Wojewodowie pouczą gminy
W Sejmie na drugie czytanie czeka prezydencki projekt ustawy o współdziałaniu w samorządzie terytorialnym na rzecz rozwoju lokalnego i regionalnego. Jeśli przejdzie on całą ścieżkę legislacyjną, nowelizacji ulegnie kilkadziesiąt ustaw regulujących działalność samorządów. Najgłośniej komentowane są zmiany w referendach lokalnych i umacnianiu innych form demokracji bezpośredniej w samorządach. W moim przekonaniu niemniej ciekawe są inne modyfikacje, o których niestety nie mówi się zbyt wiele. Szkoda, bo dotyczą procesu tworzenia dobrego prawa miejscowego obowiązującego przecież wszystkich mieszkańców. Chodzi o zmiany w systemie nadzoru nad legalnością działań jednostek samorządu terytorialnego. Dziś opiera się on na rozstrzygnięciach nadzorczych wydawanych przez wojewodów w odniesieniu do aktów prawa miejscowego niezgodnych z ustawami. Owszem, dzięki temu z porządku prawnego eliminowane są złe regulacje opracowane przez samorządowców. W całym procesie brakuje mi jednak elementu edukacyjnego skierowanego do lokalnych włodarzy. Co prawda w toku postępowania nadzorczego rada gminy, powiatu czy sejmik województwa mogą złożyć wyjaśnienia, dlaczego podjęli uchwałę w określonym kształcie, ale co to w istocie zmienia? Przygotowując tekst uchwały, radni mają poczucie działania zgodnego z prawem. Naturalne jest więc, że etap składania wyjaśnień wykorzystują do obrony swojego stanowiska. Jeśli jest ono błędne, to dowiadują się o tym dopiero wtedy, gdy wojewoda wydaje rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające nieważność danej uchwały lub jej części. Tymczasem radni nawet czytając uzasadnienie aktu nadzoru nie zawsze godzą się z przyjętą przez wojewodę interpretacją i mają poczucie, że zostali skrzywdzeni. Niewielu myśli wtedy o wyciąganiu z błędów wniosków na przyszłość.
To może się zmienić dzięki pomysłowi prezydenta. W przywołanym projekcie ustawy znajduje się propozycja wprowadzenia do systemu nadzoru instytucji sygnalizacji. Będzie to polegało na tym, że jeśli wojewoda wychwyci błąd w uchwale rady jednostki samorządu terytorialnego, to zamiast od razu wydawać jednostronne władcze rozstrzygnięcie, zwróci się do lokalnych władz ze swoimi wątpliwościami, które będzie musiał uzasadnić (tzw. sygnalizacja). Z kolei radni w określonym terminie będą mogli albo sami poprawić niezgodną z prawem uchwałę albo odmówić wykonania tej czynności. Tak czy inaczej zmusi to ich do przeanalizowania wątpliwości zgłoszonych przez wojewodę i zbadania, czy w podjętej uchwale rzeczywiście popełnili jakiś błąd. Myślę, że po kilku takich przypadkach, gdy radni będą musieli wykonać aktywną pracę, przygotowując taką analizę, zaczną zwracać większą uwagę na jakość stanowionego przez siebie prawa. Będą się bardziej przykładać, wykażą się większą uwagą, by uchwalać dobre jakościowo akty prawne, które po zbadaniu przez wojewodę nie będą wymagały poprawek, a co za tym idzie dodatkowej pracy ich samych.
Przekonanie takie wywodzę z tego, że duża część rozstrzygnięć nadzorczych to efekt totalnej niefrasobliwości lokalnych władz. Wiele błędów w uchwałach jest tak błahych, że wyraźnie widać, iż są konsekwencją braku dobrych nawyków legislacyjnych, gminnych czy powiatowych radnych i urzędników. Do takich zaliczam usilne próby regulowania w uchwałach tego, co już zostało dokładnie opisane w ustawach. Rady gmin potrafią nadawać ustawowym sformułowaniom nowe znaczenia albo opierać akty prawa miejscowego na nieobowiązujących już ustawach. Do rzadkości nie należą również przypadki, gdy rada podejmuje uchwałę w sprawie zarezerwowanej do uregulowania przez inny organ, co wprost jest napisane w ustawie. Instytucja sygnalizacji, która zmusi samorządowców do aktywnego zaangażowania się w proces naprawy złych uchwał, pozwoli ograniczyć takie złe przyzwyczajenia. Zmieniając obraz kiepskiego jakościowo polskiego prawa, zaczynijmy od szczebla lokalnego.
@RY1@i02/2014/034/i02.2014.034.088000200.802.jpg@RY2@
Piotr Pieńkosz dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Piotr Pieńkosz
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu