Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządowcy postulują, by bezrobotni zajęli się ochroną wałów

19 maja 2014

Osoby długotrwale pozostające bez pracy mogą wpływać na poprawę stanu zabezpieczenia powodziowego kraju. Do tego potrzebne jest jednak współdziałanie powiatowych urzędów pracy z gminami

- Porównując mapy bezrobocia i stan wałów przeciwpowodziowych w województwie mazowieckim, zauważyłem, że obszary kiepskiego zabezpieczenia przeciwpowodziowego często pokrywają się z terenami, na których występuje wysoki poziom bezrobocia. Gdy na otwartym rynku nie ma pracy dla bezrobotnych, ich potencjał można by wykorzystać, angażując takie osoby np. do naprawy wałów czy udrożniania rzek i potoków - stwierdza Lech Antkowiak, wicedyrektor Urzędu Pracy m.st. Warszawy.

Jak wskazuje Marzena Radochońska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu, realizującego we współpracy z okolicznymi gminami program "Bezrobotni dla gospodarki wodnej i ochrony przeciwpowodziowej", do tego celu mogą być wykorzystywane prace interwencyjne, roboty publiczne i prace społecznie użyteczne, które przewiduje ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 674 ze zm.). Tymczasem rzesze zarejestrowanych w pośredniakach często miesiącami nie otrzymują żadnej oferty pracy, a państwo dopłaca do nich w postaci rozmaitych zasiłków.

- Nie twierdzę, że roboty publiczne to świetne sposoby aktywizacji. To zatrudnienie tymczasowe, ale likwiduje pewną fikcję - pozwala bezrobotnym zarabiać pieniądze w oparciu o legalną pracę, a także zaoszczędzić na wydatkach publicznych, które wszyscy przecież ponosimy. Utrzymanie bezrobotnych i naprawa wałów to poważne koszty - przekonuje Lech Antkowiak.

Jak wskazuje dr Grzegorz Baczewski, ekspert Konfederacji Lewiatan, takie formy zatrudnienia jak roboty publiczne czy prace interwencyjne służą przede wszystkim utrzymywaniu kontaktu z rynkiem pracy, a nie osiągnięciu efektu trwałego zatrudnienia.

- Dobrze byłoby, gdyby były one systematycznie wykorzystywane do takich celów. Do tego jednak potrzebna jest współpraca gmin z powiatowymi urzędami pracy, która w polskiej rzeczywistości często nie jest łatwa - zaznacza.

Zdaniem Marii Michty, sekretarz urzędu gminy w Wąsoszu (woj. podlaskie), do organizacji tego rodzaju robót publicznych niezbędne jest nie tylko porozumienie samorządów lokalnych, ale też zawarcie trójstronnej umowy między gminą, urzędem pracy i regionalnym zarządem melioracji i urządzeń wodnych.

- Coraz częściej zadania o takim charakterze realizują spółdzielnie socjalne - mówi.

Karolina Topolska

karolina.topolska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.