Oświadczenie majątkowe i... nowe wybory
Rozmowa z Krzysztofem Dąbrowskim
@RY1@i02/2014/175/i02.2014.175.05000080r.802.jpg@RY2@
Krzysztof Dąbrowski przewodniczący Rady Gminy w Gielniowie
Z czym wiąże się koniec kadencji?
Psychologicznie przede wszystkim z podjęciem decyzji, czy radny startuje do kolejnych wyborów, czy rezygnuje. Nie wszyscy samorządowcy decydują się na kolejną kadencję. Zazwyczaj rezygnują ci, którym nie udało się zrealizować wyborczych obietnic, planów dotyczących lokalnej społeczności. Albo po prostu rozczarowała ich praca radnych. U nas w Gielniowie na piętnastu radnych ponowny start planuje dziesięciu. Reprezentują zarówno komitet lokalny, jak i partie polityczne.
Czy nie lepiej, by w radzie była ciągłość? Starzy samorządowcy już mają rozeznanie. Może łatwiej im decydować o lokalnych sprawach.
Każda nowa kadencja jest wyzwaniem. Jednak wcale nie jest powiedziane, że rada gminy czy miasta powinna składać się z samych samorządowców poprzedniej kadencji. Czasem bardzo dużo dobrego dla gminy wnoszą nowe osoby, które przychodzą ze świeżym spojrzeniem, nowymi pomysłami, większą energią.
Wróćmy do obowiązków radnych wynikających z zakończenia kadencji. Czy oni wiedzą, co mają robić? Czy musiał im pan udzielać informacji?
Tak naprawdę jedynym obowiązkiem jest złożenie oświadczeń majątkowych. I to już samorządowcy wiedzą. Oświadczenia będą składać. Na ich jakość jednak przewodniczący rady wpływu nie ma.
A zdanie sprawozdania ze swojej działalności mieszkańcom?
To nie obowiązek, ale bardziej kwestia rzetelności, odpowiedzialności. Skoro coś się wyborcom obiecywało, to warto pod koniec kadencji się z nimi spotkać, powiedzieć, co się udało zrobić, a z czym były kłopoty. Powiedzieć też mieszkańcom o innych problemach gminy, w których się uczestniczyło, o wyzwaniach, jakie stoją przed nową radą. Ja takie spotkanie na pewno zorganizuję, zwłaszcza że my się przecież tutaj wszyscy znamy, widzimy, rozmawiamy.
Jakie są problemy na styku końca starej i początku nowej kadencji?
Z doświadczenia większych nie widzę. Sesje rady zwołuję w Gielniowie co dwa miesiące. W październiku planujemy ostatnie posiedzenie starej rady. Na niej ewentualnie naniesiemy poprawki do budżetu, tak by do końca listopada nie było z tym problemu. Nowy budżet uchwali już nowo wybrane gremium. Po wyborach odbędzie się zaprzysiężenie nowych radnych.
A jeśli coś wydarzy się między wyborami a zaprzysiężeniem nowej rady?
Jeśli będzie sprawa bardzo pilna, wymagająca zdania radnych, to mogę jeszcze w trybie awaryjnym zwołać posiedzenie starej rady. Dotychczas, a jestem radnym już trzecią kadencję, takiego problemu nie było.
Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu