Program dobry, ale pieniędzy za mało
Zaledwie co trzeci wniosek o przyznanie środków na poprawę lokalnych dróg zostanie zaakceptowany. W przyszłym roku na remonty rząd przeznaczy o 200 mln zł więcej, w sumie miliard
W ramach tegorocznej edycji programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej do 16 urzędów wojewódzkich wpłynęło łącznie 1645 wniosków o dofinansowanie na kwotę ponad 1,7 mld zł. W tym roku rząd przeznaczył na ten cel 800 mln zł. Wystarczy na sfinansowanie niespełna 500 samorządowych wniosków.
Dobra ocena
- To najlepszy rządowy program - ocenia Wadim Tyszkiewicz, prezes Zrzeszenia Gmin Województwa Lubuskiego. - Jedyna jego wada to wysokość środków, które przeznacza na niego rząd. Powinno być ich więcej - wskazuje.
Przykładowo do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku wpłynęły 84 wnioski o pieniądze na naprawę dróg. Z uwagi na ograniczoną pulę środków do dofinansowania zostało zakwalifikowanych zaledwie 20. Natomiast do Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego wpłynęło ich ponad 60, na pieniądze mogą liczyć 32 gminy i powiaty. Z kolei w przypadku województwa podkarpackiego samorządy wnioskowały o dofinansowanie na ponad 100 jezdni. Środki wystarczą zaledwie na 38 projektów.
- To oznacza, że potrzeby są duże. Na program, na którym korzysta cała Polska (m.in. poprawia bezpieczeństwo na lokalnych trasach), rząd faktycznie przeznaczy w tym roku ok. pół miliarda. Wykłada wprawdzie 800 mln zł, ale projekt drogowy jest finansowany tylko w części przez rząd. Drugą połowę dokłada samorząd. Część obu kwot wróci do budżetu w formie VAT - wyjaśnia Wadim Tyszkiewicz.
W ocenie samorządowców wydatki z budżetu na lokalną infrastrukturę drogową są zdecydowanie za niskie. - Dla przykładu na program 500+ rząd nie waha się wydać w tym roku ponad 17 mld zł, a w przyszłym planuje ponad 20 mld zł. Tymczasem skorzysta na nim tylko część obywateli - wskazuje Tyszkiewicz.
Resort nie zawiódł
Mimo obaw samorządowcy nie mają uwag do realizacji nowej wersji programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019 przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Jest on bowiem kontynuacją Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, który został powołany w 2008 r. i pieczę nad nim sprawowało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Jednak w ubiegłym roku przekazano go do resortu infrastruktury. Temu byli przeciwni samorządowcy.
- Zmiana nadzorcy programu została wykorzystana jako szansa do jego modyfikacji i naprawy wad. Ministerstwo Infrastruktury skorzystało z naszych dobrych rad. Wnioski o pieniądze na remont tras składane przez gminy i powiaty nadal są oceniane przez wojewodów, a minister jedynie zatwierdza ostateczną listę. Nie docierają do mnie informacje, jakoby resort infrastruktury źle wywiązywał się z powierzonej mu funkcji. Mam jedynie nadzieję, że ten program będzie kontynuowany w kolejnych latach, jak zostało to zaplanowane przez rząd PO - mówi Marek Wójcik, były wiceminister administracji i cyfryzacji.
Samorządowcy obawiają się jednak, że obecny rząd z niego zrezygnuje ze względu na rosnące wydatki budżetu państwa związane z realizacją obietnic wyborczych premier Beaty Szydło. Tymczasem jak dowiedział się DGP, na razie takich planów nie ma. Co więcej środki na ten cel będą z roku na rok wzrastać, tak jak zresztą obiecał poprzedni rząd. - Zgodnie z uchwałą Rady Ministrów z 8 września 2015 r. kwota dofinansowania zaplanowana na 2017 r. to 1 mld zł, natomiast w latach 2018-2019 samorządy otrzymają na program po 1,1 mld zł - zapewnia Elżbieta Kisil, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB).
Możliwe zmiany
Resort chce jednak przeanalizować nową wersję programu. - MIB przekazało do wojewodów ankiety podsumowujące nabór. Pozwolą one na dokonanie analizy tego etapu realizacji programu - dodaje Elżbieta Kisil.
Rząd nie wyklucza, że wprowadzi do niego zmiany. Ich oczekują samorządowcy. DGP sprawdził, jakie mają uwagi. - Zmiany powinny dotyczyć uproszczeń w aplikowaniu i doprecyzowania wymagań dla nowych inwestycji - uważa Jakub Gibowski z Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Podobnie uważa Anna Zając z biura prasowego wojewody pomorskiego.
- Kwestia prowadzenia naboru i weryfikacji wniosków jest trudniejsza i bardziej pracochłonna niż w latach ubiegłych, gdyż nowy program przewiduje składanie przez wnioskodawców większej liczby załączników, m.in. projektów zagospodarowania przestrzennego oraz stałej organizacji ruchu - wyjaśnia Anna Zając.
- Zdaniem niektórych samorządowców przyjęte kryteria są zbyt rygorystyczne i mogą stanowić barierę w uzyskaniu dofinansowania przez jednostki, które najbardziej go potrzebują - wskazuje natomiast Jarosław Jakubowski z Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Z kolei wojewoda podkarpacki proponuje, aby w instrukcji oceny przez komisję wniosków o dofinansowanie wprowadzić do treści pierwszego kryterium - oceny merytorycznej - zapis, że zadania niespełniające warunków techniczno-budowlanych nie mogą być dofinansowane dotacją budżetu państwa. - Dotychczasowy zapis zezwala bowiem komisji na dalszą ocenę zadania niespełniającego tego wymogu, co wydaje się być sprzeczne z uchwałą Rady Ministrów z 8 września 2015 r. w sprawie ustanowienia tego programu - wyjaśnia Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik wojewody podkarpackiego.
Teraz samorządy, których wnioski zostały zaakceptowane, muszą do końca marca br. rozpocząć procedurę przetargową. W innym wypadku wojewoda może odmówić podpisania umowy dofinansowania projektu.
@RY1@i02/2016/036/i02.2016.036.18300100b.803.jpg@RY2@
Najwięcej nowych dróg na Mazowszu za rzadowe pieniądze
Urszula Mirowska-Łoskot
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu