Proces Karadżicia odroczony do marca
Trybunał do spraw zbrodni wojennych w byłej Jugosławii odroczył wczoraj do marca proces Radovana Karadżicia.
Tym samym spełnił główne żądanie byłego lidera bośniackich Serbów, który bojkotował rozpoczęty 26 października proces. - Nie mogliśmy rozpocząć postępowania. Działanie oskarżonego działało ewidentnie na jego korzyść - tak tłumaczy swoją decyzję sąd w Hadze.
Radovan Karadżić, oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie wojenne, chce bronić się sam. Dlatego domagał się dodatkowego czasu, by zapoznać się z ponad milionem stron dokumentów, które przygotowali prokuratorzy. - Ja naprawdę nie chcę bojkotować procesu, ale nie mogę brać udziału w czymś, co łamie moje fundamentalne prawa - mówił kilka dni temu sędziom.
Alternatywą było wyznaczenie oskarżonemu obrońcy z urzędu, ale Karadżić zapowiadał, że w takiej sytuacji będzie nadal bojkotował proces, a jego obrońca mówił, że jest on nawet gotów rozpocząć głodówkę.
Liderowi bośniackich Serbów z lat 1992 - 1996 grozi dożywocie. Najpoważniejszy zarzut, jaki na nim ciąży, to masakra 8 tys. muzułmańskich mężczyzn i chłopców w Srebrenicy w 1995 roku. Przez lata ukrywał się w różnych miejscach w Serbii. Aresztowano go dopiero w lipcu ubiegłego roku w podmiejskim autobusie w Belgradzie. Okazało się, że mieszkał w stolicy Serbii i jako dr Dragan Dabić, guru medycyny alternatywnej, pracował w jednej z lokalnych klinik.
pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu