Jacek Majchrowski
Ma Pan za sobą dwa lata swojej pierwszej prezydentury w Krakowie. Jak Pan się czuje w tej roli?
Już teraz trochę okrzepłem, ale na początku wszystkiego trzeba było się uczyć. I zadań, i prawa miejskiego, i współpracy z radnymi na różnych płaszczyznach, i paradoksalnie, samego miasta. Choć mieszkam tu od czasów studiów, to jednak inaczej patrzy się na miasto tylko z punktu widzenia mieszkańca, a inaczej - włodarza, który ma określone obowiązki.
A co z pracą naukową. Dało się pogodzić wykłady i seminaria na uniwersytecie z pracą w magistracie?
Oczywiście ta pierwsza musiała zejść na drugi, czy nawet trzeci plan. Ale seminarium ze studentami i kilka wykładów sobie zostawiłem. Czasami żartuję, że dla zdrowia psychicznego.
To wróćmy do początków. Jakie miasto Pan zastał?
Największy kłopot był z infrastrukturą. 27 tysięcy mieszkańców nie miało dostępu do wodociągów, a 45 tysięcy - do kanalizacji. Tylko 22 proc. ścieków było oczyszczanych. Jak na wielkie miasto z tradycjami to trochę wstydliwe zapóźnienie. Ale było to też wyzwanie i zachęta do uzupełnienia braków w infrastrukturze. Po tych dwóch latach mogę powiedzieć, że pomału wychodzimy na prostą. Wodociągów i kanalizacji przybyło, zaczęliśmy też budowę sortowni odpadów i kompostowni. Ach, jeszcze bym zapomniał, a to inwestycja też bardzo ludzka. Rozbudowaliśmy bazę cmentarną, bo w mieście brakowało już miejsc do pochówku.
Czyli ta kadencja rozwija się pod znakiem inwestycji miejskich.
Tak, ale nie tylko. Moją ideą od początku było tworzenie miejskich przestrzeni. Nie tylko zurbanizowanych, komercyjnych, ale takich przydatnych, a właściwie przyjaznych ludziom.
Cóż to są owe przestrzenie miejskie?
Jesteśmy w trakcie tworzenia podziemnego muzeum pod Rynkiem Głównym, powstały już nowe place miejskie, które są wykorzystywane jak deptaki, remontujemy Sukiennice.
A co z polityką. Deklarował pan, że nie będzie jej w mieście.
I nie ma, choć jestem postrzegany jako osoba popierana przez lewicę. Na razie jestem w komfortowej sytuacji, bo ta formacja w wielu miejscach ma większość. Nie przeszkadza to jednak w równomiernym i społecznym rozwoju Krakowa.
A jakie są Pana plany na drugą część kadencji? Czy nowe wizje, czy raczej kontynuacja i codzienna systematyczna praca?
Przede wszystkim musimy kontynuować to, co rozpoczęliśmy - np. doprowadzić wodociągi i kanalizację na peryferia miasta. Duże nadzieje wiążę z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Myślę, że w tej chwili nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, z jakimi korzyściami dla miasta to się wiąże. Z pewnością będziemy się starać o środki unijne na miejskie inwestycje. Na razie mamy bardzo dobre doświadczenia w korzystaniu ze środków przedakcesyjnych.
@RY1@i02/2015/072/i02.2015.072.05000020h.802.jpg@RY2@
Fot. ANNA KACZMARZ/REPORTER
Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa
(Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu