Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Opłata tylko na gospodarowanie odpadami. Trwają weryfikacje

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Małgorzata Szymborska Odbieranie śmieci raz na kwartał budzi wątpliwości. Obecnie przeprowadzane są kontrole, także i w tym zakresie

W zdecydowanej większości samorządy poradziły już sobie z przetargami odpadowymi. Pojawiło się jednak sporo nowych problemów. M.in. z ilością odbieranych śmieci. Część gmin zaczęła znakować worki kodami kreskowymi z nazwiskiem. Czy postępuje prawidłowo?

Gminy, zanim rozpoczęły procedurę przetargową, powinny wcześniej przeprowadzić wnikliwą analizę ilości oraz rodzajów wytwarzanych odpadów i w ten sposób określić, jak będą odbierane. Nie wszystkie samorządy wykonały takie analizy. Odbierają obecnie nawet 30 proc. więcej odpadów niż przed 1 lipca. Znakowanie worków może ułatwić monitorowanie zagospodarowania odpadów. Zanim miasto wprowadzi taki system, powinno jednak wytłumaczyć obywatelom, w czym to pomoże. Z kolei to, czy nazwiska na workach z odpadami są danymi wrażliwymi, czy nie, powinien określić generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Jak rozumiem z pani wypowiedzi, gmina może pewną ilość odpadów odbierać w ramach obowiązkowej opłaty, a pozostałą za dodatkową kwotę. Czyli wprowadzić limity na odbiór śmieci.

Nie nazwałabym tego limitem, a szacunkiem, na podstawie którego gmina przygotowuje uchwały. Jeśli ktoś wyrzuca znacząco więcej odpadów, to powinien dodatkowo płacić. A gmina powinna oferować pakiet usług dodatkowych, płatnych odrębnie. Można też w takiej sytuacji zlecić odbiór innej firmie wpisanej do gminnego rejestru.

W jaki sposób można zweryfikować, że tam, gdzie zamieszkanie zgłosiła jedna osoba, w rzeczywistości mieszka pięć i stąd ilość śmieci jest tam nieproporcjonalna?

Gminy mają możliwość zweryfikowania tych danych niekoniecznie na podstawie ilości wyrzucanych śmieci. Np. opirając się na listach wyborczych, podatników, osób korzystających ze szkół i z przedszkoli czy innych dokumentach ewidencji ludności. Można także ustalić, czy wysokość opłaty jest prawidłowa, na podstawie zużywanej wody. Średnio osoba zużywa ok. 4 m sześc. miesięcznie.

A co z workami? Klienci chcieliby je dostawać, więc czy firmy wywożące muszą je dawać mieszkańcom?

Ustawa tego nie określa. To kwestia uchwały rady gminy. Choć naszym zdaniem lepiej, żeby firmy przekazywały mieszkańcom worki, a jeszcze lepiej, żeby posesje zostały wyposażone w pojemniki przynajmniej na odpady surowcowe. W przypadku segregacji odpadów ulegających biodegradacji również powinny być osobne pojemniki.

Czy samorząd może, choćby w celu obniżenia kosztów gospodarowania śmieciami komunalnymi, ustalić, że będą one wywożone bardzo rzadko, np. raz na trzy miesiące? Takie sytuacje się zdarzają.

Odbieranie odpadów raz na kwartał budzi wątpliwości. Zarówno pod względem sanitarnym, jak i wypełniania warunków ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Obecnie przeprowadzane są kontrole, także i w tym zakresie.

Kiedyś mówiono, że odpady powinny być odbierane najrzadziej raz na dwa tygodnie choćby ze względu na zagrożenie epidemiologiczne. Nie ma jednak przepisu nakazującego takie postępowanie.

Ustawa nie precyzuje tego, ale zawsze zalecaliśmy taką minimalną częstotliwość dla odpadów biologicznych, które szybko się psują. Jeśli chodzi o osiedla mieszkaniowe, gdzie do pojemników trafia duża ilość śmieci, ze względu na bezpieczeństwo zdrowia odpady powinny być wywożone - moim zdaniem - przynajmniej raz w tygodniu. Co innego ze śmieciami wysegregowanymi, np. szkłem, odpadami plastikowymi czy makulaturą. W takim przypadku można się zgodzić, żeby odbieranie odbywało się rzadziej, np. raz w miesiącu. Zwłaszcza że są dodatkowe miejsca, w których można je zostawić - np. duże markety przyjmują odpady opakowaniowe. W wielu miejscowościach są nadal ogólnodostępne pojemniki na wyselekcjonowane śmieci.

Na wysokie opłaty skarżą się nie tylko mieszkańcy, także szpitale. Mamy sygnały, że koszty takich usług wzrosły nawet dwukrotnie.

W takim przypadku gmina powinna traktować takie ośrodki jak nieruchomości niezamieszkałe. Naszym zdaniem w szpitalach nadal można liczyć opłaty od liczby rzeczywiście wypełnionych pojemników, a nie np. od liczby łóżek, bo w ten sposób podnosimy koszty. Zwłaszcza że takie obiekty są nadzorowane przez uprawnione podmioty, bo wytwarzają nie tylko odpady komunalne, ale też podlegają pod przepisy ustawy o odpadach. W podobnej sytuacji są supermarkety. W tym przypadku zebrane śmieci powinna odebrać gmina, ale opakowania zbiorcze, te z działalności - już nie. Market może je sam przekazywać upoważnionym firmom odpadowym wybranym przez siebie, bezpośrednio do recyklingu. Te problemy staramy się wyjaśniać. Zgodnie z ustawą gmina musi dokładnie policzyć, jakie koszty powinny ponieść szpital, hotel, seminarium.

To kto i w jaki sposób zweryfikuje wysokość opłat zarówno od mieszkańców, jak i od innych podmiotów?

Są samorządy, które już racjonalnie wyliczyły opłaty oraz te, które zaniżyły je lub zawyżyły. Te skrajnie niskie oraz skrajnie wysokie sprawdzamy i będziemy kontrolować wspólnie z Inspekcją Ochrony Środowiska. Następnie zweryfikujemy z gminami, żeby opłaty faktycznie pokrywały koszty zagospodarowania odpadów i na nic innego nie były przeznaczane.

Wiele gmin, jeśli nie wprost, to pośrednio zaleca mycie selektywnie zbieranych śmieci. Takie wzorce popularyzują też niektóre media. Czy na tym polegać ma selektywna zbiórka?

Nie powinno tak być. Gmina ma stworzyć dogodny dla mieszkańców system zbierania i segregacji. Śmieci bardzo zabrudzone albo rozdrobnione nie nadają się do recyklingu i powinny trafić do zmieszanych. Oddzielnie warto zbierać makulaturę, ale już butelki PET, plastik i metal można łączyć, bo łatwo je oddzielić przed przetworzeniem. Osobno zalecałabym też zbierać szkło, bo się tłucze i trudno je potem przekazać do huty. Można też oddzielnie zbierać odpady biodegradowalne, jeśli mamy do tego warunki. Powtarzam - śmieci absolutnie nie myjemy. Jest to nieekonomiczne, a także nieekologiczne, bo powoduje zużycie wody i powstawanie ścieków.

Odbieramy odpady selektywnie i co dalej? Czy mamy w kraju wystarczający zbyt na tego rodzaju surowce wtórne, czy to tylko sztuka dla sztuki?

Szacujemy, że wystarczy mocy przerobowych w istniejących zakładach. Obecnie makulaturę wręcz importujemy ze względu na lepszą jakość zagranicznej. W tym wypadku niezbędna jest selektywna zbiórka od mieszkańców, bo wybrany ze sterty odpadów papier jest zabrudzony i traci swoje właściwości. Mamy też huty szkła i liczymy, że odpady szklane da się zagospodarować, plastikowe też. Problem przez krótki czas może być z tetra pakami, czyli opakowaniami kartonowymi po sokach, ale gdy u nas będzie odpowiedni strumień odpadów, to powstaną specjalne instalacje, bo to bardzo dobre źródło celulozy. Obecnie w Polsce przetwarzany jest niewielki odsetek odpadów opakowaniowych, ale to powinno się zmienić.

Czy odpady trafiają do regionalnych instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych, czy tam, gdzie jest najtaniej, czyli na dzikie wysypiska lub takie, które powinny zostać zamknięte?

Unikanie przekazywania odpadów do regionalnych instalacji zaobserwowaliśmy w I półroczu 2013 r., kiedy gminy nie miały jeszcze podpisanych umów z odbierającymi. Obecnie jest już lepiej - odnotowano wzrost o ok. 30 proc. odbieranych odpadów. Duża w tym rola gmin i współpraca z Inspekcją Ochrony Środowiska przy nadzorze nad firmami odpadowymi.

@RY1@i02/2013/225/i02.2013.225.18300060a.802.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Małgorzata Szymborska, zastępca dyrektora departamentu gospodarki odpadami w Ministerstwie Środowiska

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.