Przed windykatorami chroni nas prawo
Ktokolwiek oglądał film "Dług", ten wie, w jakie piekło potrafią zamienić życie bezwzględni ściągacze długów. Dzisiaj windykatorzy nie przychodzą już do dłużników z kijem bejsbolowym. Są o wiele "subtelniejsi" - rozpuszczą plotkę w pracy, poinformują o problemie starych i schorowanych rodziców albo niby - przypadkiem zawiadomią sąsiadów. Oni sami nazywają to wywieraniem nacisku, szukaniem metody na złamanie opornego dłużnika i wydobycie od niego zaległych pieniędzy.
Prawo nazywa jednak takie działania bardzo prosto - przestępstwem. A przed przestępstwem można się bronić. Jak? Przede wszystkim kwestionując działania windykatorów: u ich szefów, na policji, u rzecznika praw konsumentów, a nawet w sądzie. Bo siła windykatorów i ich poczucie bezkarności wynikają jedynie z faktu, że zadłużeni Polacy nie potrafią się przed nimi bronić. Nie mają pojęcia o prawie, więc nie wiedzą, że akurat w tej sprawie stoi ono po ich stronie.
Wierzyciele mają prawo odzyskać swoje należności. Ale nie mogą przy tym łamać prawa.
@RY1@i02/2009/211/i02.2009.211.000.002c.001.jpg@RY2@
Renata Kim
Renata Kim
renata.kim@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu