Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Od wojewody do marszałka

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Samorządowe województwo jest silniejsze i ma znacznie więcej lokalnych obowiązków. Tak wynika z ustawy kompetencyjnej i zmian w ponad 30 innych aktach prawnych

Przyjęte w ustawie z 29 lipca 2005 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze zmianami w podziale zadań i kompetencji administracji terenowej (Dz.U. z 2005 r. nr 175, poz. 1462) regulacje skutkują przekazaniem dużej części uprawnień wojewody do kompetencji samorządu województwa. Wraz z nowym rokiem 2006 większość z nich właśnie wchodzi w życie.

Zmiany to efekt kilkuletnich dyskusji dotyczących uporządkowania kompetencji wojewodów, czyli władz rządowych, i marszałków województw, czyli władz samorządowych. Ostatecznie zmiany wprowadzono w ponad 30 ustawach. Regulują one bardzo różne kwestie - począwszy od remontów cmentarzy wojennych, przyjmowania zawiadomień fundacji o wpisie do KRS, przez ustalanie miejsc, w których pobiera się opłatę miejscową, ustalanie wykazu miejscowości położonych na terenach podgórskich i górskich, aż po wdawanie decyzji w zakresie transportu czy zdrowia i pomocy społecznej.

Jednak ostatecznie nie wszystkie kompetencje przechodzą do marszałków 1 stycznia 2006 r. Wprawdzie to w urzędach marszałkowskich będziemy teraz załatwiać wiele spraw związanych z ochroną środowiska, ale zgodnie z poselską poprawką z ustawy wykreślono np. kwestie związane z ochroną przyrody. Tym samym konserwatorzy przyrody pozostają nadal u wojewody.

W ślad za zwiększeniem obowiązków samorządów województw mają iść odpowiednie środki finansowe na realizację zadań. Mają to być przede wszystkim przez dotacje celowe. To, że odpowiednie pieniądze będą, obiecywał samorządowcom m.in. szef MSWiA Ludwik Dorn.

Pozytywnie ocenia wyeliminowanie w nowych zapisach dublowania się kompetencji wojewody i marszałka prof. Michał Kulesza, współtwórca ustawy samorządowej. Uważa on, że do tej pory podział kompetencji był niejasny. Utrzymanie szpitali spoczywało na barkach samorządu, ale już opieka społeczna była w gestii wojewody. Szkoły były w rękach samorządów, czy to gmin, czy województwa, ale za programy socjalne dla uczniów odpowiadał wojewoda. Urzędy pracy podlegały marszałkom, ale o legalności zatrudnienia decydowała administracja rządowa. Takie przykłady można było mnożyć.

Również drugi twórca samorządów w Polsce, prof. Jerzy Regulski, od lat przekonywał, że rozbudowanie samorządności jest konieczne i wiele spraw od wojewody powinno przejść w ręce marszałków. Uważał jednak, że w gestii wojewody należy pozostawić nadzór, kontrolę i sprawy związane z bezpieczeństwem.

Sceptycy twierdzili, że nie jest celowe rozdzielenie kompetencji pomiędzy wojewodę i marszałka województwa w ten sposób, że zadania w zakresie wydawania zezwoleń i prowadzenia rejestrów będzie wykonywał marszałek, a funkcje kontroli i nadzoru pozostaną u wojewody. - Mogą być konflikty - przestrzegali przeciwnicy wprowadzenia większych uprawnień dla samorządów.

Choć z części zmian marszałkowie są zadowoleni, bo większy będzie wpływ samorządów, a tym samym i mieszkańców na te zadania, to dostrzegają mankamenty nowych przepisów. Franciszek Wołodźko, marszałek województwa świętokrzyskiego, przewodniczący Konwentu Marszałków RP, uważa, że wiele przepisów jest wadliwych i nie porządkuje całkowicie rozdziału kompetencji między administracją rządową i samorządową, ponadto brakuje środków na realizację zadań.

Z kolei pozytywem jest to, iż przekazanie kompetencji marszałkom umożliwi pozyskiwanie funduszy unijnych właśnie dla samorządów, a nie dla państwa. Wojewodowie zaś przyznają, że nowa ustawa, przekazująca część kompetencji marszałkom, to krok w dobrym kierunku, bo oprócz wzmocnienia demokracji oznacza także oszczędność kosztów.

Zwiększenie kompetencji marszałków wiąże się z koniecznością wzrostu zatrudnienia w urzędach im podległych. Częściowo miejsca te zajmą pracownicy urzędów wojewódzkich, którzy zajmowali się przenoszonymi zagadnieniami. W Katowicach zatrudnienie ma się zwiększyć o ponad 70 osób, a w Warszawie o 120. Kompetencyjne zmiany jednorazowo mają kosztować ok. 15 mln zł (wynagrodzenia, odprawy, przenoszenie mienia, archiwizacja dokumentów, ewentualne sprawy sądowe).

(Monika Górecka-Czuryłło, T.J.)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.