Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Miasta i przewoźnicy żądają tarczy dla ekologicznej komunikacji

17 lutego 2022
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Z powodu rekordowych cen gazu niektórzy przewoźnicy wolą autobusy na metan trzymać w zajezdni i wozić pasażerów bardziej kopcącymi pojazdami na ropę

Miasta, które w większym stopniu postawiły na tabor gazowy, mają teraz spory problem z powodu cen tego paliwa. Wprawdzie ostateczna wysokość rachunku zależy od kształtu kontraktu – m.in. czasu jego trwania, ale niektórzy przewoźnicy skarżą się, że za gaz płacą PGNiG nawet cztery–pięć razy więcej niż rok temu. To zaś sprawia, że koszty eksploatacji autobusów zasilanych tym paliwem znacznie przekroczyły koszty używania mniej ekologicznych pojazdów na ropę.

– Dochodzi do sytuacji, w której nowe autobusy na gaz są odstawiane i wykorzystuje się je najwyżej w godzinach szczytu. Przewoźnicy wolą maksymalnie eksploatować najstarsze autobusy na ropę, które powinny stanowić jedynie rezerwę – mówi Marcin Gromadzki z firmy Public Transport Consulting. Do takiej sytuacji dochodzi np. w Przemyślu. Łukasz Dziągwa, prezes tamtejszego Miejskiego Zakładu Komunikacji, przyznaje, że choć jego dziewięć gazowców to jedna czwarta floty, to słone rachunki za gaz skłoniły go do znacznego ograniczenia ich eksploatacji. – W styczniu 2021 r. za gaz do autobusów płaciliśmy 45 tys. zł. W styczniu tego roku dostaliśmy od PGNiG rachunek na 220 tys. zł. Zaczynamy tracić płynność finansową. Szukamy oszczędności. Gazowców staramy się używać jako rezerwy – mówi Łukasz Dziągwa. Przyznaje, że na Podkarpaciu irytacja przewoźników jest duża, bo część z nich postawiła na gaz dlatego, że tu istnieją dość duże zasoby tego paliwa. Przez długie lata były łatwo dostępne i niedrogie. Baza MZK Przemyśl znajduje się akurat nad gazowymi złożami, a rura prowadzi do samego zakładu. Szef miejskiej firmy w efekcie nie może przyjąć argumentacji PGNiG, według której nowe stawki wynikają z cen na światowych giełdach i ograniczenia dostaw z Rosji. – Nie rozumiem też, dlaczego jesteśmy traktowani jako przedsiębiorcy, którzy hurtowo biorą gaz, a nie jak detaliści, którzy mają znacznie obniżone stawki – dodaje.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.