Siła planów i programów
Pozornie są to tony zbędnej makulatury. W praktyce to bardzo przydatne samorządom dokumenty, zwłaszcza w obliczu krajowych i unijnych regulacji prawnych. Sporządzenie planów zagospodarowania przestrzennego to obowiązek gmin. Często jednak wykonywany bez odpowiedniej wnikliwości. Zwłaszcza gdy chodzi o ochronę środowiska. Fakt, że w gąszczu niekiedy absurdalnych, ekologicznych przepisów trudno jest się połapać. Dlatego samorządowi włodarze wolą bezpieczny schemat od wnikliwego spojrzenia. Powinno sie jednak tym zagadnieniom poświęcić nieco więcej czasu, bowiem zapisane w miejscowym prawie ekologiczne ograniczenia odczuwają potem wszyscy. Warto nieszablonowo podejść już do uzgodnienia zakresu prognozy środowiskowej, przedyskutować z zainteresowanymi, jak powinna wyglądać i zrobić to, zanim specjaliści zabiorą się do jej wykonania. Jak twierdzą zajmujący się tym od lat eksperci, taki sposób jest stosowany w krajach zachodnioeuropejskich i to z sukcesami. Precyzyjne ustalenie, co zagraża okolicznej przyrodzie, wcale nie musi zmniejszyć atrakcyjności inwestycyjnej obszaru. Przeciwnie - często wówczas łatwiej wybronić konkretny teren, nas którym ma stanąć ważny dla gminy zakład, czy przez który ma przebiec trasa komunikacyjna. Mniej będzie też protestów mieszkańców i organizacji ekologicznych, tym samym proces inwestycyjny okaże się tańszy, bo przebiegnie szybciej.
Plany zagospodarowania przestrzennego to niejedyne dokumenty, w których mówi się o ekologii. Ci, którzy nie ukrywali problemów i zadbali, by znajdujące się na ich terenie obiekty znalazły się w programach ochrony powietrza, mają szansę na solidne wsparcie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Bo tylko do takich gmin jest skierowany program Kawka, mający służyć ograniczeniu zapylenia. A możliwości wykorzystania dotacji i pożyczek są bardzo szerokie - począwszy od instalowania kolektorów słonecznych na dachach jednorodzinnych domów po instalacje skroplonego gazu ziemnego dla lokalnych autobusów.
O potrzebie odpowiedniego planowania w zakresie odpadów przekonają się też wkrótce te gminy, które śmieciową rewolucję postanowiły wprowadzić na ostatnia chwilę. Bo po pierwsze muszą się zastanowić, skąd wziąć na to środki (jak się okazuje nie można pobierać opłat od mieszkańców z dołu), po drugie - będą miały do czynienia z monopolizacją rynku ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli zwyżką opłat i obniżeniem jakości usług. A to z kolei może spowodować, że niejeden włodarz nie zostanie wybrany na kolejną kadencję. I jeszcze jedno. Centralne Biuro Antykorupcyjne już uznało, że nowe przepisy o odpadach komunalnych to jeden z obszarów najsilniej zagrożonych korupcją, i zapowiada wnikliwie sprawdzanie przetargów.
@RY1@i02/2013/065/i02.2013.065.088000100.802.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak redaktor prowadzący
Zofia Jóźwiak
redaktor prowadzący
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu