Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kadry i księgowość budżetowa

Stolica wartościuje stanowiska pracy. Zamiast nagród - dodatek motywacyjny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rozmowa z Marcinem Wojdatem, sekretarzem m.st. Warszawy

Jak państwo twierdzicie, Warszawa jako pierwszy samorząd w kraju zdecydowała się na projekt wartościowania stanowisk urzędników. Taki mechanizm funkcjonuje już w korporacjach, w firmach prywatnych. Skąd taki pomysł w samorządzie? Czy i z kim miasto współpracowało przy takim projekcie?

To prawda. Projekt, a właściwie samorządowe przedsięwzięcie, realizowaliśmy wspólnie z firmą Deloitte, która m.in. specjalizuje się w trendach dotyczących kapitału ludzkiego, w tym np. rozwoju talentów, ale też wykorzystania kadr także dla regionalnych struktur samorządów. W rezultacie wartościowania przygotowaliśmy ponad 600 modelowych stanowisk dla całego urzędu - biur i dzielnic. A co warto zaznaczyć, przed wartościowaniem w całym urzędzie było ich ok. 7 tys. Analitycy, przygotowując modelowe opisy stanowiska, przejrzeli wszystkie pierwotne opisy. A pomysł wartościowania stanowisk? Chcemy jak najlepiej wykorzystać potencjał pracowników, przyciągnąć wartościowe osoby, a jednocześnie zapewnić im godziwe wynagrodzenie.

Czy do tej pory płace stołecznego samorządu nie były konkurencyjne w stosunku do porównywalnych miejsc pracy? Czy przeprowadzaliście państwo takie badania? Opinia publiczna jest przecież podzielona. Niektórzy twierdzą, że urzędnicy zarabiają zbyt wiele, inni uważają, że na podobnych stanowiskach w prywatnym biznesie można osiągnąć wyższe wynagrodzenie.

Wiele zależy od miejsca zatrudnienia. Na tym polega właśnie wartościowanie stanowisk. Nałożyliśmy naszą siatkę zatrudnienia na siatkę urzędów państwowych i podmiotów biznesu mających siedziby w Warszawie. W obu przypadkach nasi pracownicy samorządowi, zwłaszcza na poziomie specjalistów oraz kadry menedżerskiej są wynagradzani niżej, nawet sporo niżej. Jak przychodzi do nas do pracy młody informatyk, to przez kilkanaście miesięcy otrzymuje wiedzę, zostaje odpowiednio przeszkolony, a potem ucieka. Bo na tutejszym rynku pracy jest więcej wart i gdzie indziej więcej zarobi. Pojawia się więc problem selekcji negatywnej. A miastu zależy przecież na dobrych specjalistach, profesjonalistach. Musimy być konkurencyjni, jeśli chodzi o rynek pracy. Nowoczesny samorząd musi mieć możliwość pozyskiwania ludzi z biznesu, także tych, którzy znają się na nowych technologiach. Oczywiście należy pamiętać, że naszym największym atutem w grze o dobrych pracowników nigdy nie będą jedynie płace.

A jakie atuty może przedstawić miasto poza pensją dla specjalistów?

Może stołeczność? Ale przyznaję, że inna sytuacja jest w przypadku pracowników średniego i niższego szczebla. Tu jesteśmy konkurencyjni. Oprócz porównywalnych zarobków do struktur biznesowych, np. dla stanowiska sekretarki, oferujemy również dużą stabilność zatrudnienia. A to w dzisiejszych czasach nadal jest dużą wartością.

W czym więc ma pomóc projekt wartościowania stanowisk?

Przede wszystkim w stworzeniu realnej siatki płac i jednocześnie możliwości pozyskiwania specjalistów z różnych branż.

Czy cały ten projekt, nowatorski w samorządzie, oznacza obniżki płac urzędników stołecznego urzędu?

Nie, bo pula środków pozostanie taka sama. Kwota na wynagrodzenia w budżecie miasta wynosi ok. 600 mln. zł. Ale zmieni się system wynagradzania i dotknie on wszystkich pracowników, wpływając na ich indywidualne wynagrodzenia w różnym stopniu.

To przejdźmy do szczegółów reformy wartościowania stanowisk pracy. Jaki jest pierwszy krok?

Zmienimy, już zgodnie z zarządzeniem prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, zasady naliczania pensji urzędników. Do tej pory składała się ona z płacy zasadniczej, dodatku stażowego, który wynosił do 20 proc. podstawy, dodatku funkcyjnego dla np. głównych specjalistów, naczelników oraz dodatku specjalnego i nagród. Te dwie ostatnie składowe miały charakter uznaniowy. Teraz chcemy do pensji zasadniczej dodać dodatek funkcyjny, co automatycznie zwiększy ten stażowy, bo on liczony jest od podstawy.

A co z nagrodami i dodatkami specjalnymi?

To kolejny krok, wynegocjowany już ze związkami zawodowymi. Przyznaję, że negocjacje nie były łatwe. Nagrody zostały zlikwidowane. W 2014 r. już nie będą wypłacane. Stanowiły one około 8 proc. funduszu wynagrodzeń. Oczywiście nie można zapomnieć o tym, że pracownicy muszą być również motywowani do pracy w sposób finansowy. Dlatego zamiast nagrody i dodatku specjalnego wprowadzimy dodatek motywacyjny, którego przyznanie będzie poprzedzone skróconą oceną okresową przeprowadzaną przez zwierzchników, najlepiej co trzy miesiące. Dodatek ten będzie mógł być przyznany na ten właśnie okres. No i, co ważne, nie będzie przyznawany każdemu pracownikowi urzędu. Pierwsze dodatki motywacyjne planujemy wypłacić już w styczniu.

Czy cała ta rewolucja systemu płac w warszawskich urzędach nie oznacza obniżki pensji urzędników? A może okaże się, że trzeba zwolnić pracowników?

Oczywiście nie zapewnię, że jakichś zwolnień nie będzie. Ale na pewno nie w wyniku przeprowadzanego wartościowania stanowisk. Nasz kolejny krok, do którego się właśnie powoli przygotowujemy, to tzw. standaryzacja zatrudnienia, czyli określenie, ilu pracowników w danych działach jest potrzebnych do wykonywania na odpowiednim poziomie zadań. Może np. okazać się, że w jakiejś części urzędu są przerosty zatrudnienia, ale w innych częściach jest zapotrzebowanie na pracowników o podobnych kwalifikacjach. Jeżeli zarządza się instytucją o kilkutysięcznym zatrudnieniu, trzeba pamiętać o tym, że naturalne są likwidacje niepotrzebnych już stanowisk, tworzenie nowych oraz zmiany stanowisk pracy przez długoletnich pracowników. Przygotowywane przez nas zmiany mają nie tylko urealnić płace, ale przede wszystkim dać mieszkańcom większy komfort, choćby poprzez 24-godzinny kontakt z urzędem. Ten element został już wprowadzony w 2013 r. przez otwarcie całodobowej infolinii pod nr telefonu 19115.

Czy poza wymienionymi wyżej korzyściami są jeszcze inne związane z warszawską rewolucją urzędniczą?

Nie nazwałbym tego rewolucją, ale jest jeszcze walor dodatkowy naszej reformy, naszego nowego systemu. Będzie możliwe przygotowanie indywidualnej, wewnętrznej ścieżki kariery, awansu w urzędzie. Nie będzie konieczności przeprowadzania konkursów na każde stanowisko. Między innymi takie podejście do pracowników, którzy tworzą urząd, pozwala budować profesjonalny, nastawiony na skuteczną obsługę mieszkańców aparat urzędniczy. Bez zbędnych etatów.

Zamiast nagrody i dodatku specjalnego wprowadzimy dodatek motywacyjny, którego przyznanie będzie poprzedzone skróconą oceną okresową przeprowadzaną przez zwierzchników

@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.08800020a.802.jpg@RY2@

Fot. materiały prasowe

Marcin Wojdat sekretarz m.st. Warszawy

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.