Warto mobilizować lokalne wspólnoty do podejmowania decyzji
Rozmowa z Krzysztofem Izdebskim, ekspertem prawnym Stowarzyszenia Sieć Obywatelska - Watchdog Polska
Czy referendum to dobry pomysł na demokrację?
To zależy. U nas najczęściej są referenda odwoławcze - wójta, burmistrza, prezydenta. I na pewno w takiej determinującej sytuacji jest to dobry pomysł. Mieszkańcy mają poczucie, że mogą wpływać na lokalną władzę. Problemem w przypadku tych zwoływanych z inicjatywy mieszkańców jest to, że wymaga z ich strony ogromnego wysiłku. Wyzwaniem jest już zebranie podpisów mieszkańców, by referendum w ogóle się odbyło. A potem mobilizowanie do tego, by iść do referendum, a na końcu często rozczarowanie, że frekwencja była zbyt niska.
To są też koszty?
Oczywiście, że są. Referendum jest przecież obwarowane formalnościami. Nie tylko musi być liczba osób, które uczestniczą, by referendum było ważne. Ale trzeba powołać komisję, która weryfikuje dane, jak przy innych wyborach.
To może dobry pomysł, by łączyć samorządowe projekty z pomysłami ogólnymi, jak np. w Krakowie? Tam przy okazji referendum o organizowaniu olimpiady ma być przeprowadzone referendum dotyczące ścieżek rowerowych.
Kumulacja pytań nie jest chyba niczym złym. Jednorazowy koszt i mniejszy wysiłek. Warto jednak przypomnieć, że w pytaniach referendalnych można odpowiadać "tak" lub "nie". Ale w przypadku Krakowa gdzie te ścieżki będą? Ile kilometrów? Na pewno idea jest słuszna, tylko pytanie referendalne dosyć enigmatyczne. Bo przecież po referendum, w którym mieszkańcy opowiedzą się za ścieżkami rowerowymi, miasto może stwierdzić, że wybuduje np. 2 km takiej ścieżki. Pytania referendalne muszą być precyzyjne, żeby nie było potem rozczarowań.
To może referendum nie jest najlepszą drogą demokracji? Choć przecież mamy przykład Szwajcarii, w której funkcjonują one doskonale. Tam prawie wszystkie sprawy załatwia się właśnie w drodze referendów.
Wszystko należy wyważyć. Każdy kraj ma swoją kulturę polityczną. W Szwajcarii przyjęte są referenda, ale należy pamiętać, że to jest wielowiekowa tradycja i tradycyjny dla Szwajcarów przejaw demokracji. W naszej rzeczywistości ważne jest to, by referenda były konkretne i przede wszystkim realne. Przykładem może być np. pomysł stawiania wiatraków czy kiedyś powszechne referenda śmieciowe. Warto też przypomnieć, że referenda zwoływane z inicjatywy mieszkańców wymagają ich zaangażowania już na etapie jego przygotowania, co nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Pozytywnym przykładem instytucji demokracji bezpośredniej jest też budżet partycypacyjny. W danym roku gmina musi zrobić to, czego chcą mieszkańcy - w ramach ustalonych kwot. I to jest sukces demokracji. A do tego jest to model współzarządzania gminą tańszy niż np. referendum i z uwagi na powtarzający się cykl budżetowy ma mocny aspekt edukacyjny.
Czyli warto zmobilizować lokalne wspólnoty do referendum czy konsultacji...
Tak, wysiłek obywatelski jest na pewno zaletą. Ludzie idą protestować lub popierać... Coś się dzieje. Są aktywni. Lokalna społeczność ich interesuje, bo czują, że sami stanowią jej część.
Ale jak sam pan mówił, referenda kosztują. Można je wprawdzie przeprowadzić przy okazji wyborów. Ale może lepiej organizować konsultacje?
Kosztują więcej niż konsultacje. Tylko trzeba pamiętać, że te ostatnie nie są dla władz gmin wiążące. To tylko opinia dotycząca tego, czy np. w danym miejscu ma powstać plac zabaw, czy lokalna droga. Jednak takie konsultacje też mają swoje zalety. Na ich podstawie można poznać, jakie jest zapotrzebowanie mieszkańców małej społeczności.
Czy to znaczy, że wystarczą nam kwiatki i rabaty?
Ważny jest aspekt psychologiczny. Skoro pewnej grupie udało się osiągnięcie lokalnego sukcesu, wszystko jedno czy będzie to duża skala, czy też choćby kwiaty czy rabaty, to może to być mobilizujące na przyszłość. Powtarzam - ważna jest świadomość uczestniczenia w decyzjach dotyczących społeczności, w których żyjemy. Ważny jest też aspekt legitymizacji władzy, którą przecież wybieramy. To jest ta dwukierunkowość wynikająca z demokracji. Na każdym szczeblu, czy to państwo, czy maleńka gmina.
@RY1@i02/2014/097/i02.2014.097.088000200.802.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Krzysztof Izdebski ekspert prawny Stowarzyszenia Sieć Obywatelska - Watchdog Polska
Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu