Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Na prąd: ciszej i zdrowiej, ale drożej

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

INNOWACJE Większość dużych miast eksperymentuje z elektrycznymi autobusami. Niektóre przymierzają się do uruchomienia e-wypożyczalni samochodów w systemie car sharing

Napęd elektryczny ma przewagę nad spalinowym w związku z mniejszą emisją hałasu, gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń, co jest istotne w walce ze smogiem. Inwestowanie w auta elektryczne ma sens także w Polsce, mimo że większość energii elektrycznej produkujemy z węgla, bo założenie jest takie, że udział tego surowca w miksie energetycznym w przyszłości będzie się zmniejszał.

Poważnym minusem jest natomiast mniejszy zasięg pojazdów, a przede wszystkim wyższy koszt. Te mankamenty powinny jednak stać się mniej dotkliwe wraz z rozwojem technologii i powiększaniem się oferty.

Z wtyczki i pantografu

Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie, które posiadają 1370 autobusów, to największy komunalny przewoźnik w Polsce. Podstawą tutejszej floty są autobusy na olej napędowy, ale przewoźnik eksperymentuje też z napędami alternatywnymi, domawiając pojazdy hybrydowe, napędzane LNG i właśnie elektryczne produkcji Solarisa oraz konsorcjum Ursusa i AMZ Kutno.

- W tym roku czekamy na dostawy 20 krótkich autobusów elektrycznych, a w latach 2018-2020 130 elektrobusów przegubowych. Do końca 2020 roku będziemy mieli we flocie w sumie co najmniej 160 autobusów elektrycznych - twierdzi Adam Stawicki, rzecznik MZA.

Pojazdy będą dostosowane do zasilania pantografami z ładowarek na pętlach, co pozwoli znacznie zwiększyć ich zasięg. Strategia MZA do 2020 r. zakłada, że pod względem autobusów elektrycznych stanie się on największym miejskim operatorem w Europie Środkowo-Wschodniej.

Także Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie, który rozdziela wieloletnie kontrakty przewozowe między MZA i przewoźników prywatnych, promuje autobusy niskoemisyjne.

- W nowych przetargach na obsługę miejskich linii aż 40 proc. punktów przy ocenie ofert będzie można uzyskać za zaproponowanie alternatywnego napędu - zapowiada Konrad Klimczak z ZTM Warszawa.

Władze Krakowa podkreślają, że w transporcie miejskim stawiają na pojazdy o alternatywnym, ekologicznym systemie zasilania.

- To w naszym mieście uruchomiona została pierwsza w Polsce regularna linia autobusowa obsługiwana wyłącznie przez elektryczne pojazdy - twierdzi Tadeusz Trzmiel, wiceprezydent Krakowa.

Krakowskie MPK eksploatuje dziś sześć autobusów elektrycznych (cztery klasy midi i dwa standardowe) i 13 przegubowych autobusów hybrydowych. Obecnie Solaris realizuje dla stolicy Małopolski kontrakt na produkcję kolejnych 20 autobusów elektrycznych.

Z oferty na rynku autobusów elektrycznych nie jest jednak zadowolony Wrocław. Władze tego miasta stoją na stanowisku, że deklaracje producentów dotyczące ceny, zasięgu i zużycia energii nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Do takich wniosków urzędnicy doszli na podstawie dialogu technicznego z udziałem producentów.

- Od początku 2016 roku poszukujemy elektrycznych autobusów. Niestety, większość produktów obecnie oferowanych na rynku nie spełnia oczekiwań. Główne problemy to zbyt mały zasięg autobusu i liczba pasażerów, którą może przewozić pojazd, a zbyt wysokie ceny - tłumaczy Małgorzata Szafran z Wydziału Komunikacji Społecznej we Wrocławiu.

W celu sprawdzenia autobusów Wrocław wytypował trasy o trzech poziomach trudności.

- Jeżeli w każdych warunkach pogodowych autobus elektryczny bez problemów przejedzie trasę trudną, wówczas będziemy mieli do czynienia z produktem skrojonym na nasze potrzeby - takie stanowisko otrzymaliśmy od władz Wrocławia.

Kiedy samorząd zdecyduje się na zakup e-autobusów, może się ubiegać o dofinansowanie w wysokości do 80 proc. jego wartości z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Na taki zastrzyk finansowy mogą liczyć m.in. władze Poznania, które ubiegają się o dotację na zakup 15 autobusów elektrycznych do roku 2020.

Rzeszów podaje, że kupił w ostatnich latach 80 autobusów spełniających europejskie normy środowiskowe EEV, w tym 30 zasilanych gazem CNG. Dzisiaj stanowią one ponad połowę taboru jeżdżącego po mieście, ale ta proporcja będzie się zmieniać, bo w planach są kolejne zakupy taboru niskoemisyjnego.

- Pod koniec roku ogłosimy kolejny przetarg na zakup 60 nowych autobusów zasilanych głównie CNG. W przyszłym roku chcemy kupić kolejnych 20 autobusów elektrycznych - zapowiedział wiceprezydent Rzeszowa Marek Ustrobiński.

Korzyści z trolejbusów

Jeśli chodzi o pojazdy niskoemisyjne, to np. w Gdyni jest ponad 30 autobusów napędzanych CNG, a komunikacja miejska oparta jest przede wszystkim na trolejbusach. Po mieście z pasażerami jeździ ich ponad 90, co daje prawie jedną czwartą udziału w eksploatowanym taborze.

- Te proporcje zmienią się już niedługo za sprawą realizowanego obecnie przez nas ogromnego projektu inwestycyjnego współfinansowanego ze środków UE. Próg 50 proc. stanu taboru zasilanego w inny sposób niż olejem napędowym osiągniemy w ciągu najbliższych pięciu lat - zapowiada Olgierd Wyszomirski, dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdyni.

Wraz z rosnącą popularnością elektrobusów miasta posiadające trolejbusy znajdą się w uprzywilejowanej pozycji, ponieważ dysponują już systemem ładowania pojazdów elektrycznych: napowietrzną siecią trakcyjną.

- Zakładamy, że baterie staną się niedługo drugim równoważnym napędem, nadając trolejbusom cechy elektrobusów i tym samym zwiększając ich elastyczność w ruchu drogowym - twierdzi dyrektor Wyszomirski.

Miejską sieć trolejbusową mają cztery polskie miasta: oprócz Gdyni z Sopotem, także Lublin i Tychy. W lubelskim taborze trolejbusowym znajduje się 110 pojazdów, z czego 70 jest wyposażonych w alternatywny napęd. 12 z 70 trolejbusów stanowią pojazdy przegubowe.

- Lublin jest pierwszym i jedynym miastem w Polsce, które posiada w swoim taborze takie pojazdy - podkreśla Grzegorz Malec, dyrektor lubelskiego Zarządu Transportu Miejskiego.

Ale już niedługo, bo inne miasta nie śpią. Jak zapowiada wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała, w latach 2018 i 2019 na ulicach tego miasta pojawią się pierwsze przegubowe trolejbusy. To będzie element współfinansowanych przez UE zakupów 85 pojazdów wartych prawie 170 mln zł.

Lublin też pręży e-muskuły, zapowiadając do 2020 roku zakup 40 trolejbusów z układem jazdy autonomicznej (zasilanym z baterii litowo-jonowych) i 66 autobusów elektrycznych. Te ostatnie mają być wyposażone w bardziej pojemne baterie charakteryzujące się wysoką gęstością mocy, których doładowywanie odbywać się będzie również na przystankach końcowych. Po podłączeniu do stacji ładowania za pomocą pantografu przewoźnik ma uzyskać możliwość uzupełniania około 80 kWh energii w nie dłużej niż kwadrans.

Zachęty dla e-samochodów

Władze miast walczących z zanieczyszczeniem powietrza chętnie widziałyby na swoich ulicach więcej aut elektrycznych. Bariera jest taka sama jak w przypadku autobusów: są droższe (także od hybrydowych) i mają mniejszy zasięg. To dlatego popularyzacja aut elektrycznych wymaga zachęt, m.in. przywilejów w ruchu (np. możliwości korzystania z buspasów), bonusów finansowych (np. dofinansowania zakupu) i rozwiniętej infrastruktury, czyli sieci punktów ładowania.

Te udogodnienia są wprowadzane, chociaż z punktu widzenia użytkowników wciąż na niewystarczającą skalę. Warszawski ZDM wprowadził np. tabliczkę przy znaku drogowym "parking z kopertą", która oznacza miejsce dla pojazdów elektrycznych przy stacji ładowania. Dodatkowo w czasie ładowania samochody są zwolnione z opłaty za parkowanie. Z kolei Rada Warszawy przegłosowała obniżenie stawki podatku od środków transportowych dla pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Dzięki zarządzeniu prezydent Warszawy z października 2014 r. auta elektryczne i hybrydowe mogą wjeżdżać - po uzyskaniu identyfikatora - na Trakt Królewski, który jest zamknięty dla pozostałych samochodów.

Przed trzema laty bezpłatne parkowanie w strefie B i C oraz preferencyjne w strefie A (w ścisłym centrum) dla pojazdów elektrycznych i hybrydowych wprowadził Wrocław. W tej ostatniej strefie kierowcy e-samochodów płacą za postój 100 zł rocznie. Z danych udostępnionych nam przez wrocławski ratusz wynika, że w 2016 roku miasto wystawiło prawie 400 abonamentów i identyfikatorów dla użytkowników pojazdów elektrycznych. Z kolei w Poznaniu zameldowani właściciele pojazdów niskoemisyjnych są uprawnieni do finansowych preferencji w strefie płatnego parkowania. Miesięczna karta abonamentowa, która uprawnia do parkowania we wszystkich podstrefach, kosztuje tylko 30 zł.

Budowa infrastruktury dla aut elektrycznych idzie w miastach dość opornie. Od 2009 r. w stolicy powstało zaledwie 12 stacji ładowania, które utworzyła grupa energetyczna RWE (dziś Innogy). W Lublinie stacje ładowania elektrycznych samochodów znajdują się tylko w Lubelskim Parku Naukowo-Technologicznym, w centrum handlowym i w jednym z salonów sprzedaży samochodów. We Wrocławiu zainstalowanych jest kilkanaście terminali z różnymi standardami ładowania.

Plany budowy stacji doładowań dla samochodów elektrycznych zapowiedział Rzeszów. Z Urzędu Miasta otrzymaliśmy informację, że tamtejsi taksówkarze zadeklarowali zakup około 40 taksówek na prąd.

- Planujemy też wprowadzenie wypożyczalni rowerów elektrycznych - deklarują władze miasta.

Współdzielenie aut

Kolejnym stopniem wtajemniczenia jest tzw. car sharing, czyli system wspólnego użytkowania samochodów osobowych działający już w ponad 600 miastach na świecie. Model biznesowy tego przedsięwzięcia polega na możliwości wypożyczanie samochodu na krótki czas, np. z godziny na godzinę. W tej działalności często używane są pojazdy elektryczne.

W lutym Wrocław podpisał umowę z firmą Enigma na prowadzenie miejskiej wypożyczalni aut elektrycznych. Do dyspozycji mieszkańców ma być 200 aut, w tym 10 dostawczych. Wypożyczania ma ruszyć wiosną 2018 r. Do tego czasu władze Wrocławia zapowiadają wprowadzenie przywilejów dla użytkowników aut elektrycznych, np. wjazd na buspasy i wyłączone dziś z ruchu ulice.

Warszawa szykuje koncesję na system car sharing. Zarząd Dróg Miejskich prowadzi negocjacje z 10 firmami. Po ich zakończeniu miasto zaprosi firmy do złożenia ofert.

- Zakładamy, że do końca czerwca uda się rozstrzygnąć postępowanie, tak aby system wystartował w 2017 roku - zapowiada Tomasz Kunert z wydziału prasowego warszawskiego ratusza.

Władzom stolicy zależy na tym, żeby auta były elektryczne, ale oficjalnie nie zostało to na razie przesądzone.

- Nie można jeszcze określić, jaki rodzaj napędu będą miały te pojazdy. To będzie wiadomo po skończeniu negocjacji - usłyszeliśmy.

Kraków też rozwija projekt car sharingu oparty na samochodach elektrycznych. Wstępne założenia są takie, że na terenie miasta zostanie wyznaczonych 50-70 miejsc, które będą wyposażone w stacje do ładowania pojazdów elektrycznych. Początkowo system będzie wyposażony we flotę minimum 100 samochodów elektrycznych. Wsparcie dla prywatnych wypożyczalni aut elektrycznych deklaruje też Poznań.

Ile zapłacimy za taką usługę? Tego na razie nie wiadomo. Opłata będzie uzależniona od czasu przejazdu. Samorządy odpowiadają, że ryzyko popytowe jest po stronie partnera prywatnego, dlatego ceny nie mogą być wyższe niż opłata za taksówkę.

Rząd próbuje wspierać

Częścią rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju jest program bezemisyjnego transportu publicznego. W styczniu w Ministerstwie Rozwoju został podpisany list intencyjny między Polskim Funduszem Rozwoju i samorządami zrzeszonymi w Związku Miast Polskich. Założenie jest takie, że za pięć lat po ulicach polskich miast będzie jeździć co najmniej 0,5 tys. pojazdów komunikacji zbiorowej z napędem elektrycznym. Już teraz sygnatariusze porozumienia zadeklarowali chęć zakupu w sumie 780 autobusów elektrycznych. - Zakładamy, że pierwsze zakupy w miastach w ramach tego programu przypadną na styczeń 2019 roku - deklaruje wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

W celu ułatwienia kierowcom poruszania się po Polsce samochodami elektrycznymi Ministerstwo Energii wyodrębniło 32 miasta, w których w pierwszej kolejności powinna być lokalizowana infrastruktura do ładowania. ME planuje, że do 2020 r. powstanie 400 szybkich punktów ładowania i 6 tys. publicznie dostępnych punktów o normalnej mocy. Decyzje o wyborze konkretnych lokalizacji będą jednak zależały od decyzji biznesowych prywatnych firm.

W ramach programu rozwoju elektromobilności resort rozwoju wyznaczył cel zaprojektowania, skonstruowania i wyprodukowania w Polsce małego elektrycznego samochodu miejskiego o zasięgu 250 km, który byłby tankowany w nocy po preferencyjnej cenie energii elektrycznej (30 proc. normalnej taryfy). NCBR planuje także uruchomienie programu do stworzeniu infrastruktury do ładowania pojazdów niskoemisyjnych.

@RY1@i02/2017/057/i02.2017.057.21400040c.801.jpg@RY2@

Konrad Majszyk

konrad.majszyk@infor.pl

@KonradMajszyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.