Ministrowie nie chcą aktywizować młodych
Bezrobotni są przyjmowani na staż w administracji tylko wtedy, gdy urzędnicy nie wyrabiają się z pracą. Najlepsi mogą jednak liczyć na stałe zatrudnienie
Absolwenci szkół wyższych często bez doświadczenia zawodowego próbują swoich sił w administracji publicznej. Rejestrując się w pośredniakach jako bezrobotni, mogą trafić na staż w instytucjach publicznych.
Z sondy DGP wynika jednak, że szefowie jednostek administracji rządowej nie są zainteresowani aktywizowaniem młodych. Inaczej jest w samorządach, które biją rekordy w liczbie przyjmowanych osób.
Im wyżej, tym mniej
W ubiegłym roku w resorcie administracji i cyfryzacji pracowało tylko 15 stażystów. Z kolei Ministerstwo Edukacji Narodowej w tym czasie przyjęło zaledwie 17, a rolnictwa - 12. Na wspieranie młodych rzadko decyduje się też resort spraw zagranicznych. W ubiegłym roku przyjął 22 stażystów. W Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej było ich 38. Pozostałe resorty albo w ogóle nie przyjmowany stażystów albo, ograniczały się co najwyżej do kilkunastu osób na rok.
- Te departamenty, które wnioskują o ich zatrudnienie, otrzymują oferty urzędu pracy. Ale są też takie, jak np. departament prawny, który ze względu na swoją specyfikę i rodzaj wykonywanych zadań nie decyduje się na ich przyjęcie - mówi Janusz Sejmej, rzecznik Ministerstwa Pracy.
Co ciekawe, te urzędy, które nie decydują się na takie zatrudnienie, całą winę zrzucają na urzędy pracy.
- Chętnie przyjęlibyśmy bezrobotnych absolwentów, bo mamy braki kadrowe, ale publiczne pośredniaki wolą kierować ich do prywatnych firm, a nie instytucji państwowych - wyjaśnia Maria Hiż z Ministerstwa Finansów.
- Jestem zaskoczony taką argumentacją. Przepisy zezwalają na podpisanie umowy w tej sprawie z dowolnym podmiotem, jeśli tylko złożony przez niego wniosek jest poprawny merytorycznie. Żaden urząd pracy nie robi przeszkód w aktywizowaniu bezrobotnych - tłumaczy Jerzy Stupnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Podkreśla, że do pośredniaków zgłaszają się m.in. samorządy, uczelnie i prywatne firmy.
U wojewody różnie
Bezrobotni absolwenci częściej trafiają na staż do urzędów wojewódzkich.
W ubiegłym roku w urzędzie dolnośląskim przyjęto 20 osób, a kolejne 20 odbywało staż w ramach aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych. Wojewoda warmińsko-mazurski w 2013 r. przyjął 35 stażystów, podkarpacki - 47, a świętokrzyski - 57. Z kolei zarówno łódzki, jak i mazowiecki urząd wojewódzki zorganizował staże dla 96 osób.
- To jest część polityki kadrowej. Trudno nam pozyskać specjalistów z geodezji czy budownictwa i dlatego stawiamy na absolwentów takich kierunków. To jest dwustronna korzyść, bo młodzi uczą się czegoś nowego - mówi Halina Stachura-Olejniczak, dyrektor generalny Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.
Tłumaczy, że w jednostce były przeprowadzone znaczne redukcje zatrudnienia.
- Dlatego chętnie korzystamy z pomocy stażystów - dodaje.
Na tym szczeblu administracji nie jest to jednak regułą. Na przykład Podlaski Urząd Wojewódzki przyjął zaledwie 11 takich osób, a zachodniopomorski - 7.
Wójtowie biją rekordy
Najczęściej na staż przyjmują samorządy. - W 2013 r. pracowały u nas w ten sposób 74 osoby - potwierdza Joanna Bobowska z Urzędu Miasta Lublin.
Z kolei w Urzędzie Miasta Bydgoszcz staż odbywały 84 osoby, a w Krakowie - 60. W dużych miastach w ciągu roku jest przyjmowanych nawet ponad 200 stażystów.
Warto jednak zaznaczyć, że w niektórych samorządach ustanawiane są specjalne dodatki do pensji dla opiekunów stażu. W efekcie sami urzędnicy zgłaszają potrzebę przyjęcia stażysty.
Takie rozwiązanie nie funkcjonuje w administracji rządowej. - U nas nie ma takich bonusów, ale i tak urzędnicy chętnie pomagają tym młodym przy wdrażaniu się do pracy - podkreśla Halina Stachura-Olejniczak.
Zatrudnienie najczęściej trwa pół roku. Po tym okresie znaczna część stażystów nie ma już szansy na jego kontynuowanie. Jednak ci, którzy są zaangażowani w wykonywanie obowiązków i rokują na dobrych urzędników, są przyjmowani na zlecenie lub na stanowiskach pomocniczych albo przystępują do konkursów, które później często wygrywają.
- W ubiegłym roku przyjęliśmy 25 stażystów, z tego ośmiu zaproponowaliśmy umowy terminowe - przyznaje Agata Fisz, prezydent Chełmna.
Z kolei w Warmińsko-Mazurskim Urzędzie Wojewódzkim z 39 naborów 28 zakończyło się wyborem kandydata, który odbywał staż w tym urzędzie. Z naszej sondy wynika, że na zatrudnienie na stałe wybranych stażystów decyduje się większość jednostek. Na to mogą jednak liczyć tylko najlepsi.
@RY1@i02/2014/003/i02.2014.003.18300080a.802.jpg@RY2@
Bezrobotni w urzędach
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu