Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Opłaty za śmieci nie da się określić odgórnie

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Rozmowa z Marcinem Korolcem, ministrem środowiska

Czy są wytyczne pozwalające na uznawanie śmieci za posegregowane lub nie? Obawiam się, że duża swoboda pozostawiona gminom w tym zakresie spowoduje, że trudno będzie mieszkańcom sprostać takim wymaganiom?

Selektywne zbieranie definiuje ustawa o odpadach, która przenosi tę definicję z dyrektywy UE. Tak więc segregacja to zbieranie odpadów o takich samym właściwościach w celu ich ponownego przetwarzania. Nie można ich mieszać z odpadami mokrymi, które nie pozwolą na dalsze wykorzystanie surowców w procesach przetwarzania (np. mokry czy brudny papier nie trafi do recyklingu).

Z kolei ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zobowiązuje samorządy do zorganizowania selektywnego zbierania odpadów komunalnych z podziałem na kilka rodzajów, m.in. papier, metal, tworzywa sztuczne, szkło czy odpady ulegające biodegradacji. Polska jako kraj ma ustalone docelowe poziomy recyklingu i przygotowania do ponownego użycia. Zobowiązuje nas do tego unijna dyrektywa w sprawie odpadów (2008/98/WE). Bez segregacji odpadów tych poziomów nie osiągniemy.

Są gminy, w których różnice stawek między odpadami segregowanymi a niesegregowanymi są minimalne, rzędu kilkudziesięciu groszy. Czy to jest prawidłowe?

Każda gmina ustala stawkę za śmieci samodzielnie, w zależności od lokalnych warunków i potrzeb. Ustawa nie określa, jakie mają być różnice. Założenie jest takie, aby za odpady posegregowane ustalić niższą stawkę. Są one bowiem cennymi surowcami, na które jest popyt na rynku. Często recykling jest tańszy niż pozyskanie surowców do produkcji w inny sposób. Im szybciej polskie firmy to dostrzegą, tym szybciej spadać będą stawki za posegregowane śmieci. Firmy będą po prostu kupować śmieci, tak jak kupują inne surowce do produkcji.

Czy niektóre gminy, biorąc pod uwagę nadchodzące wybory samorządowe, nie ustalają stawek zbyt nisko? Spotyka się takie po 3-5 zł od osoby.

Nie zawsze opłaty za śmieci muszą być wysokie. Należy jednak pamiętać, że w nowym systemie cena obejmuje nie tylko odbiór odpadów i transport, lecz także cały system prawidłowego ich zagospodarowania. Jeśli stawki są zbyt niskie, można mieć obawy, czy zbierane odpady trafią rzeczywiście do właściwych instalacji.

Uczulamy inspekcję ochrony środowiska, aby w pierwszej kolejności zajęła się przypadkami budzącymi wątpliwości. Przecież trzeba wziąć pod uwagę koszty transportu, zatrudnienia pracowników, segregacji i oczywiście zagospodarowania odpadów. Każda instalacja prowadzi kalkulacje kosztów jej funkcjonowania, a więc można ocenić, ile faktycznie będzie kosztować pełne zagospodarowanie odbieranych od mieszkańców śmieci. Nie ma szans, by zbyt niskie stawki były prawidłowo skalkulowane. Radzę szybko je zweryfikować, bo inaczej gmina będzie musiała dokładać, a firma, która się na takie stawki zdecyduje, może zbankrutować.

Co mają zrobić te gminy, które nie zdążą rozstrzygnąć przetargów?

Ustawa jasno wskazuje, że gmina ma obowiązek wybrania firmy odbierającej odpady wyłącznie w drodze przetargu. Niewykonanie tego obowiązku będzie łamaniem prawa i w konsekwencji może być bardzo uciążliwe dla samorządu - zamiast usługi po najniższej stawce, będzie miała najdroższy system z możliwych. Przecież dzięki przetargowi gmina ma możliwość wyboru takiej firmy, która złoży najlepszą ofertę pod względem ceny i jakości usług dla mieszkańców.

Jeśli jednak od 1 lipca gmina nie będzie realizować obowiązku odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, są oni zobowiązani (zgodnie z art. 6s ustawy) do przekazania swoich śmieci profesjonalnej firmie na koszt gminy. I w takim przypadku mieszkańcy powinni zostać poinformowani o swoich prawach.

Czy powinien być próg wysokości opłaty? To pytanie nurtuje wszystkich od czasu, kiedy w Warszawie ustalono stawkę na 89 zł miesięcznie od domku jednorodzinnego, nawet takiego, w którym zamieszkuje jedna osoba.

Byłoby szalenie trudno określić odgórnie opłatę. To byłoby zbyt skomplikowane. Są różne systemy naliczania stawek, ma tu znaczenie też wielkość gminy i jej położenie, poziom infrastruktury, choćby ze względu na regionalne instalacje przetwarzania odpadów komunalnych. Dlatego sprawa została przekazana do ustalenia władzom samorządowym. Od ich analizy i określenia potrzeb mieszkańców zależeć będzie, jak to zrobią.

Ustawa przesądza, że dochody z tego tytułu będą przekazywane wyłącznie na zagospodarowanie odpadów i organizację systemu. Gmina nie może z tego źródła finansować innych spraw. Jeżeli przychody okażą się za wysokie, to będzie można zweryfikować opłaty w dół, a jeśli niskie, trzeba będzie je podnieść.

Czy można dać upust za kompostowanie odpadów na własnej działce?

Oczywiście, należy do tego jak najbardziej zachęcać. Takich odpadów ulegających biodegradacji gmina nie wlicza bowiem do masy odpadów odebranych, a to znaczy, że produkuje się ich mniej. Przykładem dobrego działania jest tutaj Legionowo, które wręcz rozdało swoim mieszkańcom kompostowniki, by w ten sposób ograniczyć ilość zbieranych śmieci.

Czy gminy powinny organizować przetargi wyłącznie na odbieranie odpadów, czy także na ich zagospodarowanie? W drugim wypadku dojść może do wywożenia śmieci na dzikie, tańsze składowiska.

Czasami gmina jest właścicielem instalacji czy beneficjentem środków unijnych. W takiej sytuacji można rozpisać przetarg wyłącznie na odbieranie odpadów, dzięki czemu ich strumień wpłynie właśnie do tej instalacji. Można też powierzyć firmom odbieranie i zagospodarowanie śmieci - wówczas przedsiębiorca ma obowiązek przekazywania odpadów do wybranej przez siebie instalacji działającej w ramach regionu. Oczywiście odpady segregowane taki odbierający powinien przekazać do odpowiedniego zakładu prowadzącego recykling - papierni, huty szkła itp., który niekoniecznie musi się znajdować w danym regionie. Dzięki segregacji powinien na nowo odrodzić się system zbierania śmieci. Jego konsekwencją będzie powstanie nowych instalacji przetwarzających odpady, a tym samym nowych miejsc pracy.

Natomiast nie może być mowy o wywożeniu odpadów na dzikie wysypiska czy składowiska niespełniające wymagań. Nawet w przypadku zlecenia odbierania i zagospodarowania odpadów gmina sprawuje kontrolę nad firmą, m.in. za pomocą kwartalnych sprawozdań. Odpady muszą być zagospodarowane zgodnie z obowiązującym prawem.

Jak samorządy powinny dotrzeć z informacjami do wciąż dużej grupy osób niemających pojęcia, na czym ma polegać śmieciowa rewolucja? Tych, którzy nie czytają prasy, nie mają internetu, często do osób starszych.

Należy to robić w sposób zwyczajowo przyjęty w danej miejscowości, informować w szkołach, lokalnych mediach, nawet w kościele. Także prowadzić akcje ulotkowe czy sms-owe. Na naszych stronach internetowych są do pobrania za darmo odpowiednie gotowe materiały - plakaty, ulotki, informacje w otwartych plikach, tak żeby w każdej gminie można było dostosować je do swoich potrzeb. Do każdej gminy wysłaliśmy też e-mailem wzory materiałów informacyjnych.

Gminy od 1 styczna mają obowiązek informowania mieszkańców o zmianach. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wydał na szkolenia na ten temat 17 mln zł. Wojewódzkie fundusze wspierają kampanię informacyjną lokalnie.

@RY1@i02/2013/103/i02.2013.103.088000200.802.jpg@RY2@

Wojtek Górski

Marcin Korolec, minister środowiska

Nie ma szans, by zbyt niskie stawki były prawidłowo skalkulowane. Radzę szybko je zweryfikować, bo inaczej gmina będzie musiała dokładać, a firma, która się na takie stawki zdecyduje, może zbankrutować

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.