Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Wciąż trudno zlikwidować ostatnie piece w Krakowie

Wciąż trudno zlikwidować ostatnie piece w Krakowie
26 sierpnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Choć godzina zero wybije już za trzy dni, to prawie 4 tys. palenisk węglowych nie zostało jeszcze w tym mieście zlikwidowanych. To z jednej strony niewiele, biorąc pod uwagę wysiłek urzędu i mieszkańców, którzy – by maksymalnie ograniczyć smog nad miastem – przez kilka ostatnich lat z zapałem wyrzucili z domów ponad 20 tys. kopciuchów. Z drugiej zaś wciąż całkiem sporo, patrząc na to od strony jakości powietrza.

Jakie są przyczyny tych opóźnień? – Jest trochę osób, które nie chcą wymienić pieców – mówi Jan Urbańczyk, dyrektor wydziału ds. jakości powietrza Urzędu Miasta Krakowa. Problem jest też tam, gdzie nie podłączono na czas budynku do sieci lub gazociąg ma zbyt małą przepustowość. Jednak są to stosunkowo niewielkie grupy osób. Większym problemem są nieuregulowane sytuacje prawne, brak postępowania spadkowego, nieobecność właścicieli w sytuacji, gdy w lokalu mieszkają najemcy, czy choćby zły stan techniczny budynku. Części z tych sytuacji możnaby zaradzić na drodze prawnej. Eksperci fundacji Frank Bold przygotowują właśnie opinię, która miałaby pozwolić niejako na przymuszenie właściciela do wymiany pieca, w sytuacji gdy w lokalu mieszka najemca. Miałby w tym pomóc art. 363 prawa ochrony środowiska.

Czy znajdą się w Krakowie tacy, którzy zaryzykują jesienią ogrzewanie węglem? Zapewne tak. Niektórzy dlatego, że nie bardzo mają inne wyjście. Inni, bo wciąż uważają, że może uda im się jeszcze przez jakiś czas korzystać z tańszego paliwa. Zwłaszcza ci drudzy mogą się przeliczyć. Miasto zapowiada bowiem zmasowaną akcję kontrolną. © C2

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.