Mieszkaniowa pułapka, czyli duże lokale tylko na wynajem
Warszawski eksperyment dotyczący luksusowych czynszówek się nie powiódł. Miasto nie sprzeda ich lokatorom, choć obiecywało, a najemcy od lat nie płacą wylicytowanych kwot
Oddawali mieszkania komunalne, spółdzielcze, nawet prywatne. W zamian, w rozliczeniu dostawali lokale o powierzchni ponad 80 mkw. Oczywiście nie za darmo, tylko za tzw. czynszem wolnym. Warszawska gmina Centrum wybudowała w 1998 r. czynszówki - przy ul. Ząbkowskiej i ul. Meissnera na Pradze, ul. Marii Kazimiery na Żoliborzu, przy ul. Abramowskiego na Mokotowie. Lokatorzy liczyli, że je po 10 latach wykupią. Takiej możliwości nie mają.
W sumie w stolicy powstało ponad 800 mieszkań o średniej powierzchni 90 mkw. Było pięknie, po europejsku. Włodarze miasta przypominali wówczas instytucję przedwojennego kamienicznika, argumentowali, że w Europie Zachodniej większość mieszkańców lokale wynajmuje. Nie zawsze mają potrzebę posiadania własnego lokum. Ówczesny prezydent Warszawy Marcin Święcicki (dziś poseł PO) oprowadzał dziennikarzy po budynku przy ul. Ząbkowskiej. - Mieszkania są duże, z tarasami, jak we Włoszech - zachwycał się. Czynsz ustalono na 8-9 zł za mkw. Ale część mieszkań poszła pod młotek. To były lokale dla tych, którzy nie oddali miastu innego mieszkania. Licytacja w praskim urzędzie była emocjonująca. Pojawił się nawet czynsz opiewający na 32 zł za mkw. Osoby, które wygrały takie mieszkanie, nie chciały się wówczas nawet przedstawiać. To pewnie jakaś mafia - mówiono w kuluarach. Już wkrótce okazało się, że wylicytowane wysokie czynsze płacone nie są. Zadłużenie rosło. Podobnie, jak pretensje lokatorów dotyczące wykonania budynków. W garażach lała się woda, w mieszkaniach odskakiwała klepka, spadały kafelki.
- Ale to wszystko nic. Mieliśmy przecież świadomość, że mieszkamy w ekskluzywnych domach. A mieszkania, jak nam obiecano, po 10 latach miały być do wykupu. Z ulgą, jak inne komunalne - mówi jedna z mieszkanek czynszówki przy ul. Ząbkowskiej. Tamtejsza społeczność zorganizowała lokalny samorząd, który w ub.r. wystąpił do miasta z petycją o wykup.
- Żadnej obietnicy wykupu nie było - zastrzega prezydent Marcin Święcicki. A obecni szefowie miejskiego Biura Polityki Lokalowej (BPL) tłumaczą, że sprzedaż mieszkań byłaby przejawem nieracjonalnej gospodarki.
- Nie ma powodu, dla którego miasto miałoby wyzbywać się majątku - mówi wicedyrektor stołecznego BPL Tomasz Krettek. I dodaje, że sprzedaż z ulgą taką jak w przypadku mieszkań komunalnych w ogóle nie wchodzi w rachubę. - Oddawanie lokatorom mieszkań za 10 proc. wartości, jak było dotychczas, czy nawet za 50 proc., jak ustaliliśmy w tym roku, byłoby jawną niegospodarnością.
Szefowa miejskiej komisji gospodarki Zofia Trębicka przyznaje, że Rada Warszawy wprost zapisała, iż mieszkania wybudowane przez miasto po 1995 r. nie są na sprzedaż. - Ale lokatorzy mogą np. mieszkania zamieniać na mniejsze, bez podawania kryterium dochodowego koniecznego przy klasycznych lokalach komunalnych - przekonuje Trębicka.
Warszawskie czynszówki były nowatorskim projektem, który przez kolejne władze stolicy nie był już kontynuowany. W ślad za stolicą nie poszły też inne miasta. - Zdecydowaliśmy się na budynki partycypacyjne wspólnie z policją i koleją. Czynszówek na wynajem nie budowaliśmy - słyszymy w biurze prasowym w Gdańsku.
- My budujemy tylko klasyczne budynki komunalne dla osób o niskich dochodach oczekujących w kolejce - mówi Julia Wach z biura prasowego we Wrocławiu.
Ale poseł Marcin Święcicki broni pomysłu czynszówek. - To była alternatywa dla osób, które miały trochę środków finansowych na polepszenie sobie sytuacji mieszkaniowej, ale nie tyle, by kupić mieszkanie na wolnym rynku - tłumaczy. Dodaje, że pomysł budowy czynszówek pozwalał też na odzyskanie mniejszych mieszkań i przekazanie ich osobom z gminnej kolejki. - Broniłbym takiej strategii, bo to nowatorskie podejście do budownictwa komunalnego - mówi poseł. - Może warto do tematu wrócić. Ale wykup powinien odbywać się na zasadach rynkowych - zastrzega.
Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu