 r. nie są na sprzedaż. - Ale lokatorzy mogą np. mieszkania zamieniać na mniejsze, bez podawania kryterium dochodowego koniecznego przy klasycznych lokalach komunalnych - przekonuje Trębicka.

Warszawskie czynszówki były nowatorskim projektem, który przez kolejne władze stolicy nie był już kontynuowany. W ślad za stolicą nie poszły też inne miasta. - Zdecydowaliśmy się na budynki partycypacyjne wspólnie z policją i koleją. Czynszówek na wynajem nie budowaliśmy - słyszymy w biurze prasowym w Gdańsku.

- My budujemy tylko klasyczne budynki komunalne dla osób o niskich dochodach oczekujących w kolejce - mówi Julia Wach z biura prasowego we Wrocławiu.

Ale poseł Marcin Święcicki broni pomysłu czynszówek. - To była alternatywa dla osób, które miały trochę środków finansowych na polepszenie sobie sytuacji mieszkaniowej, ale nie tyle, by kupić mieszkanie na wolnym rynku - tłumaczy. Dodaje, że pomysł budowy czynszówek pozwalał też na odzyskanie mniejszych mieszkań i przekazanie ich osobom z gminnej kolejki. - Broniłbym takiej strategii, bo to nowatorskie podejście do budownictwa komunalnego - mówi poseł. - Może warto do tematu wrócić. Ale wykup powinien odbywać się na zasadach rynkowych - zastrzega.

Monika Górecka-Czuryłło

monika.gorecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.