Wstęp - Wizerunkowy zawrót głowy. Samorządy chcą się promować, ale prawo nie pomaga
Złota korona McDonalda, wystylizowany kot Pumy, bumerang firmy Nike - to znaki, które rozpoznają ludzie na całym świecie. I nikogo nie dziwi, że firma stara się o to, żeby promować swój unikalny znak graficzny - swoje logo i markę. W zeszłym roku najcenniejszym brendem świata był Google - według firmy Brand Finance warty był 109,4 mld dol. Ile wart jest znak Warszawy? A ile Orzesza? Tego jeszcze dokładnie nie zbadano. Ale świadomość, że każda jednostka samorządu terytorialnego potrzebuje swojego znaku - herbu, ale też logo i całego spójnego systemu identyfikacji wizualnej - przebija się do świadomości lokalnych włodarzy, choć niekiedy z trudem. Oczywiście można urządzić konkurs w szkołach, niech dzieci narysują, potem coś z tego się wybierze. Bo miasto czy wieś, powiat, województwo to miejsce, a nie firma. Więc nie ma znaczenia ta identyfikacja, o której mówią - zapewne chcący wyciągnąć pieniądze z samorządowej kasy - specjaliści od marketingu. Ale to bardzo archaiczne myślenie. Dzisiaj wójt, starosta czy marszałek, to nie tyle władza, co menedżerowie zawiadujący życiem publicznym na określonym terenie. Odpowiedzialni są nie tylko za administrowanie, lecz także sprawy gospodarcze. Bo dobry urząd działa podobnie jak korporacja. Ale sama powaga urzędu nie wystarczy. Trzeba sprawić, aby dane miejsce stało się marką. Na przykład stolicą spa - jak Kołobrzeg. A jeśli jest marka, to potrzebne i logo. I cały system identyfikacji wizualnej, który ma przynieść nie tylko efekt marketingowy. Dobra identyfikacja wizualna oznacza także porządek. W papierach firmowych, wizytówkach, na tablicach oznaczających budynki użyteczności publicznej czy wjazd do miasta, materiałach reklamowych... Taki porządek sprzyja nie tylko estetyce, ale sprawia, że inni traktują nas poważnie. Wyobraźmy sobie menedżera dużej firmy, który rozdaje na spotkaniu z inwestorami materiały promocyjne zaprojektowane przez panią Jadzię z recepcji! Są rzeczy, z których się nie żartuje. Jedną z nich są pieniądze. A dobre logo oznacza duże pieniądze. Więc bądźmy poważni.
ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/059/i02.2018.059.18300160a.801.jpg@RY2@
Mira Suchodolska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu