Wojna z plastikowymi opakowaniami. Biznes się przyłączy albo straci
Roman Szełemej: Wykorzystamy uprzywilejowaną pozycję, że w codziennym życiu samorząd jest najpoważniejszym partnerem, mecenasem większości imprez
fot. A. Grudzień/Materiały prasowe
Roman Szełemej prezydent Wałbrzycha
Za dwa lata w całej Unii Europejskiej zakazane będzie używanie jednorazowych przedmiotów z tworzyw sztucznych. Wałbrzych nie czeka jednak, aż te przepisy wejdą w życie, tylko sam ogranicza plastik. Dlaczego?
Jesteśmy w krytycznym momencie, jeśli chodzi o przyszłość naszej planety. Chyba dla nikogo, pomijając zatwardziałych oponentów, nie ma żadnej wątpliwości, że na świecie zachodzą negatywne zmiany klimatyczne. Według ekspertów mamy ok. 10 lat, by się im przeciwstawić. Uznałem, że tego czasu jest jeszcze mniej, a nawet, że go już nie ma. Stąd akcja „Stop-plastik”.
I tak z dnia na dzień wprowadził pan zakaz finansowania przez miasto działań, w których partner wykorzystuje jednorazowe opakowania?
Nie od razu. Najpierw była woda. Od kilku lat prowadzimy dość oczywistą kampanię picia wody z kranu. W instytucjach publicznych, samorządowych zamiast wody z plastikowych butelek pije się kranówkę. Tak jak prawie wszędzie w Polsce, nasza woda jest smaczna i zdatna do picia bez przegotowania. Ta zmiana ma też wymiar ekonomiczny. W skali roku oszczędzamy ok. 80 tys. zł.
To znaczy, że w urzędach i innych instytucjach miejskich nie ma plastikowych baniaków, a są poidełka?
W każdym biurze stoją szklanki i dzbanek z wodą, z którego korzystają pracownicy. Jeśli chodzi o duże podajniki dla klientów, to one są i zamierzamy je utrzymać. Tylko kubki plastikowe zamienimy na tekturowe albo papierowe. Jeśli zaś chodzi o szkoły, to tam są poidełka, które sfinansowały wodociągi albo same szkoły. Mamy też rosnącą liczbę poidełek w przestrzeni otwartej, przy zabytkach, wzdłuż ciągów rowerowych czy biegowych. Są co kilka kilometrów.
Chce pan wpływać nie tylko na zachowania urzędników i mieszkańców, lecz także na przedsiębiorców i usługodawców. W jaki sposób?
Od 1 maja miasto nie będzie finansowało żadnych działań w sferze publicznej, czyli np. wydarzeń sportowych, kulturalnych, w których będzie wykorzystywany plastik, choć można by go zastąpić. Wykorzystamy tę uprzywilejowaną pozycję, że w codziennym życiu samorząd jest najpoważniejszym partnerem, mecenasem większości imprez. Już się do tego przygotowywaliśmy i od kilku tygodni umieszczaliśmy w postępowaniach przetargowych klauzule, które mają gwarantować, że nasz partner biznesowy nie będzie wykorzystywał w swojej ofercie plastikowych elementów, takich jak kubki, talerzyki, słomki, sztućce itp. To głównie o nie chodzi.
Takie umowy są już podpisywane?
Tak, podpisuje je na przykład zamek Książ. Na przełomie kwietnia i maja ma się tam odbyć doroczny Festiwal Kwiatów i Sztuki. Przyjedzie mnóstwo turystów, którzy jednocześnie będą coś chcieli zjeść czy wypić. I dla tych przedsiębiorców, którzy są zainteresowani wynajęciem punktów usługowych w czasie tego wydarzenia, są przygotowywane umowy z tym właśnie warunkiem dotyczącym ekologicznych opakowań czy sztućców.
Po raz pierwszy taki wymóg?
Tak, to świeża sprawa. Ale w tej chwili przygotowywane są umowy z podobnym warunkiem w innych miejscach. Pod koniec kwietnia w tych działaniach ma nas wesprzeć Rada Miasta, podejmując stosowną uchwałę – zero plastiku w Wałbrzychu.
Mam jednak wrażenie, że za tym wszystkim stoi jedna osoba, czyli pan…
W tej akcji najważniejsza jest prowokacja intelektualna – ktoś musi powiedzieć stop. I ja faktycznie wykorzystuję funkcję prezydenta i łatwość dotarcia do mieszkańców. Ale nie mam żadnych intencji, by zlikwidować wszelki plastik. To jest niemożliwe, bo pewna jego ilość jest w naszym życiu nieodzowna, jest elementem postępu i nie da się zastąpić niczym. Na przykład kroplówki – z czego je mamy robić? Podobnie wiele innych rzeczy, które są np. częścią sprzętu elektronicznego. Ale są takie elementy plastikowe, które są emanacją konsumpcyjnego stylu życia, np. słomki, butelki, jednorazowe naczynia. Jak ich nie było, świat się toczył. To nasza wygoda pojmowana w sposób trywialny spowodowała, że nosimy i pijamy wodę z butelek. A można się bez tego obejść. Dlatego ogłosiłem publicznie, że Wałbrzych ma być miastem bez plastiku. A ja sam nie będę uczestniczył w wydarzeniach, spotkaniach, gdzie zobaczę plastikowe opakowania. Wyjdę. Taka presja.
Sam pan jednak wie, że to za mało i potrzebne są dalsze kroki. Stąd pewnie te zapisy w umowach.
Ale refleksja naszych partnerów biznesowych powinna być jedna – nie ma sensu się upierać przy plastiku, bo można na tym stracić. Miasto albo zabierze nam pieniądze, albo następnym razem nie da. Takie podejście popierają radni. Trudno mi sobie wyobrazić, by komisja przydzielająca stypendia drużynom sportowym dała pieniądze zespołowi, który nie nadąża za podejściem ekologicznym.
Co się stanie w sytuacji, gdy ktoś zbagatelizuje warunek w umowie? Czy będą kontrole, kary?
Przede wszystkim liczę, że nie będą podejmowane próby obejścia tej klauzuli. Zakładam dobrą wolę, daję kredyt zaufania. Ale jeśli się dowiemy, że ktoś celowo, świadomie złamał warunek, wycofamy się z umowy i zażądamy zwrotu dofinansowania. Takiego partnera możemy też pominąć przy następnym rozdaniu środków z budżetu miasta.
Myślicie o jakichś zachętach dla przedsiębiorców, sklepów?
Mimo że rola wybranego w wyborach bezpośrednich prezydenta jest duża, to jednak nie jest aż tak wielka, bym mógł wpływać na decyzje poszczególnych przedsiębiorców. To ewidentne ograniczenie. Nikomu nie mogę zakazać sprzedaży plastikowych opakowań. Ale będę promować takie miejsca, sklepy, usługi, osoby, które przechodzą na materiały bardziej ekologiczne. Mogę też sobie wyobrazić działanie odwrotne – protest przed sklepem, w którym nadmiernie używa się plastiku.
Ale to nic nie kosztuje. Może pora pójść dalej, np. obniżyć podatki dla przedsiębiorców, którzy skutecznie ograniczą jednorazowe opakowania?
Nie sięgałbym tak daleko. Jeśli zrobimy coś w przestrzeni miejskiej w sposób mocny i powszechny, to oporni sami poczują się izolowani i nie będzie potrzeba zachęt finansowych.©℗
Rozmawiała Bożena Ławnicka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu