Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Gdy świadek wraca na złą drogę

w 2018 r. „Masa” został zatrzymany pod nowymi zarzutami
w 2018 r. „Masa” został zatrzymany pod nowymi zarzutami
17 lutego 2020
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Czy instytucja świadka koronnego to skuteczne narzędzie czy ogromne pole do nadużyć?

Pod koniec stycznia do Sądu Okręgowego w Łodzi trafił akt oskarżenia przeciwko najbardziej znanemu w Polsce świadkowi koronnemu, byłemu członkowi „grupy pruszkowskiej”, Jarosławowi S. vel Ł. ps. „Masa”. Oskarżony jest on o 17 przestępstw, m.in. oszustwa co do mienia wielkiej wartości, składanie fałszywych zeznań, zawiadomień o przestępstwach niepopełnionych, korupcję i paserstwo. „Masa” przebywa w areszcie od maja 2018 r. Teraz grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności. Ta sytuacja na nowo skłania do dyskusji na temat tego, czy instytucja świadka koronnego jest w ogóle potrzebna, czy jest polem do nadużyć, czy może jednak jest skuteczna, a jeśli tak, to czy i jakich reform wymaga?

Instytucja świadka koronnego obowiązuje w polskim prawie od 1 września 1998 r. Najpierw miało być to rozwiązanie tymczasowe – miało obowiązywać do 31 sierpnia 2001 r., a potem do 1 września 2006 r. Ostatecznie zostało jednak na stałe wprowadzone do naszego porządku prawnego. Od początku było bardzo skutecznym narzędziem w walce z przestępczością zorganizowaną. Z drugiej strony wzbudzało i wciąż wzbudza wiele kontrowersji, głównie za sprawą sytuacji, w których świadkowie pomawiali inne osoby czy – jak „Masa” – powracali na drogę przestępstwa lub z różnych względów tracili przyznany im status. Te same problemy dotykają też instytucję „małego świadka koronnego”, powszechnie nazywaną „sześćdziesiątką” (od art. 60 k.k.), z której coraz chętniej korzystają prokuratorzy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.