Miasta nie radzą sobie z cyfryzacją jak biznes
NOWE TECHNOLOGIE Niewykwalifikowani, słabo opłacani i bez spójnej wizji. Pracownicy administracji przegrywają z sektorem prywatnym konkurencję na rynku aplikacji mobilnych
Samorządowcy alarmują, że przejście z Polski papierowej do cyfrowej będzie dla nich nie lada wyzwaniem. Nawet pomimo deklaracji, że rozwój społeczeństwa cyfrowego jest jednym z priorytetowych kierunków działań rządu. Głosy o konieczności zmian słychać bowiem zarówno w resorcie rozwoju, jak i cyfryzacji. Zgodnie podkreślają, że szybki i sprawny przepływ informacji jest kluczowy dla poprawy jakości życia mieszkańców.
I choć - jak podaje Maciej Biniek, członek zarządu PayU - już 27 mln Polaków posiada dostęp do bankowości internetowej, a 66 proc. płaci rachunki za pośrednictwem internetu, to nie wszyscy są zgodni, że możliwość korzystania z usług przez urządzenia mobilne jest tak powszechna, jak mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza w kontekście usług świadczonych przez samorządy.
- Owszem, w dużych miejscowościach 70 proc. mieszkańców może rozliczać się za parkowanie korzystając ze smartfona, a ponad 80 proc. może przy użyciu urządzeń mobilnych kupić bilety na komunikację miejską. Poza tym dostępność do innych usług jest już ograniczona, a rynek mocno podzielony i sfragmentaryzowany - wyjaśnia dr Michał Polasik, adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Bariery prawne
Marek Podsiadło, zastępca skarbnika Krakowa, nie kryje, że rynek prywatny doskonale radzi sobie z narzędziami elektronicznymi, a samorząd niespecjalnie. Przyznaje, że administracja nie jest jeszcze gotowa na wykorzystywanie płatności mobilnych. Brakuje zintegrowanych systemów dziedzinowych, księgowych, merytorycznych - wymienia. Dodaje przy tym, że administracja jest ograniczona w obszarze wielu rozwiązań, które z powodzeniem funkcjonują w biznesie.
Eksperci są zgodni, że to nie zaplecze techniczne jest największym hamulcem rozwoju. Problemem są bowiem uwarunkowania prawne i brak spójnej strategii.
- Wiemy, że mamy problem z jednoznacznością i przejrzystością przepisów, a żadna organizacja nie przyjmie danych, które nie spełniają określonych wymogów formalnych - wskazuje i dodaje, że obecne standardy nie są jednolite i uniwersalne dla różnych jednostek.
Samorządowcy skarżą się również na to, że często mają związane ręce, jeżeli chodzi o procedury, które nie dotyczą firm prywatnych.
- W świetle obowiązującego prawa organy władzy publicznej nie mogą żądać od interesariusza chociażby numeru PESEL ani domagać się dwukrotnego przesłania dokumentów, jeżeli są one już w rejestrach publicznych - twierdzi.
Nietrafione inwestycje
Skarbnik Krakowa podkreśla też, że dotychczasowe próby informatyzacji urzędów nie były zbyt udane.
- 4 mld zł, które w ciągu ostatnich ośmiu lat zainwestowano w budowę administracji, przyniosły bardzo mizerne rezultaty - wskazuje.
Dodaje, że największym problemem jest wciąż lokowanie funduszy w krótkowzroczne inwestycje, które nie wpisują się w żadną spójną strategię.
- Zmiany muszą mieć charakter ciągły, bo często kończy się tak, że po wdrożeniu i rozliczeniu danego rozwiązania nikt nie odpowiada za jego utrzymanie i dalszy rozwój - twierdzi.
Podaje przykład portalu obywatel.gov.pl, który miał zwalniać mieszkańców z obowiązku wielokrotnego odwiedzania urzędów celem załatwienia prostej sprawy.
- Załóżmy, że chcemy zarejestrować samochód. Wybieramy opcję: używany, nowy, zabytkowy. Później pojawia się cały katalog procedur urzędowych, a ostatecznie i tak trzeba pobrać formularz, wypełnić go i zanieść do urzędu. W tym momencie ponownie przechodzimy na tradycyjną administrację papierową, a nie taki był cel wprowadzenia tego portalu - wyjaśnia Podsiadło.
Problemy z integracją usług
Samorządowcy zwracają również uwagę, że przeszkodą jest brak zintegrowanych systemów, które byłyby w stanie odpowiedzieć na rosnące oczekiwania społeczności przyzwyczajonej do wygody korzystania z wielu usług w jednej aplikacji. To zaś ogranicza użyteczność i wygodę rozwiązań mobilnych. Natomiast, jak wskazuje dr Michał Polasik, to właśnie użyteczność aplikacji najczęściej decyduje o tym, czy zainteresowany chce z niej w ogóle korzystać.
- Konsument sięga po rozwiązanie mobilne, jeżeli widzi korzyść z jej użycia. Z badań wynika, że kwestia bezpieczeństwa transakcji jest często na dalszym planie - wyjaśnia.
Potrzebę integracji usług podkreśla również Waldemar Rokicki, doradca zarządu IT-Trans. Uważa, że szansę na sukces mają obecnie rozwiązania maksymalnie proste, a jednocześnie uniwersalne.
- Niezależnie od tego, czy to jest wypożyczenie roweru czy kupienie biletu, konsumentowi zależy, żeby móc za jedno i drugie płacić jednym kliknięciem - twierdzi ekspert.
Paweł Sokołowski, dyrektor produktu ITS Asseco Data Systems, uważa z kolei, że integracja usług jest wyzwaniem dla samorządów, z którym te nieuchronnie będą musiały się zmierzyć.
- Wszyscy cenią sobie wygodę użytkowania i chcieliby mieć usługi jak najbardziej spersonalizowane - twierdzi. Dodaje, że dotychczasowo stosowane karty miejskie będą musiały być w przyszłości dużo bardziej wielozadaniowe. - Będą to de facto karty mieszkańca dotyczące wszystkich usług albo nie będzie ich wcale - twierdzi.
Płatność przed czy po
Wątpliwości pojawiają się również wokół sposobu rozliczeń. Marek Podsiadło postuluje wprowadzenie systemu przedpłat. Uważa, że takie rozwiązanie przeciwdziałałoby sytuacjom, w których mieszkańcy korzystają z usług, a potem unikają płacenia.
- Wyobrażam sobie należności ze strony miasta i brak wpłat, a potem dochodzenie ich na drodze cywilnej. Miasto może nie być w stanie opanować tego procesu - wyjaśnia.
Jego obawy rozumie Waldemar Rokicki, choć nie uważa, żeby był to krok w dobrą stronę. Podobnego zdania jest Maciej Biniek.
- Często jest tak, że niektórym bardziej opłaca się raz na jakiś czas zapłacić karę niż regulować opłaty w formie jakiegoś abonamentu. Nie lubimy płacić z góry - przekonuje.
Przedstawiciele biznesu uważają, że najlepszym rozwiązaniem może być stworzenie systemu płatniczego, który obciążałby rachunek bez ingerencji konsumenta, jak ma to miejsce w przypadku UBER-a.
- Z perspektywy miasta byłoby to automatyczne i przejrzyste, a przy okazji wygodne dla płatnika - uważa Paweł Sokołowski.
Niezależnie od konkretnych rozwiązań technicznych eksperci podkreślają natomiast, że najistotniejsze jest to, aby nowe systemy wprowadzić możliwie jak najszybciej. Wskazują, że często lepiej jest wdrożyć tylko część usług, bo skomplikowane projekty są dużo bardziej czasochłonne i rozłożone na kilka lat. Może się więc okazać, że w dniu wprowadzenia będą już przestarzałe - podkreślają.
PO
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu