Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Generalny remont w czynszówkach

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

JESZCZE W CZERWCU rząd ma przyjąć zmiany w systemie ochrony lokatorów, które pomogą gminom zaoszczędzić na mieszkaniach komunalnych

Ponad 230 mln zł dopłacił w ubiegłym roku urząd miejski w Warszawie do stołecznych czynszówek. Szczecin i Gdańsk wydały na ten cel po kilkanaście milionów. Łącznie na utrzymanie 1,1 mln mieszkań komunalnych w Polsce samorządy, czyli de facto podatnicy, łożą co roku około miliarda złotych. A lokatorzy takich mieszkań są dodatkowo zadłużeni na kolejny miliard. W samej stolicy to 200 mln złotych. Często nie płacą nie dlatego, że nie mogą, ale dlatego że nie chcą. Wiedzą, że nic nie można im zrobić.

Liberalizacją systemu ochrony lokatorów, do której założenia przygotowało Ministerstwo Infrastruktury, już w najbliższy czwartek zajmie się Komitet Stały Rady Ministrów. - Jeżeli projekt przejdzie bez uwag, postaramy się, by w przyszłym tygodniu przyjął go rząd - mówi wiceminister infrastruktury Piotr Styczeń. Nowe przepisy rozwiążą jednak tylko część problemu. Wprowadzą m.in. czasowe umowy na wynajem, ograniczą dziedziczenie lokali i zwolnią samorządy z obowiązku przydzielania mieszkań zastępczych eksmitowanym osobom. Wszystko to ma z biegiem czasu pozwolić zracjonalizować wydatki na czynszówki.

Gminy będą miały więcej swobody w decydowaniu o tym, kto zajmuje lokal komunalny, ile za niego płaci i jak często będą weryfikowane dochody takiej osoby. - Dziś problem nie polega na tym, że dopłacamy do czynszówek, lecz na tym, że pieniądze trafiają nie do tych, którzy ich rzeczywiście potrzebują - przyznaje Tomasz Krettek z biura polityki mieszkaniowej Warszawy. Miasto od trzech lat próbuje sprawdzić, kto mieszka w lokalach komunalnych. Wyniki analiz są zatrważające: co najmniej 30 proc. lokali zajmują ludzie, których stać na zakup mieszkania lub jego wynajem po stawkach rynkowych. I zdarza się, że podnajmują lokale komunalne, czerpiąc zyski z tego procederu.

- Kilkaset mieszkań udało nam się odzyskać, ale to, co odkryliśmy, jest wierzchołkiem góry lodowej - twierdzi Krettek. Do patologii zachęcają ogromne różnice w cenach najmu: za lokal komunalny w centrum Warszawy płaci się 6,5 - 7 zł za 1 mkw. Za podobny na wolnym rynku nawet sześć razy więcej.

Zdaniem ekspertów państwo w ogóle nie powinno mieszać się do finansowania mieszkań komunalnych. Lepiej byłoby, gdyby gminy miały dowolność w gospodarowaniu zasobami, łącznie z ich sprzedażą. - Bardziej opłacałoby się im pozbyć wszystkich mieszkań, a potrzebującym wynajmować lokale na wolnym rynku - uważa Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Gminy dokładniej weryfikowałyby tych, którym wynajmują mieszkanie, więc byłoby mniej nadużyć. Na rynku pojawiłoby się za jednym zamachem kilkaset tysięcy mieszkań na sprzedaż, co automatycznie przełożyłoby się na spadek cen nieruchomości, może nawet o kilkadziesiąt procent. Nie wspominając o tym, że komunalne zgliszcza pod ręką prywatnych właścicieli odzyskałyby dawny blask.

@RY1@i02/2011/109/i02.2011.109.000.001a.001.jpg@RY2@

Ewa Wesołowska

ewa.wesolowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.