Odpadowi prymusi już czekają w blokach startowych
W Izabelinie system działa już drugi rok. W Kaliszu firmy segregujące śmieci wejdą na rynek od 1 lipca. Są jednak gminy, które nie zdążą
- W takiej sytuacji mieszkaniec oddaje odpady firmie śmieciowej, a koszty ponosi gmina. Bo to ona nie wywiązała się z ustawowych zadań - tłumaczył 3 czerwca na konferencji minister środowiska Marcin Korolec.
Gospodarze gmin, którzy uporali się, przynajmniej na razie, z ustawą śmieciową, przekonują, że najważniejsze jest przekonanie mieszkańców do idei czystej gminy i czystego lasu.
- Nie jest najistotniejsze, ile kto zapłaci za odbiór odpadów. Ważne, że ma świadomość konieczności segregowania odpadów, wykorzystywania ich jako surowców wtórnych i dobrej organizacji ich utylizacji - mówi prezydent Kalisza Janusz Pęcherz. I dodaje, że najlepszymi ekologami są dzieci.
- U nas już w 2010 r. przeprowadziliśmy referendum. Chęć segregowania śmieci zadeklarowało 99 proc. mieszkańców - mówi wójt podwarszawskiego Izabelina Witold Malarowski. Tam system odbioru śmieci segregowanych działa już od 2012 r. Odpady rozdziela do różnych worków nieco ponad 75 proc. mieszkańców. Koszt odpadów segregowanych to 8,5 zł od osoby. Za zmieszane trzeba zapłacić 15 zł.
W Kaliszu, który już zorganizował przetarg i wybrał oferenta, cena za odpady segregowane wyniesie 13,5 zł od osoby, ale, jak zaznacza prezydent, może być obniżka do 12 zł. Dwie firmy, które wygrały, zaoferowały niższe ceny, niż się miasto spodziewało. Mają one odbierać wszystkie typy odpadów, od zmieszanych śmieci po wielkie gabaryty, i zapewnić pojemniki.
- Może mamy sytuację trochę łatwiejszą, bo dla terenu kilkunastu gmin jest wybudowana instalacja, gdzie różnego typu śmieci będą odzyskiwane i zagospodarowywane - dodaje prezydent Kalisza.
Jaka jest jednak gwarancja, że ci, którzy deklarują segregację śmieci, będą to rzeczywiście robić - zastanawiają się mieszkańcy i lokalne władze. W małych gminach, gdzie są domki jednorodzinne, na razie problemu się nie zauważa. Kłopot może być w tzw. blokowiskach.
- U nas już zaczął działać tzw. mechanizm niemiecki - przyznaje wójt Izabelina. - Sąsiad, który zauważy, że mieszkaniec domu czy lokalu obok nie segreguje śmieci, prosi lokalne władze o wyjaśnienie sprawy. No bo dlaczego ma płacić więcej za cwaniaków.
Czy śmieci znów będą wysypywane do lasu - zastanawiali się uczestnicy poniedziałkowej konferencji w ministerstwie. Minister Marcin Korolec twierdzi, że to nieracjonalne, bo przecież każdy mieszkaniec i tak za śmieci musi zapłacić.
- Jednak czy firma z sąsiedniej gminy, która wygrała przetarg na opłatę w wysokości 4 zł od osoby, będzie w stanie odpady odebrać i przetworzyć - pytają samorządowcy. W Kaliszu ostatnio zebrane śmieci w rowach i pasach jezdnych to 12 tys. 120-litrowych worków. Samorządowcy zgodnie przyznają, że być może przyjdzie czas na zmiany w systemie. To pokaże czas i praktyka.
Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu