Wielkogabarytowy problem mieszkańców, spółdzielni i miasta
Eksperci są podzieleni, swoje zdanie ma także stołeczny ratusz - chodzi o przepisy dotyczące odbioru wyrzucanych np. mebli i obowiązku przewiezienia ich we własnym zakresie do PSZOK
Przepis stołecznej uchwały śmieciowej, zgodnie z którym selektywna zbiórka odpadów wielkogabarytowych jest prowadzona w miejscach gromadzenia odpadów komunalnych, zderzył się w praktyce z rzeczywistością budownictwa z wielkiej płyty. Chociaż obowiązuje już od jakiegoś czasu, to wciąż wywołuje spory. W przypadku najwyższych, 10-piętrowych budynków, gdzie od zawsze funkcjonowały zsypy, miejscem gromadzenia odpadów są pomieszczenia znajdujące się na ich dnie, wewnątrz budynku. Problem w tym, że w zamyśle miały one pomieścić jeden pojemnik na wszystkie nieczystości. Już w momencie pojawienia się obowiązku segregowania odpadów ledwo mieszczą się w nich kosze przeznaczone na standardowe frakcje. Tym bardziej nie ma tam już miejsca na duży gabaryt. W efekcie najczęściej jest on wynoszony przez mieszkańców przed wejście do pomieszczenia, stwarzając często zagrożenie pożarowe.
Warszawski ratusz zapytany, czy problem jest mu znany, odpowiada, że za wyznaczenie miejsca gromadzenia odpadów odpowiada właściciel nieruchomości. „Może być to zarówno miejsce na terenie samej nieruchomości, jak i w innym miejscu, do którego właściciel posiada tytuł prawny” - czytamy w przesłanym nam stanowisku. Przedstawiciel urzędu miasta wskazuje również, że ze względu na brak rozróżnienia w przepisach bloków wysokich (tych ze zsypem) od niskich (tych bez) w każdym przypadku możliwe jest zorganizowanie zewnętrznej altany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.