Samorządowcy postulują, by bezrobotni zajęli się ochroną wałów
Osoby długotrwale pozostające bez pracy mogą wpływać na poprawę stanu zabezpieczenia powodziowego kraju. Do tego potrzebne jest jednak współdziałanie powiatowych urzędów pracy z gminami
- Porównując mapy bezrobocia i stan wałów przeciwpowodziowych w województwie mazowieckim, zauważyłem, że obszary kiepskiego zabezpieczenia przeciwpowodziowego często pokrywają się z terenami, na których występuje wysoki poziom bezrobocia. Gdy na otwartym rynku nie ma pracy dla bezrobotnych, ich potencjał można by wykorzystać, angażując takie osoby np. do naprawy wałów czy udrożniania rzek i potoków - stwierdza Lech Antkowiak, wicedyrektor Urzędu Pracy m.st. Warszawy.
Jak wskazuje Marzena Radochońska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu, realizującego we współpracy z okolicznymi gminami program "Bezrobotni dla gospodarki wodnej i ochrony przeciwpowodziowej", do tego celu mogą być wykorzystywane prace interwencyjne, roboty publiczne i prace społecznie użyteczne, które przewiduje ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 674 ze zm.). Tymczasem rzesze zarejestrowanych w pośredniakach często miesiącami nie otrzymują żadnej oferty pracy, a państwo dopłaca do nich w postaci rozmaitych zasiłków.
- Nie twierdzę, że roboty publiczne to świetne sposoby aktywizacji. To zatrudnienie tymczasowe, ale likwiduje pewną fikcję - pozwala bezrobotnym zarabiać pieniądze w oparciu o legalną pracę, a także zaoszczędzić na wydatkach publicznych, które wszyscy przecież ponosimy. Utrzymanie bezrobotnych i naprawa wałów to poważne koszty - przekonuje Lech Antkowiak.
Jak wskazuje dr Grzegorz Baczewski, ekspert Konfederacji Lewiatan, takie formy zatrudnienia jak roboty publiczne czy prace interwencyjne służą przede wszystkim utrzymywaniu kontaktu z rynkiem pracy, a nie osiągnięciu efektu trwałego zatrudnienia.
- Dobrze byłoby, gdyby były one systematycznie wykorzystywane do takich celów. Do tego jednak potrzebna jest współpraca gmin z powiatowymi urzędami pracy, która w polskiej rzeczywistości często nie jest łatwa - zaznacza.
Zdaniem Marii Michty, sekretarz urzędu gminy w Wąsoszu (woj. podlaskie), do organizacji tego rodzaju robót publicznych niezbędne jest nie tylko porozumienie samorządów lokalnych, ale też zawarcie trójstronnej umowy między gminą, urzędem pracy i regionalnym zarządem melioracji i urządzeń wodnych.
- Coraz częściej zadania o takim charakterze realizują spółdzielnie socjalne - mówi.
Karolina Topolska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu