Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

O wyższości sołtysa nad radą osiedla

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Sołtysa na Wawelu raczej nie będzie, w centrum Warszawy - też nie. Ale już na peryferiach starej stolicy Polski jest to całkiem możliwe. Bo Kraków, podobnie jak zrobiło to już kilkanaście innych miast w Polsce, chce wprowadzić sołectwa na swoim terenie. Dlaczego? W praktyce okazuje się, że sołectwa pozwalają na sprawniejsze działanie lokalnej społeczności niż przewidziane w miastach osiedle. Na czele sołectwa stoi sołtys, a działania uchwala bezpośrednio zebranie wiejskie, nieliczna rada tylko sołtysa wspiera. Oczywiście o pieniądze na wyposażenie wiejskiej świetlicy czy budowę chodnika można się pokłócić, ale to też przejaw obywatelskiej aktywności. Większej niż w wielkomiejskich osiedlach, w których działania rad słabo są znane mieszkańcom. Mimo że mieszkam na tym samym osiedlu (ma swoją radę, a nawet tablicę informacyjną) ponad piętnaście lat, bywam w osiedlowych sklepach czy przychodniach, a moje dzieci chodziły do tutejszych szkół, nikogo ze swojej rady nie znam. A działania, niepoparte nawet niewielkim odrębnym budżetem, trudno zaliczyć do sukcesów. Jedyna szansa na spełnienie rzeczywistych potrzeb mieszkańców to budżet partycypacyjny. Jednak uzyskanie takich pieniędzy akurat na inwestycje w moim osiedlu to trochę jak loteria. Bo i tak zdecyduje miasto. Wydatków na potrzeby osiedli budżet państwa nie rekompensuje, więc gmina nie ma motywacji, by w osieda inwestować. Wyodrębnione fundusze sołeckie to dla gminy dodatkowe pieniądze z budżetu państwa. W 2013 roku do budżetów gmin wpłynęło ponad 58 milionów złotych tytułem zwrotu części wydatków z funduszy sołeckich (podaję za informacją Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska). Jest to kilka milionów więcej niż rok wcześniej. Ale powstawanie tych jednostek w miastach i to na coraz większą skalę zaniepokoiło wojewodów, którzy zaczęli blokować takie decyzje. Sprawa trafiła na drogę sądową. Za parę tygodni wypowie się na ten temat NSA.

Fundusze sołeckie, a zwłaszcza budżetowy zwrot za nie, to jednak tylko niewielki zastrzyk w skali gminy. Pieniędzy trzeba szukać na wiele sposobów. Także dyscyplinując mieszkańców w kwestii lokalnych opłat i podatków. Część gmin (chodzi o miejskie) ma możliwość samodzielnie wystąpić w roli komornika i przeprowadzić egzekucję. Od jakości tego postępowania zależny jest ostateczny sukces - dziś piszemy szerzej, jak powinno być prawidłowo przeprowadzone.

Także kwalifikując wpływy do gminnej kasy, trzeba postępować bardzo ostrożnie. Okazuje się np., że pieniądze uzyskane z mandatów za przekroczenie prędkości muszą trafić obligatoryjnie na fundusz drogowy. Ale te, które właściciel pojazdu płaci za to, że nie wie, nie pamięta albo nie chce powiedzieć, kto prowadził auto złapane na zbyt szybkiej jeździe - już niekoniecznie. To pozwala na bardziej elastyczne dysponowanie przez władze gminy tymi kwotami.

@RY1@i02/2014/009/i02.2014.009.08800010a.802.jpg@RY2@

Zofia Jóźwiak redaktor prowadzący

Zofia Jóźwiak

 redaktor prowadzący

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.