Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

MIASTA POWYŻEJ 100 TYS. MIESZKAŃCÓW - WŁODARZE

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

I MIEJSCE - PAWEŁ ADAMOWICZ, GDAŃSK

Mieszkańcy wymagają, miasto prężnie działa

@RY1@i02/2016/100/i02.2016.100.088000300.804.jpg@RY2@

Gdańsk zawsze plasuje się w naszym rankingu bardzo wysoko. Z czego to wynika?

Po pierwsze znaczenie ma ciągłość władzy. To powoduje, że nie myślimy od wyborów do wyborów, ale w dłuższej perspektywie. Po drugie - dobór ludzi na kluczowych stanowiskach. I do tego ciągłe uczenie się. To procentuje. Na przełomie XX i XXI wieku wdrożyliśmy tę wiedzę, którą pobraliśmy z Zachodu. Dzięki temu jeszcze przed akcesją sięgnęliśmy po pieniądze z EBOR. Od 2000 r. poddajemy się ratingowi - stosujemy globalne standardy. To przyczynia się do zmiany mentalności, z jednej strony wymusza równowagę finansową, z drugiej pozwala korzystać z różnych źródeł finansowania. Pozwala także porzucić prowincjonalizm w myśleniu i działaniu.

Na jakim poziomie jest rating miasta?

Lepszym niż krajowy. AA-. Z perspektywą stabilny. Nadany przez firmę Fitch.

Zmiany widać przede wszystkim w miejskim transporcie. Co zadziałało?

Modernizacja układu drogowego była konieczna, przez całe lata 80. i 90. nic nie było realizowane. Od wejścia do UE pozyskiwaliśmy z kadencji na kadencję środki unijne. Nie ma tu odkrywania Ameryki. Gdańsk jest jednym z liderów w tym zakresie. Sprzyjała też temu koniunktura polityczna. Postawiliśmy na transport publiczny. Powstały nowe linie tramwajowe, mamy nowy tabor autobusowy. Ostatni sukces to tunel pod Martwą Wisłą. Wdrożyliśmy też system TRISTAR, dzięki któremu poprawiło się zarządzanie ruchem.

Teraz jednak koniunktura polityczna nie jest tak sprzyjająca. Co będzie dalej?

Wyczuwam wprawdzie pewną rezerwę w kontaktach z wojewodą, ale i chęć współpracy, także relacje z ministerstwami są pozytywne. Uzyskaliśmy ostatnio finansowanie na most na Wyspę Sobieszewską, na której w 2023 r. ma się odbyć światowy zlot harcerek i harcerzy. Wierzę w pragmatyzm rządu w kontaktach z samorządami. Jak będą problemy, będziemy o tym głośno mówili.

Sukcesy nie wynikają tylko z dokonań inwestycyjnych. Liczy się współpraca z mieszkańcami.

Oczywiście. I nie mogą być to tylko działania inżynieryjne, takie jak budżet partycypacyjny. Nie ma jednego instrumentu, by taką współpracę wprowadzić między mieszkańcami a urzędnikami i radnymi. Jedną z możliwości jest dostęp do informacji. W ubiegłym roku wprowadziliśmy np. oparty na doświadczeniach amerykańskich program Open Data. Od tego czasu na stronie www.gdansk.pl widnieje każdy wydatek miasta, każda faktura jest dostępna w internecie. Ekspertyza geodety, wydatki na pensje, dla firm sprzątających czy dokonujących koniecznych napraw.

Nie można też zapominać, że jakość życia u nas rośnie, bezrobocie bardzo spada i gdańszczanie stają się coraz bardziej wymagający. Wytykają braki, krzywe chodniki, dziury w jezdni czy np. brak przedszkoli i żłobków w nowych osiedlach. Dlatego uważam, że np. pieniądze przeznaczone na program 500 plus przyniosłyby lepszy efekt demograficzny, gdyby były inaczej wykorzystane.

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

II MIEJSCE - ZYGMUNT FRANKIEWICZ, GLIWICE

Zmiany widać nie tylko w drogach, lecz także w ludziach

@RY1@i02/2016/100/i02.2016.100.088000300.805.jpg@RY2@

Jakie inwestycje w mieście były pana zdaniem w ostatnim czasie najważniejsze? Które okazały się naprawdę trudne?

Wyjątkowo trudnym przedsięwzięciem była Drogowa Trasa Średnicowa. Trzeba było radzić sobie z poważnymi kłopotami z finansowaniem, zmianą przepisów i protestami - nielicznej wprawdzie, ale bardzo głośnej grupki mieszkańców. To strategiczna dla całego regionu inwestycja - łączy Gliwice z Katowicami i przebiega przez największe miasta konurbacji górnośląskiej. Budowa była skomplikowana, bo trasa przebiega przez centrum Gliwic. Środki na nią pozyskiwaliśmy z wielu źródeł Teraz trwa rozliczanie. Druga ogromna inwestycja to hala widowiskowo-sportowa na 15 tys. osób, potrzebna nie tylko miastu, ale całemu regionowi, znacznie nowocześniejsza niż katowicki Spodek.

Ale zmiany, jakie w ostatnim czasie zaszły w Gliwicach, to nie tylko inwestycje. To wzrost aktywności mieszkańców. Jak udało się tego dokonać w regionie górniczym, w którym sytuacja ekonomiczna przez lata była zła? Media o tym nie piszą.

Rzeczywiście byliśmy mało aktywni obywatelsko. Pozytywne zmiany, które teraz widać, następują stopniowo. I sprzedają się medialnie znacznie gorzej niż afery czy wielkie inwestycje. Już kilkanaście lat temu powołaliśmy Centrum Organizacji Pozarządowych. Dzisiaj to procentuje. W ramach centrum działa inkubator społecznej przedsiębiorczości, wolontariat, są wykłady, warsztaty, strefa seniora - takie działania z kolei przekładają się na większe zainteresowanie mieszkańców tym, co dzieje się w mieście, a także na coraz wyższą frekwencję wyborczą.

Czy macie państwo problemy z programem 500 plus?

To dla nas rutynowe działanie. Samorządy zrobią swoje. Na razie wszystko idzie bez zgrzytów. Jeśli pieniądze przeznaczone na to zadanie nie zostaną zmniejszone, to z obsługą problemów nie będzie.

Rząd przekazał śląskim włodarzom projekt ustawy metropolitarnej. Czy jest szansa, że związek, jako jedyna metropolia, powstanie jeszcze w 2017 r.? Czy zmiany w stosunku do obowiązującej, choć niewykonywanej ustawy, są znaczące?

Uważam, że na podstawie zmienionej ustawy utworzenie związku metropolitalnego jest realne i to już od 2017 roku. Bardzo intensywnie się tym zajmujemy. Rozmowy z rządem toczą się w dobrej atmosferze. W stosunku do dotychczasowych regulacji jest trochę zmian. Jedną z najważniejszych jest ta, że to związek będzie organizował transport, przejmie go od lokalnych spółek transportowych. To będzie spore wyzwanie. Jeśli chodzi o finansowanie, to zostaje ono na dotychczasowym poziomie.

Wiadomość z ostatniej chwili to nadanie miastu przez firmę Fitch ratingu na poziome A-. Jak pan to skomentuje?

W sytuacji, w jakiej znalazł się obecnie nasz kraj - jeśli chodzi o oceny - podwyższenie Gliwicom ratingu do poziomu najwyższego z możliwych do uzyskania w Polsce, ze stabilną perspektywą, jest bardzo czytelnym sygnałem dla inwestorów - i nie tylko.

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

III MIEJSCE - KRZYSZTOF ŻUK, LUBLIN

Nowe technologie pomogą w zarządzaniu

@RY1@i02/2016/100/i02.2016.100.088000300.806.jpg@RY2@

Mieszkańcy już po raz drugi wybrali pana na prezydenta miasta. Co sprawiło, że ponownie panu zaufali?

Przedstawiłem bardzo konkretny plan. Głównym celem było wprowadzenie Lublina na szybką ścieżkę rozwoju. Przyznaję, że moje założenia z początku kadencji udało mi się zrealizować niemal w 100 proc. Działam transparentnie i co roku przedstawiam mieszkańcom sprawozdanie. A startując drugi raz w wyborach, ponownie nakreśliłem klarowny plan na cztery lata. Mieszkańcy dobrze wiedzą, w jakim kierunku wspólnie zmierzamy. Stawiając na partycypacyjny model zarządzania, zachęcam mieszkańców, żeby włączali się w procesy decyzyjne.

Lublin to miasto młodych. W jaki sposób samorząd działa dla nich?

To miasto akademickie, co trzeci mieszkaniec jest studentem. Naszym zadaniem jest stworzenie takiej oferty, by nie tylko dobrze czuli się w mieście, ale także decydowali się na pozostanie w nim. Dlatego staramy się zabiegać o najlepszych absolwentów. Z jednej strony budowa atrakcyjnej oferty kulturalnej, rekreacyjnej i sportowej, a z drugiej konsekwentna praca nad rozwojem przedsiębiorczości wśród ludzi młodych i pozyskiwanie inwestorów do tworzenia nowych miejsc pracy. Choć nadal mamy wiele do zrobienia, Lublin jest miastem, gdzie stopa bezrobocia pozostaje na stosunkowo niskim poziomie. Dobry klimat potwierdza też liczba studentów zagranicznych. Jesteśmy drugim po Warszawie miastem w Polsce pod tym względem. Blisko sześć tysięcy studentów z około stu krajów zdecydowało się wybrać Lublin jako miejsce swojego pobytu w Polsce.

Jakie kwestie sprawiły panu najwięcej problemów w zeszłym roku?

Niekorzystne dla samorządów jest opóźnienie dystrybucji środków w ramach nowej perspektywy unijnej, to z pewnością spowalnia tempo inwestycji. Wiele energii w sytuacji dużej niepewności i bardzo napiętych terminów kosztowało mnie wdrożenie systemu nieodpłatnej pomocy prawnej, podobnie jak przygotowanie systemu oświaty do zmiany w obszarze edukacji sześciolatków. Stanęliśmy jednak na wysokości zadania.

W którą stronę zmierzają pana plany samorządowe w tym roku?

Starając się utrzymać dotychczasowe tempo inwestycji, zwiększamy troskę o jakość przestrzeni rozumianą nie tylko jako rozwój terenów zielonych, ale także w znaczeniu nowych, atrakcyjnych miejsc dla mieszkańców. Wspólnie z inwestorami, którzy wybierają Lublin na miejsce lokalizacji lub rozwoju biznesu, nadal chcemy tworzyć nowe miejsca pracy dla młodych mieszkańców.

Rozmawiał Jakub Styczyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.