Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Dla jakości życia mieszkańców

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 29 minut

Za niecałe trzy lata dotacje z UE przestaną płynąć tak szerokim strumieniem. Wiele gmin znajduje już dzisiaj inne źródła finansowania inwestycji w rozwój, żeby na ich terenie żyło się lepiej

Od uruchomienia programów unijnych w latach 2007-2013 Polska wydała - m.in. na drogi i infrastrukturę - ponad 328 mld zł, z czego więcej niż 2/3 pochodziło z funduszy wspólnotowych. Było to ok. 232,8 mld zł - podaje ministerstwo infrastruktury i budownictwa, obecnie Ministerstwo Rozwoju. I nie zapowiada się, by w najbliższej perspektywie finansowej pieniędzy z UE miało drastycznie zabraknąć. W ramach unijnej polityki spójności Polska ma otrzymać w latach 2014-2020 ponad 82,5 mld euro.

Będzie to jednak ostatni tak duży zastrzyk środków z UE. Jak poradzą sobie samorządy, gdy Bruksela odłączy życiodajną kroplówkę? Nieuchronnie będą musiały zawalczyć o środki z innych źródeł. Na szczęście nie zapowiada się, by zostały na placu boju same. Mogą bowiem ubiegać się o wsparcie z funduszy krajowych. A zarezerwowano w nich niemałe kwoty na rozwój newralgicznych sfer działalności gmin.

W stronę czystszej przyszłości

Dużo zyskać mogą przede wszystkim te samorządy, które chciałyby postawić na ekologię i ulżyć płucom swoich mieszkańców, redukując zanieczyszczenie powietrza. A jak pokazują dane Państwowego Monitoringu Powietrza, w niejednej gminie działania potrzebne są na już. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) podaje, że w ubiegłym roku na 46 stref, w których dokonuje się corocznych pomiarów czystości powietrza, dopuszczalne normy szkodliwego pyłu PM10 zachowano jedynie w ośmiu. Najciężej oddychało się na południu Polski, przede wszystkim w woj. małopolskim, śląskim i dolnośląskim, najlepiej na północy.

Jednym z pomysłów na walkę ze smogiem jest m.in. usprawnienie komunikacji miejskiej i unowocześnienie taboru. A wiele gmin ma na tym polu spore zaległości, bo w niejednej miejscowości z zajezdni wciąż wyjeżdżają pojazdy, które swoje już wysłużyły. Potwierdzają to dane Przemysłowego Instytutu Motoryzacji, z których wynika, że średni wiek autobusu krążącego po polskich drogach oscyluje w okolicach 10 lat. A w takim przypadku trudno mówić, by spełniał on najbardziej wyśrubowane normy emisji spalin EURO6, których oczekuje od nas UE.

To z kolei przekłada się na poziom zanieczyszczeń w wielu aglomeracjach. I choć w skali kraju za smog odpowiedzialni są przede wszystkim użytkownicy starych kotłów węglowych - którzy palą w nich opałem najgorszej jakości - to w miastach za zabójcze stężenia rakotwórczych substancji w powietrzu odpowiada już przede wszystkim transport drogowy. Według danych GIOŚ w samej tylko Warszawie ponad 63 proc. pyłu zawieszonego PM10, którym oddychają mieszkańcy stolicy, pochodzi właśnie z rur wydechowych pojazdów, a także ścierania się klocków hamulcowych i opon.

Jednym z celów, które stawiają sobie władze centralne, jest upowszechnienie miejskich autobusów elektrycznych. Rząd mocno stawia na takie rozwiązanie, czemu dał wyraz m.in. w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, a także "Planie rozwoju elektromobilności" autorstwa Ministerstwa Energii.

Plany są dalekosiężne i ambitne. Założenie jest takie, że dzięki rządowemu wsparciu dla miejskich zakupów ponad połowa taboru autobusowego powinna - w ciągu niespełna dekady - mieć już napęd elektryczny. I - jak zapewnia wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz - pierwsze większe zakupy powinny zacząć się już na początku 2019 r.

Niektórych samorządowców odstrasza jednak zbyt wysoka cena elektrycznych autobusów. Niejednokrotnie przekracza ona 2 mln zł za jeden 12-metrowy pojazd niskopodłogowy klasy MAXI. A to niemal dwukrotnie więcej niż w przypadku diesli lub autobusów z silnikami spalinowymi.

Mimo tej dysproporcji cenowej wielu włodarzy wykazuje duże zainteresowanie takimi inwestycjami. Świadczy o tym chociażby list intencyjny w sprawie rozwoju sektora autobusów elektrycznych, który 20 lutego podpisali przedstawiciele rządu i 41 miast i gmin, w tym m.in. Rzeszów, Lublin, Gdynia, Zielona Góra, Wrocław i Jaworzno. Sygnatariusze zadeklarowali wtedy chęć zakupu blisko 800 autobusów zasilanych na prąd. Zgodnie z założeniami Rządowego Programu Elektromobilności celem jest sprzedaż autobusów elektrycznych na poziomie ok. tysiąca sztuk rocznie, stworzenie rozpoznawalnej globalnie marki oraz zbudowanie mocnej pozycji eksportowej do 2025 r.

Niektórzy nie czekają

Swoją własną drogą do zelektryfikowanej przyszłości podążają też inne miasta. Niektóre samorządy - nie czekając na pierwsze wypłaty środków rządowych m.in. z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu - już teraz przejmują stery i podejmują działania, by rozpowszechnić ekologiczny transport wśród mieszkańców.

Jak się okazuje, z pomocą mogą im przyjść przedstawiciele prywatnego sektora. Jeszcze na początku grudnia wojewoda łódzki podpisał list intencyjny z PGE na budowę stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Pierwsze sześć słupków, wraz z systemem zarządzania, zostało zaplanowane już na III kwartał tego roku. A na tym inwestycje PGE mają się nie skończyć, bo w dalekosiężnych planach spółki łodzianie będą mogli skorzystać nawet z 400 stacji ładowania rozsianych na terenie całego województwa.

Swoją obecność na rynku pojazdów elektrycznych mocno chce zaznaczyć również Gdynia. Oprócz planowanej w najbliższych latach kompleksowej wymiany taboru (m.in. zakupu 55 autobusów i 30 trolejbusów wraz z 21 akumulatorami). Jest prawdopodobne, że pierwszy polski samochód elektryczny powstanie właśnie na Pomorzu.

Wspólnie z partnerami m.in. z Politechniki Gdańskiej i Instytutu Maszyn Przepływowych PAN Gdynia zaczęła już bowiem prace nad stworzeniem prototypu takiego pojazdu.

Ważnym etapem na tej drodze było podpisanie listu intencyjnego w sprawie uruchomienia działań na rzecz rozwoju Klastra INNOeCAR w województwie pomorskim. Dokument, który inicjuje dalekosiężną współpracę samorządów, przedsiębiorców i placówek naukowych z Ministerstwem Energii, podpisano już 20 kwietnia w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni. I - jak przekonuje prezydent Gdyni Wojciech Szczurek - klaster elektromobilności jest wielką szansą dla trójmiejskich i pomorskich firm działających w sektorze innowacji.

- To porozumienie przyniesie korzyści jednak przede wszystkim mieszkańcom, przyczyni się bowiem do zmniejszenia liczby samochodów poruszających się po ulicach miasta. A to z kolei przełoży się na jeszcze czystsze powietrze na Pomorzu - mówi Wojciech Szczurek.

Są pieniądze także na drogi

Wiele samorządów zdążyło już przywykło, że UE hojnie dofinansowuje inwestycje w drogi. Ale jak się okazuje, nawet bez zastrzyku gotówki z Brukseli wiele miast potrafi znaleźć sposoby, by ułatwić życie mieszkańcom i rozbudować infrastrukturę miejską. Przykładem może być Gdynia, która uzyskała dofinansowanie w wysokości ponad 6,3 mln zł w ramach rezerwy subwencji ogólnej z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. Dzięki tym pieniądzom możliwa będzie gruntowna przebudowa skrzyżowania ul. 10 Lutego z ulicami Dworcową i Podjazd.

Jak przekonuje Marek Stępa, wiceprezydent miasta, to jedno z najtrudniejszych skrzyżowań w Gdyni, przez które przejeżdża ok. 600 aut na godzinę. I dodaje, że modernizacja zakrojona jest na szeroką skalę, bo miasto m.in. wymieni nawierzchnię jezdni, wyodrębni specjalne pasy do zjazdów i usprawni działanie sygnalizacji świetlnej. Na zmianach skorzystają również niezmotoryzowani mieszkańcy Gdyni. Powstanie dla nich bowiem kładka i ciąg rowerowo-pieszy - mówi Marek Stępa.

Dla najmłodszych i najaktywniejszych

Z dofinansowań krajowych i unijnych mogą cieszyć się jednak nie tylko zmotoryzowani, ale również ci, którzy za kółko jeszcze długo nie wsiądą, czyli dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym. Chociażby w Gdyni - przy wykorzystaniu 800 tys. zł wsparcia finansowego z Programu Maluch - już najpóźniej w IV kwartale tego roku dokończona zostanie przebudowa części budynku przy ul. Chylońskiej 237 wraz z zagospodarowaniem tego terenu dla potrzeb żłobka wraz z wyposażeniem.

Podobnym wsparciem - w wysokości ponad 2,2 mln zł - zostały objęte też dzieci i młodzież w wieku od 4 do 19 lat w czterech wrocławskich placówkach oświatowych. W ramach dofinansowywanego projektu do końca kwietnia trwać będą remonty i adaptacje sal w szkołach, które zostaną wyposażone m.in. w tablice multimedialne i drukarki 3D. W tym akurat przypadku źródłem dofinansowań nie był jednak budżet państwa, a środki skumulowane w funduszach Europejskiego Obszary Gospodarczego, które pochodzą z Islandii, Liechtensteinu i Norwegii.

Wiele miast z dużymi sukcesami sięga też po subwencje Ministerstwa Sportu i Turystyki. Resort zapewnia dofinansowanie w wysokości 50 proc. zadania inwestycyjnego w ramach "Programu inwestycji o szczególnym znaczeniu dla sportu".

Skorzysta na nim być może Gdynia, która wystąpiła do resortu o wsparcie budowy pływalni olimpijskiej.

- W wyniku inwestycji powstanie basen olimpijski 50 m spełniający wytyczne FINA, basen rozgrzewkowy 25 m, część rekreacyjna dla najmłodszych i część administracyjna do wykorzystania dla klubów sportowych - wymienia Marek Łucyk, dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu. Dodaje, że obiekt będzie też wyposażony w ogólnodostępne salki fitness umożliwiające prowadzenie zajęć treningowych oraz rekreacyjnych. - Znajdzie się w nim także część odnowy biologicznej, czyli komory do krioterapii, pomieszczenia do floatingu i sauny - mówi Marek Łucyk.

Z tego samego, krajowego źródła skorzystał także Szczecin, który 15 września 2016 r. ukończył budowę specjalistycznej sali gimnastycznej. Jak zapewnia nas Piotr Krzystek, prezydent miasta - jest jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Polsce. Koszty jego budowy zamknęły się ostatecznie w kwocie 6,7mln zł, z czego 2,5 mln wyłożyło właśnie Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Przywrócić blask dzielnicom

Już w tej chwili gminy mogą korzystać też z funduszy na rewitalizację zaniedbanych terenów miejskich. Dużymi osiągnięciami na tym polu może pochwalić się m.in. Gdynia, która w swoim Gminnym Programie Rewitalizacji ujęła wiele przedsięwzięć horyzontalnych. Jedną z nich jest kompleksowa rewitalizacja - jak przyznają sami włodarze - nieco osamotnionej dzielnicy Gdyni, która nie dość, że kryje wiele ciekawostek historycznych, to jeszcze wyróżnia się niepowtarzalną lokalizacją.

Podkreśla, że przełomowa zmiana w Babich Dołach może się dokonać za sprawą utworzenia dogodnego dojazdu i dostępu do plaży. I dodaje, że aby nadać dzielnicy blask, Gdynia zainwestuje ponad 4,7 mln zł.

Wielkie rzeczy wspólnymi siłami

W obliczu stopniowej utraty pokaźnych dofinansowań ze strony UE, wiele gmin decyduje się zewrzeć szyki, by wspólnie i skuteczniej walczyć o swój interes. Przykład Gdyni unaocznia, że sojuszników wcale nie trzeba szukać daleko, bo znaleźć ich można łatwo w najbliższym sąsiedztwie. Mowa tu o metropolitalnej współpracy 21 jednostek samorządu terytorialnego, wśród których znalazły się: Gdynia, Cewice, Choczewo, Hel, Jastarnia, Kosakowo, Krokowa, Liniewo, Luzino, Łeba, Lębork i powiat lęborski, Łęczyca, Puck, gmina Puck, Reda, Rumia, Szemudy, Wejherowo, gmina Wejherowo oraz Władysławowo.

Wspólnymi siłami podjęły się opracowania i przyjęcia do realizacji dokumentów strategicznych i operacyjnych dla Doliny Logistycznej. Są to Strategia Zrównoważonego Rozwoju 2020 z perspektywą do 2050 oraz 3 Programy Operacyjne w zakresie: rozwoju gospodarczego, rozwoju przestrzennego i gospodarowania gruntami oraz rozwoju transportu.

Gminy opracowały też plan rozwoju Nadmorskiego Obszaru Usługowego NORDA. W ten ostatni projekt (NORDA - Północny Biegun wzrostu) zaangażowani są również czterej partnerzy społeczno-gospodarczy: Akademia Morska w Gdyni, Polska Izba Spedycji i Logistyki, Liga Ochrony Przyrody i Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Przyniosło to wymierne efekty, bo gminom udało się opracować strategię marki i plan komunikacji marketingowej. Jak przekonuje wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała, pozwoli to na spójną i skuteczną promocję 11 nadmorskich gmin w Polsce i za granicą. I dodaje, że współpraca w ramach Forum Norda jest modelowym przykładem współpracy metropolitalnej, opartej na realnych potrzebach i wyzwaniach oraz dobrze dopasowanych narzędziach, które pomagają osiągać wyznaczone cele - mówi wiceprezydent Gdyni.

@RY1@i02/2017/081/i02.2017.081.050000100.801.jpg@RY2@

Gdynia zamierza wykorzystać wsparcie ministerialne, by wybudować centrum sportowe z basenem olimpijskim o długości 50 m. Planuje rozpocząć budowę w 2018 roku

@RY1@i02/2017/081/i02.2017.081.050000100.805.jpg@RY2@

Uruchomienie działań na rzecz rozwoju Klastra INNOeCAR. Od lewej: Katarzyna Gruszecka-Spychała - wiceprezydent Gdyni, Wojciech Szczurek - prezydent Gdyni, Jerzy Jerkiewicz ("Pracodawcy Pomorza", prezes zarządu), Przemysław Majewski (DLabs), Wojciech Kąkol (Walkin Startup Venture), z tyłu: Michał Kurtyka - podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii oraz szef Komitetu Sterującego Programu Elektromobilności, Bartosz Puchowski (Cree Yacht), Dariusz Drelich - wojewoda pomorski, Anna Borkowska (Pomorski Park Naukowo-Technologiczny Gdynia), Ireneusz Czarnowski (Akademia Morska w Gdyni) i Jakub Sawicki (Instytut Maszyn Przepływowych PAN)

Jakub Pawłowski

jakub.pawlowski@infor.pl

@RY1@i02/2017/081/i02.2017.081.050000100.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/081/i02.2017.081.050000100.804.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/081/i02.2017.081.050000100.802.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.