Strajk włoski zamiast kontroli
Lokalni włodarze nie będą się spieszyć z pozyskiwaniem szczegółowych danych o nieruchomościach do nowej odsłony Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. W gminach brakuje fachowców, a rząd nie zapewnił finansowania nowych zadań
Od dziś rusza pełna wersja Zintegrowanego Systemu Ograniczania Niskiej Emisji (ZONE), w ramach którego mają zostać uruchomione wszystkie funkcjonalności Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Właściciele i zarządcy nieruchomości zyskują narzędzie do zamówienia przeglądu przewodów kominowych czy inwentaryzacji budynku, na podstawie którego zostanie wygenerowany uproszczony audyt termoenergetyczny. Dane zapisane w CEEB będą podstawą do ubiegania się o dofinansowanie na termomodernizację czy wymianę źródeł ciepła. Zyskać na tym mają również samorządy, które otrzymują dostęp do wielu szczegółowych danych o efektywności energetycznej budynków na ich terenie (patrz: infografika). Ma to pomóc m.in. w podjęciu odpowiednich działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczeń powietrza. Równolegle jednak gminy mają rozbudować CEEB o wiele nowych danych dotyczących nieruchomości (m.in. wysokość kondygnacji ogrzewanych, średnia temperatura pomieszczeń czy stan stolarki okiennej i drzwi zewnętrznych).
W tym celu w ostatnich tygodniach Główny Urząd Nadzoru Budowlanego (GUNB) rozesłał do wszystkich gmin specjalne terminale. Samorządy część z nich już odesłały, argumentując, że brakuje im fachowców do przeprowadzania inwentaryzacji, a rząd nie zapewnił finansowania nowego zadania (pisaliśmy o tym w artykule „Gminy pytają, kto odpowie za dane w CEEB”, DGP nr 172/2023). Jak dowiedział się DGP, ostatecznie nie doszło do zapowiadanego spotkania strony samorządowej z przedstawicielami resortu rozwoju i technologii, co będzie miało swoje konkretne konsekwencje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.