Utrzymuje się nieufność do spalarni odpadów
Wśród dotowanych z UE inwestycji w zakresie gospodarki odpadami Ministerstwo Środowiska umieściło 11 projektów spalarni odpadów w większych miastach Polski. Wpłynęło tylko pięć wniosków.
Doświadczenia miast zachodnich dowodzą, że spalarnia odpadów komunalnych wtedy jest rentowna, gdy ma zagwarantowany dopływ odpadów i w pełni wykorzystuje swoje moce przerobowe. Przedstawiciele miast przyznają, że budowa spalarni to przedsięwzięcie trudne i budzące sprzeciwy społeczne - brakuje wiedzy, doświadczenia, a potrzebne technologie są drogie. Olsztyn zrezygnował z budowy spalarni po przeprowadzeniu analiz, z których wynika, że miasto nie ma gwarancji dopływu do instalacji takiej masy odpadów, która zapewniłaby jej ciągłość działania na pełnych obrotach.
Koszty utrzymania gospodarstw domowych (ciepło, prąd, woda, śmieci) stale i szybko rosną. Dalsze korzystanie z dotychczasowych rozwiązań energetycznych (spalanie węgla i gazu dla produkcji energii) i tradycyjnych sposobów składowania odpadów na wysypiskach może w ciągu kilku najbliższych lat doprowadzić do tego, że ten ciężar finansowy stanie się już zbyt duży i nie do udźwignięcia. Sortowanie odpadów, recykling i spalarnie to szansa na obniżenie kosztów. Za budową spalarni przemawiają potrójne korzyści natury ekonomicznej: 1) ograniczenie ilości odpadów komunalnych przez ich spalanie, 2) uzyskanie energii cieplnej i 3) certyfikowanej energii elektrycznej.
Plany budowy spalarni napotykają jednak na ostre protesty. Ludzie mieszkający w pobliżu planowanych inwestycji obawiają się, że instalacje będą emitować spaliny destruktywnie wpływające na ich zdrowie i życie. Tymczasem eksperci przekonują, że technologie spalania odpadów są o wiele mniej szkodliwe dla środowiska i ludzi od stosowanych obecnie technologii spalania węgla czy innych surowców. Ponadto już w 2000 r. Komisja Europejska ustanowiła restrykcyjne przepisy dotyczące ograniczenia zanieczyszczeń powietrza i wód przez spalarnie odpadów. Unijne normy przewidują, że metr sześcienny emitowanych ze spalarni gazów może zawierać najwyżej kilka miligramów (tysięcznych części grama) tlenków azotu, węgla, dwutlenku siarki, pyłu oraz ułamków miligrama metali ciężkich. Norma dla emisji rakotwórczych dioksyn jest jeszcze surowsza - wynosi 0,1 nanograma (dziesiątą część miliardowej części grama) na metr sześcienny. Oznacza to, że spalarnia spełniająca unijne normy nie powoduje zagrożeń dla środowiska i ludzi. W Berlinie, Kilonii, Malmo, czy Hogdalen koło Sztokholmu, w sąsiedztwie spalarni odpadów znajdują się osiedla mieszkaniowe.
Polska, wstępując do UE, zobowiązała się m.in. do ograniczenia o połowę ilości odpadów składowanych na wysypiskach do końca 2012 r. Tym samym zgodziła się na stopniowe wprowadzanie segregacji odpadów, wykorzystywanie surowców wtórnych i uruchomienie spalarni śmieci. Obecnie czyni zadość tym zobowiązaniom zaledwie w kilkunastu procentach. Potrzebne jest więc przyspieszenie. W przeciwnym razie od początku 2013 r. może zacząć płacić 200 tys. euro za każdy dzień niewypełniania zobowiązań. Uruchomienie spalarni może obronić nasz kraj przed unijnymi karami. Dzięki nim na wysypiska może trafiać nawet o 2/3 odpadów mniej.
Na liście strategicznych inwestycji Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko dotowanych z unijnego budżetu 2007 - 2013 znalazło się m.in. 11 spalarni odpadów - w Białymstoku, Bydgoszczy, Dąbrowie Górniczej, Gdańsku, Koszalinie, Krakowie, Olsztynie, Poznaniu, Rudzie Śląskiej, Szczecinie i w Warszawie. Ich wybudowanie miało pochłonąć ok. 6 mld zł. Dwie trzecie tej sumy samorządy planowały pozyskać z kasy unijnej. Unijne pieniądze są niezbędne dla wybudowania lokalnych spalarni. Koszt takiej instalacji to minimum 600 mln zł. Oznacza to, że żadnego samorządu nie stać na sfinansowanie tego rodzaju inwestycji we własnym zakresie. Przeszkodą dla ich realizacji są też drogie technologie. Zwłaszcza że już od kilkunastu lat na budowach spalarni obowiązuje w UE zasada BAT (Best Available Technology), czyli obowiązek zastosowania najlepszych z dostępnych technologii.
Branżowi eksperci podkreślają, że obecnie Polska ma znakomite warunki do budowy sieci spalarni. Lokalni inwestorzy mogą liczyć na wsparcie z funduszy unijnych i zielone światło ze strony administracji rządowej. Wykorzystaniem odpadów do skojarzonej produkcji energii elektrycznej i cieplnej zainteresowani są wielcy, branżowi inwestorzy. W latach 2010 - 2012 Polska Grupa Energetyczna (PGE) chce zainwestować w jednostki kogeneracyjne około 4,8 mld zł. Zdaniem Wojciecha Topolnickiego, wiceprezesa zarządu PGE ds. rozwoju i finansów, rozwój skojarzonej produkcji ciepła i energii elektrycznej jest dla PGE jednym ze strategicznych priorytetów.
Samorządy miejskie, które przygotowały już projekt budowy spalarni odpadów komunalnych, podkreślają, że firm chętnych do wystartowania w przetargu nie brakuje. Mirosław Kruszyński, zastępca prezydenta Poznania, przyznaje, że projektem budowy poznańskiej instalacji interesują się 4 duże firmy, w tym dwie niemieckie. Przed rozpoczęciem prac projektowych mówiło się w Poznaniu jedynie o Dalkii jako o możliwym wykonawcy inwestycji. Gdy je ukończono, władze miasta przyznają, że nie sposób z góry przesądzić, kto zostanie wykonawcą.
W krajach Unii Europejskiej segreguje się już ok. 50 proc. odpadów. W Polsce segregacji podlega zaledwie 15 - 20 proc. śmieci. Obecny system gospodarki odpadami sprawia, że wciąż najtaniej jest wywieźć je na wysypisko. 62,7 tys. ton odpadów spala rocznie jedyna funkcjonująca w Polsce spalarnia odpadów komunalnych na warszawskim Targówku; stanowi to ok. 0,5 proc. ogólnej masy odpadów komunalnych wytwarzanych w ciągu roku.
Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu