Dziennik Gazeta Prawana logo

Miejska polityka dotycząca wyceny drewna na cenzurowanym

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, z którego wynika, że samorządy oddają za bezcen wycinane drzewa ze stratą dla budżetów

W sześciu przypadkach o podejrzeniu popełnienia przestępstwa powiadomiono prokuraturę. Raport nr 8/2013/P12138/LKA jest podsumowaniem kontroli wykorzystywania przez miasta ekonomicznego potencjału drzew wycinanych przy okazji realizowania różnych inwestycji. Przeprowadzono ją w 22 gminach miejskich w siedmiu województwach. Badano okres od 1 stycznia 2010 r. do 30 września 2012 r.

Ekonomiczna niekompetencja

Kontrolerzy odkryli, że tylko w czterech ze skontrolowanych miast istniał zorganizowany system sprzedaży drewna, dzięki któremu zarobiły one ponad 171 tys. zł. Reszta miast traktowała je jako bezwartościowy odpad, który oddawany był na opał (cztery miasta) lub pozostawiany był do usunięcia wyspecjalizowanym firmom (14 miast).

Raport wskazuje, że osiem ze skontrolowanych miast zastrzegło, że firmy powinny odliczyć wartość drewna od kosztów usługi, ale samorząd nie sprawdził, czy uwzględniły one takie zalecenia. Aż 12 ze skontrolowanych gmin nie podejmowało nawet prób oszacowania wartości drewna. Pozostałe robiły to sporadycznie.

Samorządowcy przekonani byli, że miejskie drewno nie jest surowcem o wielkiej wartości (szczególnie w porównaniu do kosztów jego wyceny). Innego zdania są inspektorzy NIK. Policzyli, że wartość oszacowanego drewna wyniosła ponad 310 tys. zł, a tego, którego nie oszacowano, co najmniej kolejne 115 tys. zł. Ich zdaniem niewykorzystanie tego potencjału przez samorządy oznaczało dla ich budżetów realne straty. Przykładem był przetarg na usługę usunięcia 12 824 drzew z terenu pod budowę drogi publicznej z Katowic do Gliwic. Szacunkowa wartość usługi wynosiła 408,5 tys. zł, a wykonawca, który przejął całe pozyskane drewno, zaofiarował wykonanie usługi zaledwie za 158 zł.

Kontrolerzy przekonani są także o bałaganie w miejskich księgach rachunkowych i podkreślają, że urzędnicy w magistratach nie ewidencjonują odpowiednio pozyskanego drewna, nie ujmują jego wartości ani nie wystawiają faktur VAT. Wynikiem przeprowadzonej kontroli jest sześć zawiadomień o marnotrawstwie i podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zezwolenia z błędami

Kontrolerzy zbadali także wnioski o zezwolenia na usunięcie drzew. Okazało się, że nagminną praktyką w miastach na prawach powiatu było kierowanie przez prezydentów wniosków do siebie samych, gdyż występowali oni jednocześnie w roli starostów. Inspektorzy NIK krytykują takie rozstrzyganie we własnych sprawach jako niezgodne z duchem ustawy o ochronie przyrody z 16 kwietnia 2004 r. (t.j. Dz.U. z 2013 r., poz. 627). Izba zaleciła w raporcie konieczność wyłączania się prezydentów z uczestniczenia w postępowaniu. Podkreśliła, że przemawiają za tym przypadki nadmiernej przychylności prezydentów wobec własnych wniosków (zezwolenia wydawano bez przeprowadzenia oględzin, na podstawie niekompletnych wniosków itp.). Ponadto zdarzały się też nieuzasadnione zwolnienia z opłat za wycięcie drzew lub przypadki, w których nie nakładano kary administracyjnej za usunięcie ich bez pozwolenia.

NIK wskazał także na nieprofesjonalne przygotowanie wniosków o wycinkę przez miejskich urzędników. Aż 38 proc. z 247 zbadanych wniosków miało braki formalne. W czterech miastach urzędnicy uruchamiali procedury udzielania zezwoleń na usunięcie drzew, które tego nie wymagały. W kolejnych dwóch usunięto drzewa bez wymaganych zezwoleń, co naraziło samorządy na kary administracyjne, nieraz dotkliwe. Dla przykładu narażono miasto Zabrze na karę w wysokości prawie 0,5 mln zł za wycinkę bez wymaganych dokumentów 279 drzew. W Międzychodzie (woj. wielkopolskie) starosta wydał dwie decyzje zezwalające gminie na wycięcie 49 drzew, chociaż w dniu złożenia wniosków właścicielem nieruchomości, na której się znajdowały, był Skarb Państwa.

Mimo nieprawidłowości NIK pozytywnie ocenił działalność gmin w zakresie obejmującym wywiązywanie się z obowiązków zawartych w zezwoleniach na wycinkę i realizację prac związanych z usuwaniem drzew.

Niejednolite dane

Raport zwrócił także uwagę na nierzetelne dane dostarczane przez miasta do Głównego Urzędu Statystycznego. Zdaniem inspektorów powodem jest po części niekompetencja urzędników, ale też odmienna interpretacja przez nich niektórych przepisów ustawy o ochronie przyrody. Kontrolerzy informują, że część z badanych gmin wykazuje w sprawozdaniach tylko drzewa wycięte w wyniku realizowanych inwestycji, inne tylko drzewa wycięte w parkach i innych terenach zielonych, a niektóre nawet drzewa wycięte na terenach prywatnych. Konsekwencją takiego postępowania jest brak wiarygodnych informacji o stanie zieleni miejskiej.

WAŻNE

Tylko w czterech ze skontrolowanych miast istniał zorganizowany system sprzedaży drewna, dzięki któremu zarobiły one ponad 171 tys. Zł

Mariusz Szulc

mariusz.szulc@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.