Ma być więcej gruntów
Kontrola NIK wykazała, że mamy nadpodaż terenów pod zabudowę mieszkaniową. Tyle że większość z nich nie tam, gdzie chcą budować inwestorzy
Lada moment do Sejmu trafi projekt nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 503 ze zm.). To realizacja jednego z kamieni milowych przewidzianych w ramach KPO. Dziś tylko 32 proc. powierzchni gmin jest pokrytych planem zagospodarowania przestrzennego. Większość inwestycji jest realizowana na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, które nie wymagają konsultacji społecznych. Rezultat to niewłaściwe lokowanie inwestycji i brak pewności, co pojawi się w sąsiedztwie domu, osiedla, ale też sklepu czy hotelu. Rozlewanie się zabudowy, mieszanie funkcji (np. mieszkalnej z produkcyjną), konflikty sąsiedzkie.
– Powinna być pełna zgoda polityczna, by ten chaos powstrzymać, bo po prawdzie nikt z tym nic dotąd nie zrobił – mówił na wspólnym posiedzeniu sejmowych komisji infrastruktury i samorządu terytorialnego i polityki regionalnej poseł Jan Ardanowski (PiS). Posłowie się spotkali, by wysłuchać informacji NIK, jak 17 wybranych gmin realizuje system planowania przestrzennego. Wnioski są takie, że gminy z tym problemem sobie nie radzą. Po części winne jest obecne prawo, ale kontrola NIK pokazała też, że samorządowcy nieprawidłowo wykorzystują instrumenty, którymi dysponują. Straty sektora publicznego związane z chaosem przestrzennym NIK oszacował na ponad 83 mld zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.