Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

SONDA. Ustawa uderza w samorządy

29 czerwca 2018

OLGIERD GEBLEWICZ marszałek województwa zachodniopomorskiego

W toku całego bardzo szybkiego procesu legislacyjnego strona samorządowa podkreślała, że wiele zapisów ustawy budzi wątpliwości natury konstytucyjnej, w szczególności wskazanie samorządów jako dodatkowego dobrowolnego płatnika w systemie opieki zdrowotnej. Tak jak mamy w Polsce bogatych i biednych ludzi, tak mamy bogate i biedne samorządy. Nie ma najmniejszych szans, by mieszkańcy biednych gmin czy powiatów, zwykle zresztą sami niezbyt zamożni, mogli sobie pozwolić na sfinansowanie dodatkowej procedury bądź przyspieszenie niezbędnej operacji. Mogą na to liczyć tylko mieszkańcy najbogatszych samorządów w Polsce. Skutek będzie taki, że będziemy mieć w Polsce pacjentów kategorii A i B. Odrobina empatii wystarczy, by wczuć się w rolę pacjenta kategorii B, a odrobina wyobraźni pozwala przewidzieć ludzkie zachowania, np. fikcyjne przemeldowywanie się do bogatych gmin w celu uzyskania szybszej lub lepszej pomocy.

Duże wątpliwości konstytucyjne budzą kwestie przekazywania samorządom nowych obowiązków bez zabezpieczenia właściwego finansowania oraz ograniczenie samorządom możliwości dysponowania własnym majątkiem w postaci udziałów w zakładach opieki zdrowotnej. W tej sytuacji skierowanie skargi do Trybunału Konstytucyjnego wydaje się nie tylko właściwe, ale i konieczne.

GRZEGORZ KUBALSKI ekspert Związku Powiatów Polskich

Nowelizacja zawiera rozwiązania negatywne z punktu widzenia jednostek samorządu terytorialnego, bo mamy do czynienia z istotnym ograniczeniem samodzielności w zakresie sposobu gospodarowania ich majątkiem. Co więcej, mamy poważne ryzyko dotyczące wymuszenia współfinansowania świadczeń gwarantowanych przez jednostki samorządu terytorialnego, w sytuacji gdy takie świadczenia powinny być gwarantowane wyłącznie przez NFZ.

Poszukiwanie jakichkolwiek drobnych elementów w zapisach ustawy, które stanowiłyby kompensację negatywów czy pozytywny element, byłoby wyłącznie sztuką dla sztuki.

MONIKA MICHALSKA biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego

Regulacje objęte ustawą będą przedmiotem obrad Konwentu Marszałków Województw RP 2-3 sierpnia. Ewentualne dalsze kroki, które powinny podjąć w tej sprawie organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego, będą wynikiem uzgodnień przyjętych w trakcie konwentu.

Obecnie budżet województwa nie ma rezerwy finansowej przeznaczonej na pokrycie straty netto SPZOZ, dla których województwo świętokrzyskie jest organem tworzącym, gdyż niemożliwe jest przewidywanie z tak dużym wyprzedzeniem wyników finansowych podległych placówek. Uchwała budżetowa podejmowana jest zazwyczaj przez sejmik województwa na ostatniej sesji w roku poprzedzającym rok obowiązywania uchwały budżetowej, kiedy jeszcze nie są znane wyniki finansowe poszczególnych podmiotów leczniczych. Roczne sprawozdania finansowe SPZOZ podlegają bowiem, zgodnie z art. 53 ustawy z 29 września 1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 330 ze zm.), zatwierdzeniu przez organ zatwierdzający nie później niż do 30 czerwca kolejnego roku obrotowego. Aby zmniejszyć zagrożenie związane z pokrywaniem deficytu finansowego podmiotów leczniczych, urząd będzie się koncentrował na działaniach prowadzących do poprawy sytuacji ekonomicznej szpitali.

ANDRZEJ PORAWSKI dyrektor biura Związku Miast Polskich

Przepisy ustawy są złe dla samorządów i stanowią zwieńczenie wieloletniego procesu eksperymentów nad służbą zdrowia w terenie. Szpitale zostały nam przekazane w 1999 r. bez pieniędzy. Żadna z tych placówek nie została przez nas utworzona. Trzeba zwrócić uwagę na to, że szpitale nazywały się samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej i w ramach tej samodzielności szpitali jednostki samorządu terytorialnego w ogóle nie mogły się wtrącać w to, co zakłady robiły. Samorządy były tylko organem założycielskim, jednak nie miały wpływu na funkcjonowanie i finansowanie SPZOZ mimo faktycznej własności. Totalna paranoja.

Problem się zaostrzał. Oddłużano szpitale, bo wiedziano, że nie mamy na to pieniędzy. W końcu ustanowiono opcję finansowania z naszej kieszeni. To z kolei jest pogrzebaniem równości obywateli w dostępie do publicznej opieki zdrowotnej. Tylko bogaty samorząd dołoży, biednego stać nie będzie. Na tym ucierpią mieszkańcy.

Sądzę też, że oczywistym nonsensem jest likwidacja możliwości przekształcania zakładów w spółki. Według mnie restrukturyzacja jest jedynym sposobem na radzenie sobie z przejmowanym długiem. To, co się stało w ustawie, jest niemoralne, bo problem został zrzucony na nas, mimo że za te długi nie odpowiadamy i nie mamy na nie wpływu.

LUDWIK WĘGRZYN starosta bocheński

Ustawa - patrząc z punktu widzenia propagandowego - jest pierwsza klasa. Jednak w działalności leczniczej nie tylko o propagandę chodzi. Nowe przepisy, z możliwością dokupowania świadczeń leczniczych przez samorządy, otwierają puszkę Pandory. Jednostki będące organami założycielskimi, prowadzącymi dla szpitali powiatowych, w swoich budżetach mają w rozdziale zdrowie tylko pieniądze na składki za ubezpieczenie zdrowotne bezrobotnych, bez prawa do zasiłku. Nagle się pojawia, nie wiadomo skąd, pomysł, że jeśli mam za długą kolejkę to potrzebne jest dokupienie usług. Czy minister nie widzi sytuacji szpitali powiatowych, czy po prostu nie chce widzieć?

Uważam, że takie przepisy to szczucie samorządów na siebie. Rozwiązaniem może być tylko naprawienie systemu opieki zdrowotnej, a nie podpuszczanie ludzi, że w powiecie są pieniądze! Mam świetnie prosperujący szpitalik bez długów i gdyby nawet były problemy to też nie wygrzebię w budżecie pieniędzy. Choćby na kolejny pomysł ministra - postawienia drogiej sterylizatorni. Takie zabiegi to brak odpowiedzialności.

EUGENIUSZ GOŁEMBIEWSKI burmistrz Kowala

W swoim niewielkim samorządzie nie odczuwam problemów z systemem zdrowia, gdyż mamy placówkę prywatną ze stacją pogotowia ratunkowego - bez długów i bez zobowiązań. Gdyby nie to, że naprawdę drogie są lekarstwa, to nie byłoby specjalnie na co narzekać. Jednak zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie jest podobnie.

Państwo nie powinno się wycofywać ze służby zdrowia. Nie powinno się też obawiać, że ktoś przejmie placówkę i zaraz doprowadzi do jej upadku przez likwidację SPZOZ. Jeśli z jednej strony są gwarancje państwa, które płaci za usługi, a z drugiej mamy wpływ na kształtowanie kosztów osobowych, to nie powinno być problemów z racjonalnych wykorzystaniem środków. Problemem może być liczba związków zawodowych, które blokują ważkie decyzje. Powinno być miejsce na prywatne placówki, oferujące mieszkańcom usługi nieodpłatnie. Sadzę, że nie można zabraniać prywatyzacji. Sprawdzić może się tylko system mieszany, publiczno-prywatny.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.