Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Stopień jawności śledztw zależy od ich charakteru

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Czy dziennikarze mają prawo do społecznej kontroli śledztw? Czy mogą bezkrytycznie publikować opinie biegłych, wyciekające protokoły zeznań świadków? Czy nasze przepisy odpowiadają standardom wynikającym z orzecznictwa Stasburga?

Na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy piątkowej debaty "Nowelizacja procedury karnej w zakresie dostępu do akt postępowania a tajemnica postępowania karnego" zorganizowanej przez prokuratora apelacyjnego w Krakowie.

- Jestem, jako rzecznik, na styku dwóch światów: prokuratorskiego i dziennikarskiego. Oskarżyciele za wszelką cenę dążą do ochrony materiałów ze śledztw, media chcą za to wykonywać swoją misję i sprawować kontrolę społeczną nad przebiegiem śledztw. Konflikt jest więc nieuchronny. Tyle że prawo tych ostatnich jest mocno zakotwiczone zarówno w konstytucji (art. 14 i 54), jak i aktach prawa międzynarodowego (np. w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, europejskiej Konwencji Praw Człowieka) - tłumaczył Piotr Kosmaty, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

Prawo dziennikarza nie jest jednak nieograniczone. - W orzecznictwie strasburskim widać, że granice wolności wypowiedzi wyznacza prawo podejrzanego do prywatności, domniemanie niewinności, prawo do rzetelnego procesu i do bezstronnego sądu - przekonywała prof. Małgorzata Wąsek-Wiaderek z Katedry Postępowania Karnego KUL Jana Pawła II.

Jej zdaniem nasz art. 156 par. 5 k.p.k. - dający podstawę do udostępnienia akt ze śledztwa innym osobom (w tym dziennikarzom) tylko w wyjątkowych wypadkach i za zgodą prokuratora spełnia standard strasburski. I co do zasady nie narusza go penalizacja publicznego rozpowszechniania bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego (art. 241 par. 1 k.k.).

Jednak zakres dozwolonej kontroli społecznej zależy od charakteru spawy i jest dużo większy, np. w przypadku gdy podejrzanym jest funkcjonariusz publiczny.

- Problem polega na tym, że mamy niekiedy do czynienia z publikacją przecieków, które w żaden sposób nie da się podciągnąć pod sprawowanie społecznej kontroli nad tokiem śledztwa - zauważa z kolei Janusz Śliwa, zastępca prokuratora apelacyjnego w Krakowie.

Nie chodzi więc o patrzenie prokuraturze na ręce, wskazywanie na nieprawidłowości, ale samą sensację. To - zdaniem Śliwy - też pytanie o standardy etyczne dziennikarzy i ich świadomość, że publikacja może mieć negatywny wpływ na przebieg sprawy.

Z kolei prof. Piotr Kardas, adwokat i karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumaczył, że nie znajduje przepisu ustawowego, który wskazywałby na istnienie zasady tajności postępowania przygotowawczego.

- Ustawodawca ustanowił w art. 156 par. 5 k.p.k. zasadę względnej jawności postępowania przygotowawczego - mówił prof. Kardas.

Jawności "względnej", bo można ją wyłączyć na mocy konkretno-indywidualnej decyzji prokuratora, która będzie podlegała ocenie sądu. A wewnętrznej, bo dotyczy ona tylko jawności dla stron (a nie np. mediów). Brakuje natomiast normy, która chroniłaby materiały ze śledztwa w kontekście zewnętrznym. Art. 241 k.k. nie zakazuje bowiem niepublicznego ujawniania innym osobom.

O ile adwokat nie może ich wykorzystywać poza sferą czynności obrończych, bo może odpowiadać za to dyscyplinarnie i karnie (np. art. 266 k.k.), o tyle problemem pozostaje podejrzany, który może w innej niż publiczna formie udostępniać materiały.

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

ORZECZNICTWO

Uchwała Sądu Najwyższego z 13 maja 2015 r., sygn. III CZP 15/15. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.