Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Być sprawiedliwym jak Janosik

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Rozmowa z Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego

Co to konkretnie jest janosikowe?

To teoretycznie sposób zasilania funduszu solidarnościowego, z którego finansowana jest subwencja ogólna. W praktyce nakazujący województwom o wyższych przychodach przekazywanie części swoich dochodów na rzecz pozostałych. Wysokość dotacji jest obliczana jako procent dochodów województwa sprzed dwóch lat w stosunku do bieżącego roku budżetowego. W odniesieniu do gmin opłatę taką muszą uiścić podmioty, których dochody z podatków w przeliczeniu na głowę mieszkańca przekroczą 150 proc. średniej krajowej.

Dwa lata temu sprzeciwialiście się państwo temu podatkowi, latem tego roku akcja ponownie nabrała rumieńców...

Tak, w związku z pojawieniem się opinii wskazujących na niezgodność ustawy o janosikowym z konstytucją, w lipcu 2010 roku zainicjowana została akcja "STOP Janosikowe". Warszawski przedsiębiorca Rafał Szczepański (tekst tego autora "Janosikowe w końcu przezd TK" opublikowalismy w poniedziałkowej DGP) zorganizował zbiórkę podpisów pod projektem ustawy zmniejszającej janosikowe, a także zmieniającej sposób jego naliczania oraz zasady, na jakich pieniądze z janosikowego są przekazywane biedniejszym samorządom. Zebrano ponad 150 tys. podpisów. W sierpniu 2011 roku projekt ustawy obywatelskiej akcji "STOP Janosikowe" został przekazany na ręce ówczesnego marszałka sejmu Grzegorza Schetyny. Ale w lipcu 2012 roku opracowany w podkomisji kompromisowy projekt został negatywnie zaopiniowany na połączonych komisjach finansów i samorządu terytorialnego, a następnie prace nad nim zamrożono.

To dlaczego pan nadal walczy z janosikowym?

Bo jest krzywdzące dla Mazowsza. Z budżetu województwa zabieranych jest 40-60 proc. dochodów. A to przecież pieniądze pochodzące od naszych podatników: obywateli, którzy tu mieszkają, pracują, firm, które tutaj są zarejestrowane. Dlaczego sami musimy pozbawiać się dochodów? To chyba nie jest sprawiedliwe, jeśli 80 proc. całego janosikowego w Polsce pochodzi właśnie z Mazowsza. Poza województwem mazowieckim tylko województwo dolnośląskie płaci jeszcze tę daninę. Oczywiście taki podatek uiszczają też bogate powiaty, choćby Warszawa.

Ale Mazowsze jest podobno bogate...

To nie do końca prawda. Wprawdzie jako region wypracowujemy 23 proc. produktu krajowego brutto, co rzeczywiście może świadczyć o zamożności regionu. Ale nie jest to region jednolity. Warto pamiętać, że z 314 gmin, które mamy na Mazowszu, ponad 100 należy do najbiedniejszych w kraju. To przede wszystkim gminy rolnicze w rejonie Ostrołęki, Siedlec, ale także np. w rejonie Radomia, gdzie występuje jedno z najwyższych w Polsce bezrobocie. Warto przytoczyć liczby. W Warszawie, centrum Mazowsza, dochód na jednego mieszkańca wynosi 100 tys. zł, ale już np. w Radomiu czy Siedlcach tylko 20 tys. zł i jest niższy od dochodu na Lubelszczyźnie, która uchodzi teoretycznie za region ubogi.

Jak duże kwoty pochłania opłacanie janosikowego?

Od 2004 r. do 2012 r. Mazowsze przekazało na rzecz innych województw 5,7 mld zł.

Co za te pieniądze można by w tym regionie zbudować?

Trudno jest o szczegółowe wyliczenia. Ale mogę podać przykłady. Na przykład jeden skład pociągu kosztuje 20 milionów złotych, most na Bugu w Małkini to koszt 90 mln zł, most w miejscowości Kamion - 15 mln zł, a na szpital w Drewnicy musimy wkrótce wydać co najmniej 200 mln zł. Dla porównania w tym roku mamy oddać w ramach janosikowego kwotę 661 mln zł.

Ale zwolennicy janosikowego przekonują, że kraj trzeba traktować jako całość. Wszystkie regiony powinny rozwijać się równomiernie, silniejsze powinny wspierać te słabsze. Nie powinno być zbyt dużego rozdźwięku gospodarczego, zbyt dużych różnic społecznych, kulturowych. Stąd przecież nazwa janosikowe. Zabieramy, podobnie jak legendarny bohater bogatym, a dajemy biednym.

Ależ ja się od takiej pomocy na rzecz uboższych regionów nie odżegnuję, jednak powinna być ona inaczej skalkulowana. Wielkość przekazywanych w ramach tego podatku kwot nie powinna przekraczać 20 proc. budżetu województwa. Obciążenie podatkowe nawet dla bogatych regionów nie może być nadmierne. Paradoksalnie może się bowiem okazać, że oddając 40-60 proc. swojego budżetu, sami zbliżamy region do granicy ubóstwa. A przecież na nasz rozwój ciężko pracujemy. Zabiegamy o inwestorów, unijne środki. Sami inwestujemy, by likwidować bezrobocie.

Dlatego nie ukrywam, że liczę na obiektywne, pozytywne dla nas orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który 15 stycznia 2013 r. miał się wypowiedzieć w tej sprawie (numer zamykaliśmy na dzień przez posiedzeniem TK w tej sprawie - red.). Właśnie takie w prawdziwym duchu janosikowym. Może stanowisko Trybunału Konstytucyjnego zmusi do innego ustawienia progu haraczu, bo niestety tak te opłaty odbieramy. Mechanizm kompensacyjny nie może obciążać tylko jednego województwa. A tak w praktyce dzieje się dzisiaj.

Podkreślał pan wielokrotnie, że janosikowe to nie tylko uszczuplenie budżetu Mazowsza. To także kłopoty z pozyskiwaniem unijnych środków. Czy to prawda?

Tak, bo jesteśmy postrzegani jako region bogaty. Janosikowe jest traktowane jako wydatek bieżący, wliczany do naszego budżetu. I w Eurostacie jesteśmy oceniani jako region bogaty. A dotacje unijne przeznaczane są przede wszystkim dla tych uboższych. Dlatego nie możemy już aplikować o duże środki finansowe na potrzebne inwestycje. A tych, zwłaszcza w obrzeżnych regionach Mazowsza, nie brakuje. Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tzw. bogactwa Mazowsza. Wykorzystując środki unijne, samorząd musi mieć wkład własny. A są tereny na Mazowszu, których na to po prostu nie będzie stać. Gdyby większa część janosikowego została w regionie, można by część pieniędzy przeznaczyć na współfinansowanie unijnych inwestycji.

Jaka jest pana zdaniem szansa na zmianę tej daniny?

Łatwo nie będzie, bo Mazowsze ma tylko 63 posłów, a wszystkich jest 460. A tylko posłowie z regionu mazowieckiego są tak naprawdę zainteresowani zmniejszeniem janosikowego. Bo każdy region ma swoje partykularne interesy. Tylko szkoda, że jeden region dopłaca do innych, w skali całego kraju. A nasz region nie jest wcale najbogatszy, tylko zróżnicowany.

Może według pana marszałka nie powinno być wobec tego żadnego janosikowego?

Jak mówiłem, aż tak radykalny nie jestem. Ale wszystko trzeba wyważyć. I być sprawiedliwym, jak Janosik.

@RY1@i02/2013/011/i02.2013.011.088000200.802.jpg@RY2@

Rafał Siderski/Wprost/Forum

Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego

Z 314 gmin, które mamy na Mazowszu, ponad 100 należy do najbiedniejszych w kraju. To przede wszystkim gminy rolnicze w rejonie Ostrołęki, Siedlec, ale także np. w rejonie Radomia

(Wywiad nieautoryzowany)

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.