Lekkomyślni wójtowie mogą odetchnąć. Rząd łagodzi projekt ustawy
Nic nie wskazuje na to, by zadłużający ponad miarę swoje gminy włodarze byli zmuszeni ekspresowo opuszczać stanowiska. Przez chwilę wisiała nad nimi taka groźba, ale rząd się z niej wycofał.
Gabinet Beaty Szydło chce przerwać spiralę zadłużenia tych samorządów, które od lat nie mogą się z niej wyrwać. W tym właśnie celu zaproponował projekt nowelizacji ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych i innych ustaw (w tym ustaw o samorządzie gminnym, samorządzie powiatowym i samorządzie wojewódzkim).
Ta inicjatywa rządu jednak nie wszystkim samorządowcom się spodobała. Powód? Otóż w swoich pierwotnych planach Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chciało radykalnie usprawnić procedury odwoływania m.in. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Taki bat miał uderzyć w tych, którzy kolejny już rok z rzędu uchwalają nierealistyczne budżety, czym tylko nakręcają spiralę długu. I co najważniejsze, ten bat miał być nieunikniony.
Teraz jest z tym problem, bowiem odwoływany z funkcji burmistrz lub wójt składa skargę na rozstrzygnięcie nadzorcze, a prawomocny wyrok sądu zapada średnio po dwóch latach. Tak było choćby w sprawie zmienionego wreszcie jesienią ubiegłego roku wójta Ostrowic. Przez cały czas oczekiwania na odwołanie włodarz piastował swoją funkcję i mógł zadłużać swoją gminę jeszcze bardziej. Chcąc ukrócić tę przewlekłość, resort postulował więc, by rozstrzygnięciom nadzorczym nadawany był rygor natychmiastowej wykonalności. Innymi słowy, skargi odwoływanych włodarzy byłyby rozpatrywane w pierwszej kolejności i niezwykle szybko, bo w ciągu 30 dni.
Ale takie były tylko zamiary, bo projekt ustawy, który wpłynął do Sejmu, jest dużo łagodniejszy. Rygor nie będzie już nadawany z automatu, tylko w drodze uznania administracyjnego przez prezesa Rady Ministrów. I to jedynie w dwóch przypadkach - gdy pomimo wprowadzenia procedury naprawczej wciąż nie można uchwalić budżetu lub gdy organ gminy nie działa od pół roku.
Zdaniem ekspertów tak rozcieńczona propozycja przestaje być groźna dla lekkomyślnych włodarzy. I nie zatrzyma niektórych z nich na drodze do nieuchronnej zapaści finansowej. W efekcie skrajne przypadki niegospodarności - jak chociażby w gminach Ostrowice czy Rewal, gdzie zadłużenie sięga kilkuset procent rocznego budżetu - mogą wcale nie zniknąć.
ⒸⓅ
Jakub Pawłowski
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu