Prokuratorzy w sytuacji podbramkowej
W sprawach z subsydiarnego aktu oskarżenia prokuratora ustawia się na pozycji bezstronnego sędziego, który jednocześnie ma być grającym zawodnikiem - czasem w obronie, a czasem w ataku
Na łamach Dziennika Gazety Prawnej od kilku miesięcy toczy się interesująca dyskusja o wytycznych prokuratora generalnego dotyczących działań prokuratorów w sprawach, w których pokrzywdzony uzyskał uprawnienie do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia. Dotąd słabo słyszalny był jednak głos adresatów owych zaleceń, czyli prokuratorów prokuratur rejonowych i okręgowych. A przecież to oni swoją postawą i podejmowanymi czynnościami w indywidualnych sprawach nadadzą im konkretny wymiar.
Wytyczne są dla prokuratorów wiążące, ale warunkiem ich prawidłowego wykonania jest właściwe ich odczytanie i niebudząca wątpliwości jednolita interpretacja. Tymczasem już pobieżna ocena wytycznych dotyczących spraw z subsydiarnych aktów oskarżenia prowadzi do wniosku, iż prokuratorzy otrzymali dodatkowy, wykraczający poza dotychczasowe uregulowanie kodeksowe zakres obowiązków, których satysfakcjonujące wykonanie niejednokrotnie może się okazać trudne.
W pierwszej kolejności należy dokładnie określić rolę, jaką przewidziano dla prokuratora w takim procesie karnym. Dziś sami prokuratorzy w nieformalnych rozmowach przyznają, że mają kłopot z właściwym rozumieniem owej roli, a omawiane wytyczne prostej odpowiedzi im nie udzielają, choć jest to kluczowe zagadnienie i podstawowa kwestia merytoryczna. W wytycznych mowa jest jedynie o kierowaniu się zasadą obiektywizmu, zgodnie z którą prokurator ma podejmować konieczne czynności, zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego.
Zasada obiektywizmu nie jest w procesie karnym kategorią nową, to podstawowa określona w art. 4 k.p.k. reguła rządząca całym postępowaniem karnym, skierowana do wszystkich organów procesowych. Zasada ta respektowana jest w pracy prokuratora na każdym jej etapie; towarzyszy prowadzeniu dochodzenia lub śledztwa oraz jego finalizacji, np. w postaci opracowania oskarżenia publicznego, a następnie podczas jego aktywnego popierania przed sądami. Gdyby oskarżenie okazało się niezasadne, prokurator zobowiązany jest do odstąpienia od niego. Przepisy ustawy o prokuraturze zakładają bezstronność prokuratora w związku z wykonywanymi przez niego zadaniami. Zasada obiektywizmu w sądowej praktyce prokuratorskiej realizowana jest więc przede wszystkim w postępowaniach z oskarżenia publicznego, które stanowią niewątpliwą domenę prokuratora.
W postępowaniu sądowym z subsydiarnego aktu oskarżenia, który jest odstępstwem od monopolu prokuratorskiego na oskarżanie, prokuratorowi brakuje dostatecznych wskazówek co do jego roli. Dopiero z wypowiedzi rzecznika prasowego Prokuratury Generalnej na łamach DGP można było się dowiedzieć, iż wedle założeń prokurator w takim procesie jest strażnikiem obowiązującego prawa, realizującym tym samym interes społeczny - czyli rzecznikiem praworządności.
Można domniemać, iż nadrzędnym celem prokuratora rzecznika jest reprezentowanie interesu społecznego, który w uproszczeniu sprowadza się tutaj do zadbania o przeprowadzenie sprawiedliwego procesu oraz do wydania przez sąd prawidłowego orzeczenia zgodnego z przeprowadzonymi dowodami. Rzecznik praworządności kierujący się zasadą obiektywizmu - te pojęcia wytyczają dość ogólną i abstrakcyjnie odległą płaszczyznę, po której ma się poruszać prokurator. To rodzaj zasad ruchu, ale jeszcze nie konkretne znaki drogowe na umownej drodze, którą ma przebyć prokurator w związku z subsydiarnym oskarżeniem. Przecież w każdym procesie sądowym, a nie wyłącznie zainicjowanym z subsydiarnego aktu oskarżenia, prokuratorzy są zobowiązani do realizacji zasady obiektywizmu i uwzględnienia aspektu praworządności. Tymczasem w konkretnej sytuacji, gdy akt oskarżenia wnosi pokrzywdzony, zaś prokurator kwestionuje od początku jego zasadność, w praktyce nie może dziwić, iż staje się on dla wielu obserwatorów "obrońcą" oskarżonego, gdyż pozostając w zgodzie z wyrażonym we własnych decyzjach osądem sprawy, zmierzać będzie w procesie dostępnymi środkami z reguły do wykazania niezasadności wniesionego oskarżenia.
Oczywiście pierwszym działaniem podjętym przez prokuratora będzie tutaj domaganie się umorzenia sprawy przez sąd na posiedzeniu przed rozprawą z powodu oczywistego braku faktycznych podstaw oskarżenia lub na innej podstawie, do czego wprost zobowiązują wytyczne (gdy dokonana w ramach służbowego nadzoru wewnętrznego ocena decyzji o umorzeniu lub odmowie sprawy wskaże na jej zasadność). Jeżeli sąd nie uwzględni wniosku prokuratora i zdecyduje się na rozpoznanie sprawy na rozprawie, to w takim procesie de facto już na samym wstępie prokurator określił swoje stanowisko, jako zdecydowany przeciwnik wniesionego aktu oskarżenia oraz doprowadzenia kogokolwiek do skazania. Tylko jakieś diametralne odwrócenie sytuacji faktyczno-dowodowej mogłoby sprawić, iż przestanie on procesowo sprzyjać oskarżonemu. Byłby to jednak wyjątek od reguły. Prokurator, który swoją podstawową ustawową aktywność dotąd łączył przede wszystkim z funkcją oskarżyciela publicznego przed sądami, w postępowaniu z subsydiarnego aktu oskarżenia może się poczuć niepewnie, bowiem jako rzecznik praworządności z założenia nie opowiada się (a przynajmniej nie powinien) po żadnej ze stron procesu, a jedynie waży różne racje, kierując się zasadą obiektywizmu, i podejmuje tylko takie czynności, które są konieczne. Z drugiej strony prokurator w takim postępowaniu uczestniczy w sądowej weryfikacji swojego wcześniej wyrażonego stanowiska procesowego o braku podstaw do wniesienia oskarżenia w danej sprawie, co siłą rzeczy jednak go ukierunkowuje. Pokrzywdzony, wykorzystując swoje prawo do sądu, od razu wchodzi w spór z prokuratorem. Nie jest to klimat sprzyjający zachowaniu przez tego ostatniego tak oczekiwanej bezstronności.
Prokurator na mocy wytycznych został skierowany w trybie obligatoryjnym do udziału we wszystkich postępowaniach sądowych po wniesieniu subsydiarnego aktu oskarżenia przez pokrzywdzonego. To, co w ustawowej procedurze karnej było dotąd racjonalnie wyważonym uprawnieniem (art. 55 par. 4 k.p.k. "w sprawie wszczętej na podstawie aktu oskarżenia wniesionego przez oskarżyciela posiłkowego może brać udział również prokurator"), z którego korzystano nienachalnie lub wręcz zupełnie sporadycznie, stało się sztywną regułą proceduralną. Takie dopięcie paska na ostatni guzik poprzez likwidację pola dla zagwarantowanej ustawowo uznaniowości jest krokiem mało zrozumiałym, o czym świadczą także publikowane w DGP krytyczne głosy przedstawicieli świata nauki prawa i palestry.
Subsydiarny oskarżyciel (uprzednio pokrzywdzony w sprawie) nie może więc liczyć, iż w starciu z oskarżonym samodzielnie rozstrzygnie swoją sprawę przed sądem, bowiem będzie tam zawsze obecny realizujący wytyczne prokurator, zobowiązany do określonej aktywności (w praktyce należy się spodziewać delegowania do sądów w pierwszym rzędzie tego samego prokuratora, który wcześniej prowadził lub nadzorował sprawę i wydał końcowe decyzje procesowe zakwestionowane w drodze wniesienia aktu oskarżenia). To zrozumiałe, iż zasadniczo nie będzie on postrzegany jako sojusznik strony subsydiarnego oskarżyciela, którego celem jest doprowadzenie do skazania wskazanej w akcie oskarżenia osoby. Niewątpliwie więcej powodów do zadowolenia może mieć w tej sytuacji oskarżony, licząc, iż prokurator będzie nadal przekonany o braku podstaw do oskarżenia i udzieli jemu wsparcia. Z tym że również ów oskarżony nie może ostatecznie przewidzieć zachowania prokuratora, który w tym postępowaniu oficjalnie nie jest związany z żadną ze stron. Nawet sam prokurator może mieć kłopoty z prawidłową identyfikacją swojego własnego stanowiska prezentowanego w trakcie rozprawy, zważywszy na konieczność dokonywania na bieżąco analiz kwestii faktycznoprawnych z odmiennych punktów widzenia oraz wypośrodkowania racji.
Uprawnienie pokrzywdzonego do zastąpienia prokuratora w kierowaniu skargi do sądu i możliwość wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia stanowi dodatkowy instrument ochrony interesów pokrzywdzonego, niewchodzący w zakres uprawnień, jaki gwarantuje mu konstytucja. Łączy się z tym zawsze podważenie zasadności i celowości sposobu, w jakim zakończył postępowanie przygotowawcze prokurator. Dlatego głośne artykułowanie zastrzeżeń sprowadzających się w uproszczeniu do tezy, iż prokurator będzie bronił oskarżonych i przeciwstawiał się dochodzeniu przez pokrzywdzonych swoich praw przed sądem, jest sumą bardziej złożonych i niepozbawionych podstaw obaw. Trzeba te obawy uszanować, gdyż nie są irracjonalne czy wydumane. Nie można ich też zagłuszyć formalnoprawnym argumentowaniem o przymiotach prokuratora i jego usytuowaniu w takim procesie, gdyż teoretyczna nadbudowa nie zawsze odzwierciedla praktykę.
Jeżeli proces karny porównać do meczu piłkarskiego, w którym walczą z sobą dwie przeciwstawne strony procesowe, to w tych zmaganiach prokurator w sposób naturalny, w konsekwencji dotychczas wyrażanych przez siebie ocen (w decyzji o umorzeniu lub odmowie wszczęcia), rzeczywiście sytuuje się bliżej drużyny oskarżonego w linii jego obrony. Należy zakładać (okaże się w praktyce, na ile idealistycznie), iż prokurator, dostrzegając w trakcie procesu pewną wadliwość swoich uprzednich ocen prawnych, kierując się obiektywizmem, wzniesie się ponad swoją zawodową dumę i nie będzie więźniem wcześniejszych procesowych przekonań oraz obaw przed ewentualnymi konsekwencjami służbowymi. W konsekwencji taki prokurator, nie bacząc na to, czy nie obróci się to przeciwko niemu w wymiarze indywidualnym i zawodowym, opierając się na wzbudzonym na sali rozpraw przekonaniu o winie i sprawstwie wypływającym z dowodów, powodowany interesem społecznym, będzie aktywnie wspierał oskarżyciela subsydiarnego, dążąc do skazania przed sądem tego, który na to zasługuje. Pozostaje retoryczne pytanie, czy zapał i motywacja prokuratora do takiego finalnego działania będzie tutaj taka sama lub przynajmniej podobna do tej, która towarzyszy mu podczas podejmowania czynności, gdy sam kieruje publiczny akt oskarżenia i popiera go przed sadem.
Prokurator jest bowiem poniekąd ukształtowany - po myśli art. 45 par. 1 k.p.k. - jako oskarżyciel publiczny przed wszystkimi sądami. Tam, gdzie uznał brak podstaw do wniesienia oskarżenia, a następnie jest zobowiązany uczestniczyć w sprawie z oskarżenia pokrzywdzonego, może doznać swoistego rozdwojenia jaźni. Z jednej strony bowiem z reguły krytycznie i z rezerwą odnosi się do wniesionego oskarżenia, co mentalnie osadza go wśród rzeczników dowodzenia niewinności oskarżonego, a z drugiej strony realizując wytyczne, powinien wyzerować swoją pamięć procesową, aby obiektywnie podejmować czynności na rzecz każdej ze stron, stosownie do zaistniałej sytuacji procesowej. Oczywiście stanowisko prokuratora, podobnie jak jego zapatrywanie może i powinno podlegać dynamicznej zmianie w trakcie procesu, w ślad za zmieniającymi się okolicznościami, jednak w punkcie wyjścia jest ono silnie zdeterminowane poglądem wyrażonym w decyzji umorzeniowej lub odmawiającej wszczęcia, a następnie po wniesieniu subsydiarnego oskarżenia, wnioskowaniem o umorzenie sprawy przez sąd na posiedzeniu przed rozprawą, jeżeli ono następuje. Brakuje tutaj klarowności w równym podejściu do stron procesu, jaką chciałoby się intencjonalnie osiągnąć po stronie prokuratorskiej.
Nawiązując do przywołanej wyżej terminologii piłkarskiej, można założyć, iż podczas tego meczu przeciwstawnych stron procesowych (oskarżyciel posiłkowy - oskarżony) prokuratora chce się ustawić na pozycji zbliżonej do bezstronnego sędziego obserwatora, który jednak ma być jednocześnie grającym zawodnikiem w formacji obrony i ataku, wspierającym według własnej oceny jednych przeciwko drugim. Jest to o tyle mało czytelne, iż ten mecz już ma swojego prawdziwego sędziego, który sam kontroluje przebieg gry i ustala końcowy wynik rywalizacji w wyroku, nie oczekując w tym zakresie specjalnego kontrolnego wsparcia ze strony prokuratora. Ten ostatni zawsze najlepiej będzie się czuł w formacji ataku przeciwko oskarżonemu i jego drużynie, przy czym w sytuacji, gdy to nie on wskazał oskarżonego (uczyniono to nawet wbrew niemu), najlepiej aby z reguły grał na ławce rezerwowych, wychodząc tylko w szczególnych sytuacjach, a nie każdorazowo bezpośrednio rozgrywał piłkę na boisku. Ze sportowego punktu widzenia, do którego odwołuje się to porównanie, gra na wspomnianej pozycji sędziego-zawodnika jest nieczytelna i całkiem zbędna.
Nie można się oprzeć wrażeniu, iż rola prokuratora w postępowaniu z subsydiarnego aktu oskarżenia to temat nadal otwarty, który wymaga dalszej dyskusji. Na marginesie wypada zauważyć, iż wypracowano również takie koncepcje, w myśl których z jednej strony w ogóle zakwestionowano legitymację prawną prokuratora do bycia pełnoprawną stroną procesową w procesie z subsydiarnego aktu oskarżenia (uczestnik bez istotnych uprawnień), a z drugiej strony dowodzono także, iż występuje on tam jako oskarżyciel publiczny w zgodzie ze swoim podstawowym statutem prawnym w procesie lub w innej wersji - że popiera oskarżenie, występując obok oskarżyciela posiłkowego subsydiarnego. Koncepcja prokuratora jako rzecznika praworządności i jednocześnie strony procesowej, jeżeli ma być tutaj wiodąca, to powinna być przez autora wytycznych od razu jasno wskazana i uzasadniona jego wykonawcom, tak aby prokuratorzy byli dostatecznie pouczeni. Zagadnienie to nie jest proste i podstawowa wiedza w tym zakresie dla praktyków nie powinna płynąć przede wszystkim z lektury publikacji w mediach.
Na koniec wypada odnieść się do kwestii konsekwencji dyscyplinarno-służbowych wobec prokuratorów. W umownym rankingu prokuratorskich niepowodzeń skazanie z subsydiarnego aktu oskarżenia dorównało chyba nawet uniewinnieniom, m.in. z racji wytyczenia odrębnej ścieżki do wyciągnięcia ewentualnych negatywnych konsekwencji.
Zgodnie z wytycznymi prokurator nadrzędny zobowiązany został do analizowania spraw pod kątem wyjaśnienia, czy zaistniały przesłanki do pociągnięcia prokuratora do odpowiedzialności służbowej lub dyscyplinarnej. Nie ma tutaj mowy o wstępnym skontrolowaniu zasadności samego orzeczenia sądowego. Wizja poniesienia ewentualnej odpowiedzialności służbowej przez prokuratora w przypadku pełnego powodzenia subsydiarnego aktu oskarżenia (czyli skazania oskarżonego) nie powinna jednak automatycznie przekładać się na publicznie wyrażane podejrzenie, iż może to wypaczać właściwą reakcję prokuratora na to wszystko, co będzie się działo na sali rozpraw, ponieważ ten będzie zawsze zainteresowany wyłącznie obroną oskarżonego. Podejrzenie takie zawiera sugestie, iż aktywnością prokuratora steruje jedynie obawa o własny interes, z pominięciem dobra samej sprawy, w której uczestniczy. Takie założenie traktować wypada jako zbyt przesadne oraz krzywdzące. Jednak kryje ono małe ziarenko prawdy. Wizja następczej (po prawomocnym skazaniu) kierunkowej kontroli, podejmowanej przez prokuratora nadrzędnego może stanowić pewien psychologiczny wpływ na prokuratora, który tej kontroli może podlegać. Wymiana poglądów pomiędzy prokuratorami wskazuje, że jest to dla nich istotny aspekt, zwłaszcza w chwili zbiegającej się z wprowadzaniem ocen okresowych.
Stąd otwarta jest kwestia, czy rzeczywiście dla zapewnienia obiektywizmu postępowania wokandę powinien obsadzać prokurator prowadzący uprzednio sprawę, w której wniesiono subsydiarne oskarżenie. Procedura wyłączenia prokuratora rzecznika praworządności z procesu, z uwagi na podejrzenie o brak bezstronności, może doznawać pewnego ograniczenia, z racji niedoprecyzowania obowiązujących w tym zakresie przepisów (wyłączenie prokuratora według k.p.k. odnosi się w sposób niewątpliwy jedynie do prokuratora oskarżyciela publicznego oraz prokuratora prowadzącego i nadzorującego postępowanie przygotowawcze). Analiza sprawy dokonywana przez prokuratora nadrzędnego po wydaniu prawomocnego wyroku skazującego zapewne nie będzie pomijać kwestii sposobu i jakości obsady wokandy przez prokuratora.
Wytyczne nałożyły obowiązek przekazywania prokuratorowi generalnemu wyników przeglądu spraw, w których doszło do prawomocnego skazania (lub warunkowego umorzenia) z subsydiarnego aktu oskarżenia. Zalecenie analizowania ich jest niewątpliwie uzasadnione i celowe, bowiem sytuacja, gdy pokrzywdzony sam skutecznie dochodzi swoich praw przed sądem wbrew decyzjom organów prowadzących postępowanie przygotowawcze, niewątpliwie jest porażką, zarówno prokuratury (ważny element państwa prawa), jak i konkretnego prokuratora, która nie powinna przechodzić bez pogłębionej refleksji. Ponadto każdy musi odpowiadać za rzetelność i jakość świadczonej pracy, co oczywiście nie oznacza, iż finalnie każdy taki przypadek będzie prowadził do wyciagnięcia konsekwencji służbowych lub dyscyplinarnych, gdyż trudno byłoby zaakceptować kanon jednomyślności ocen prokuratorskich i sądowych w każdej sprawie karnej. Wyroki skazujące, choć stosunkowo nieliczne w skali wszystkich wnoszonych subsydiarnych aktów oskarżenia (w całym kraju w 2012 r. subsydiarnych aktów wniesiono 1423, z czego w niedużym włocławskim okręgu prokuratorskim odnotowano dwa wyroki skazujące w stosunku do trzech osób oskarżonych) najdobitniej dowodzą, iż instytucja ta doskonale sprawdza się w systemie różnorodnych gwarancji procesowych osób pokrzywdzonych przestępstwem. Sprzyja ona także poprawie pracy samej prokuratury, bowiem prokuratorzy dodatkowo zmotywowani zostali do zwielokrotnienia wysiłku w celu wyważania swoich decyzji procesowych i podejmowania ich z należytą starannością.
Generalnie pozytywnie wypada ocenić działania zmierzające do ujednolicenia praktyki prokuratorskiej w tak ważkim obszarze jak sfera subsydiarnych aktów oskarżenia, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Wyrażoną na łamach DGP przez rzecznika Prokuratury Generalnej tezę, iż "tylko prokurator kierujący się obiektywizmem jest w stanie zapewnić sprawiedliwe rozstrzygnięcie" przed sądem, z prostej ludzkiej ostrożności popartej doświadczeniem życiowym i zawodowym, chciałbym traktować bardziej zadaniowo, niż w kategoriach niepodważalnego dogmatu.
Pokrzywdzony, wykorzystując swoje prawo do sądu, od razu wchodzi w spór z prokuratorem. Nie jest to klimat sprzyjający zachowaniu przez tego ostatniego tak oczekiwanej bezstronności
Prokurator, który uznał brak podstaw do wniesienia oskarżenia, a następnie uczestniczy w sprawie z oskarżenia pokrzywdzonego, może doznać rozdwojenia jaźni
@RY1@i02/2013/107/i02.2013.107.070000600.805.jpg@RY2@
fot. damian filipowski/reporter
@RY1@i02/2013/107/i02.2013.107.070000600.806.jpg@RY2@
Michał Trafny prokurator Prokuratury Okręgowej we Włocławku
Michał Trafny
prokurator Prokuratury Okręgowej we Włocławku
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu