Państwowe pieniądze z partyjnym sznytem
Przy rozdzielaniu rządowych dotacji lepiej być małą gminą niż większym miastem. A najlepiej gminą związaną z PiS – twierdzą eksperci
Autorzy raportu po analizie edycji dużych rządowych funduszy dla samorządów, ale także trafiających tam dotacji dochodzą do dwóch konkluzji. Po pierwsze, zgodnie z tym, co zapowiada PiS, wsparcie trafia przede wszystkim do małych gmin przy równoczesnym ograniczaniu go w przypadku średnich miast oraz minimalizowaniu pomocy dla dużych. To głośno deklarowane przez obóz rządzący pieniądze dla Polski lokalnej. Ale druga widoczna tendencja, którą PiS się już nie chwali, to konsekwentne - widoczne zarówno w dotacjach, jak i konkursach - wspieranie w większym stopniu samorządów związanych osobami włodarzy z partią rządzącą. „Stopień tej preferencji jest zmienny (najwyższy był w pierwszych konkursach Rządowego Funduszu Inicjatyw Lokalnych), ale powtarza się za każdym razem” - podkreślają autorzy raportu.
Do obu konkluzji doszli, analizując transfery z dwóch rządowych programów: Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych (RFIL) oraz dwóch odsłon Rządowego Funduszu Polski Ład: Programu Inwestycji Strategicznych (RFPL: PIS). Przeanalizowali także dotacje, jakie trafiają do samorządów, których wysokość nie jest warunkowana algorytmami, jak np. w przypadku subwencji oświatowej. Aby obraz był czytelny, podzielili samorządy - jak w poprzednich raportach - na cztery grupy według politycznej afiliacji włodarzy, na: blok senacki - czyli włodarzy związanych z którymś z ugrupowań opozycyjnych (PO, PSL, lewica), na „kontr-PiS” - czyli wybranych z ramienia niepartyjnego komitetu lokalnego, który konkurował z kandydatem z PiS, na włodarzy „neutralnych” - czyli startujących z bezpartyjnych komitetów lokalnych, i wreszcie włodarzy powiązanych z PiS.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.