Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Sąd, którego nigdy nie było

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Osoby zasiadające w Izbie Dyscyplinarnej nigdy nie były sędziami Sądu Najwyższego, a co za tym idzie, nie można było ich przenieść do innych izb – wynika z precedensowego postanowienia

Po likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, do czego doszło w lipcu ub.r., część osób, które w niej orzekały, przeszła do innych izb SN. Taką możliwość dała im nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 9 czerwca 2022 r. (Dz.U. z 2022 r. poz. 1259). Zgodnie z nią przeniesienia, za zgodą samych zainteresowanych, dokonywał I prezes SN. Zdaniem sędziego SN Włodzimierza Wróbla, który w składzie jednoosobowym przeprowadził tzw. test niezawisłości, członkowie Izby Dyscyplinarnej nigdy sędziami Sądu Najwyższego nie byli. A skoro tak, to nie mogli zostać skutecznie pod względem prawnym przeniesieni do innych izb SN, gdyż „Konstytucja RP nie przewiduje możliwości powołania na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego czy też z mocy samej ustawy”.

– Stwierdzenia tego typu należy postrzegać w kategoriach manifestacji wolności wypowiedzi, przy korzystaniu z której względy na prawdziwość, poprawność lub zgodność z rzeczywistością nie są istotne. Wprawdzie można mieć zasadnicze wątpliwości co do tego, czy uzasadnienie orzeczenia SN powinno pełnić funkcję hyde parku, ale niestety dożyliśmy czasów, kiedy stało się to faktem – tak orzeczenie skomentował Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy SN.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.