Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mieszkańcy dają siłę lokalnym wspólnotom

Debata „Aktywni Polacy, dynamiczne regiony, silna Polska”, która odbyła się w ramach projektu Perły Samorządu Dziennika Gazety Prawnej.
Debata „Aktywni Polacy, dynamiczne regiony, silna Polska”, która odbyła się w ramach projektu Perły Samorządu Dziennika Gazety Prawnej.Dziennik Gazeta Prawna / Fot. Wojtek Górski
30 marca, 21:00
Artykuł partnerski

Polacy chcą działać, organizować się i wpływać na swoje otoczenie, ale nie zrobią tego, jeśli ich zaangażowanie nie przełoży się na realne decyzje – taki wniosek płynie z dyskusji „Aktywni Polacy, dynamiczne regiony, silna Polska”, która odbyła się w ramach projektu Perły Samorządu Dziennika Gazety Prawnej.

W debacie wzięli udział: Ewa Kalbarczyk, zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Wolności, Rafał Rosiński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, Jan Herbst, ekspert z fundacji Stocznia, oraz dr Bartosz Wieczorek, specjalista w Instytucie Badań Naukowych Centrum Myśli Jana Pawła II. Dyskusję prowadził Łukasz Guza, zastępca redaktora naczelnego DGP, który rozmawiał także z Markiem Wojtkowskim, członkiem zarządu województwa kujawsko-pomorskiego.

5c1c3d8b-054e-4262-97f8-cc11a2cc423f-39102131.jpg

Z rozmów wyłania się spójny obraz: aktywność obywatelska w Polsce ma wielki potencjał, ale jej rozwój zależy od jednego warunku – mieszkańcy muszą mieć poczucie sprawczości, a współpraca z samorządem powinna być realna, a nie pozorna.

Społeczna energia i historyczna nieufność

Debata rozpoczęła się od diagnozy, która wciąż powraca w rozmowach o społeczeństwie obywatelskim w Polsce: aktywność obywatelska się rozwija, ale jej poziom nadal pozostaje niższy niż w wielu krajach zachodnich. Przez dziesięciolecia państwo było postrzegane jako struktura obca – najpierw w okresie zaborów, później w czasach PRL – co nie sprzyjało budowaniu zaufania ani aktywnej postawy obywateli wobec instytucji publicznych.

Do tej diagnozy nawiązał Marek Wojtkowski. W jego opinii Polska ma jeszcze dużo do nadrobienia w kwestii budowania społeczeństwa obywatelskiego, mimo że – jak zaznaczył – w ciągu ostatnich 30 lat dokonał się ogromny postęp. Samorządowiec podkreślał, że aktywność mieszkańców rośnie, ale do stanu idealnego jest bardzo daleko, a przyczyn tego należy szukać właśnie w doświadczeniach historycznych i utrwalonym przez dekady dystansie między obywatelami a władzą. Skutkiem jest wciąż widoczna ostrożność wobec instytucji i mniejsze zaangażowanie w działania o charakterze wspólnotowym.

Jan Herbst zwrócił uwagę, że patrzenie na Polskę wyłącznie przez pryzmat niedostatków aktywności obywatelskiej jest już częściowo nieaktualne. Przypomniał, że jeszcze na początku lat 90. społeczeństwo obywatelskie miało postać „enklaw”, a dziś – jak wynika z badań – ponad 40 proc. dorosłych Polaków deklaruje jakąś formę zaangażowania społecznego. Jego zdaniem problem przesunął się z poziomu „czy działamy?” na poziom „jak działamy i czy potrafimy tę energię dobrze wykorzystać?”.

W dalszej części rozmowy wyraźnie wybrzmiał wątek jakości relacji między mieszkańcami a samorządem. Ewa Kalbarczyk, od lat pracująca na styku administracji i sektora obywatelskiego, podkreślała, że w wielu miejscach w Polsce współpraca ta wciąż nie funkcjonuje tak, jak powinna. Z jednej strony są aktywni mieszkańcy i organizacje społeczne, z drugiej – samorządy, które nie zawsze potrafią lub chcą w pełni wykorzystać ich potencjał.

– Kluczowe jest zachęcanie obu stron do rozmowy i budowanie realnej współpracy. Organizacje społeczne i lokalni liderzy powinni mieć odwagę wychodzić z inicjatywą, z kolei samorządowcy – dostrzegać, że mają na swoim terenie ogromny zasób w postaci aktywnych mieszkańców – mówiła Ewa Kalbarczyk.

W jej ocenie zbyt często ten potencjał pozostaje niewykorzystany, choć mógłby realnie wspierać realizację usług publicznych i rozwój lokalnych wspólnot.

Podobny wniosek sformułował Marek Wojtkowski. Podkreślił, że dialog z mieszkańcami nie jest dla samorządu obciążeniem, lecz narzędziem, które ułatwia podejmowanie decyzji i ogranicza ryzyko konfliktów.

– Jeśli władze lokalne wcześniej rozmawiają z mieszkańcami, wyjaśniają swoje plany i uwzględniają ich głos, zyskują glejt do realizacji swoich zamierzeń. Brak takiego dialogu prowadzi z kolei do sytuacji konfliktowych, jak w przypadku protestów przeciwko inwestycjom czy reorganizacji sieci szkół – tłumaczył członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego.

W jego ocenie samorządy powinny nie tylko reagować na inicjatywy mieszkańców, lecz także inicjować rozmowę, szczególnie na tematy trudne i budzące emocje.

Jan Herbst uzupełnił tę perspektywę, wskazując, że kluczowym elementem jest poczucie partnerstwa.

– Jeśli mieszkańcy nie widzą realnego wpływu na decyzje, nawet najlepiej zaprojektowane procedury partycypacyjne nie działają. Problemem nie jest więc brak mechanizmów, lecz brak ich konsekwentnego stosowania zgodnie z ideą współdecydowania – zauważył.

Budżet działa, gdy daje realny wpływ

Najwięcej emocji wzbudził temat budżetów obywatelskich. Marek Wojtkowski przywołał własne doświadczenia z Włocławka, gdzie jako prezydent miasta zdecydował się na znaczne zwiększenie środków przeznaczanych na ten cel.

– Skok z kilkuset tysięcy złotych do 2,5 mln zł przełożył się na wyraźny wzrost aktywności mieszkańców: zarówno w zgłaszaniu projektów, jak i w udziałach w głosowaniu – podkreślił.

W jego ocenie budżet obywatelski buduje poczucie współodpowiedzialności za miasto i wzmacnia identyfikację mieszkańców z lokalną wspólnotą. Jednocześnie zastrzegł, że samo wprowadzenie tego narzędzia nie gwarantuje sukcesu. Najlepsze efekty przynosi ono wtedy, gdy wynika z autentycznego przekonania władz lokalnych, a nie jedynie z obowiązku ustawowego. Jak zauważył, mieszkańcy bardzo szybko wyczuwają, czy samorząd traktuje ich udział poważnie, czy jedynie formalnie realizuje wymagania prawa.

Jeszcze bardziej krytycznie wypowiadał się dr Bartosz Wieczorek. Z jednej strony deklarował, że jest ich zwolennikiem i sam aktywnie uczestniczy w tym procesie, z drugiej – wskazał na narastające zjawisko utraty zaufania.

– Dzieje się tak wtedy, gdy mieszkańcy odnoszą wrażenie, że mechanizm ten jest zawłaszczany przez instytucje lub wykorzystywany do finansowania zadań, które powinny być realizowane w ramach podstawowego budżetu samorządu. W takiej sytuacji mieszkańcy przestają wierzyć, że ich udział ma sens, a sama idea partycypacji ulega osłabieniu – podkreślił.

Jan Herbst wpisał te obserwacje w szerszy kontekst, podkreślając, że problem nie dotyczy wyłącznie budżetów obywatelskich.

– Polska dysponuje szerokim zestawem narzędzi partycypacyjnych: od funduszu sołeckiego do konsultacji społecznych, ale ich skuteczność zależy od jakości ich stosowania – akcentował, dodając, że jeśli mieszkańcy nie otrzymują informacji zwrotnej i nie widzą efektów swojego zaangażowania, przestają uczestniczyć w procesach decyzyjnych.

Oprócz zgłaszania krytycznych uwag dotyczących systemu uczestnicy debaty zwracali uwagę, że obraz społeczeństwa obywatelskiego w Polsce nie jest jednoznaczny. Ewa Kalbarczyk opisywała, że w trakcie licznych wizyt w regionach zauważa bardzo dużą aktywność mieszkańców.

– Widzę ją zwłaszcza w małych miejscowościach i wioskach. Ludzie naprawdę chcą działać. Problemem jest to, że za mało się o tym mówi – podkreśliła.

Jak dodała, pokazywanie lokalnych inicjatyw ma ogromne znaczenie, bo zaraża innych chęcią do działania i buduje przekonanie, że zaangażowanie ma sens. Z jej doświadczeń wynika zatem, że lokalne społeczności często realizują ciekawe inicjatywy, a pokazywanie dobrych praktyk ma ogromne znaczenie, bo inspiruje innych i buduje przekonanie, że działanie ma sens.

Podobnie ocenił sytuację Rafał Rosiński. Wskazywał na rolę lokalnych organizacji – od kół gospodyń wiejskich do ochotniczych straży pożarnych czy lokalnych klubów – jako naturalnych centrów aktywności społecznej.

– Ludzie potrzebują nawiązywania relacji i wpływu na to, co się dzieje w ich małych ojczyznach – powiedział. Podkreślił, że zadaniem instytucji publicznych jest tworzenie warunków, w których ta energia może się rozwijać.

Marek Wojtkowski również podkreślał znaczenie oddolnych inicjatyw, wskazując, że nawet niewielkie granty mogą uruchamiać ważne procesy społeczne. Jak tłumaczył, środki rzędu kilku czy kilkunastu tysięcy złotych często wystarczają, by mieszkańcy zaczęli działać, organizować się i budować lokalne więzi.

Technologia pomoże, ale nie zastąpi relacji

Rozmówcy dyskutowali także o roli nowych technologii w aktywizacji obywateli. Rafał Rosiński wspomniał o działaniach Ministerstwa Cyfryzacji, w tym o pilotażu klubów rozwoju cyfrowego, które mają przeciwdziałać wykluczeniu cyfrowemu i wspierać mieszkańców w korzystaniu z narzędzi online. Jak zaznaczył, dostęp do technologii i kompetencje cyfrowe stają się dziś jednym z warunków uczestnictwa w życiu społecznym.

Jednocześnie podkreślono, że technologia pozostaje jedynie narzędziem: może ułatwiać komunikację, konsultacje czy udział w głosowaniach, ale nie zastąpi relacji, zaufania ani poczucia wspólnoty. Marek Wojtkowski zwrócił uwagę, że konsultacje społeczne mogą być dziś prowadzone także zdalnie, co zwiększa ich dostępność, ale ich sens pozostaje taki sam – chodzi o dialog i realny wpływ mieszkańców na decyzje.

Końcowa część debaty była poświęcona bezpieczeństwu i odporności społeczności lokalnych. Jan Herbst podkreślił, że samorząd to przede wszystkim wspólnota mieszkańców, a jej zdolność do reagowania w sytuacjach kryzysowych zależy od jakości relacji, zaufania i komunikacji. Ewa Kalbarczyk wskazała, że w sytuacjach zagrożenia jako pierwsi reagują mieszkańcy i lokalne organizacje, które najlepiej znają swoje otoczenie. Dlatego, jak mówiła, kluczowe jest budowanie relacji i współpracy, jeszcze zanim pojawi się kryzys.

Według Marka Wojtkowskiego rosnące zainteresowanie szkoleniami z udzielania pierwszej pomocy czy obrony cywilnej pokazuje, że mieszkańcy chcą się przygotowywać, ale potrzebne są działania systemowe. W jego ocenie państwo i samorządy powinny współpracować w tym zakresie, wykorzystując lokalne struktury do prowadzenia działań edukacyjnych.

Rafał Rosiński podkreślił z kolei rolę państwa w budowaniu bezpieczeństwa, wskazując na działania informacyjne, szkoleniowe oraz konieczność przeciwdziałania dezinformacji.

Krzysztof Ratnicyn

058e65cb-e8b4-413d-950a-0a363fcf089f-39102134.jpg
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.