Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Kim jest pokrzywdzony

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Pan Stanisław nie ma szczęścia. Oto pokłócił się z ojcem, na którego działce wystawił stolarnię.

Gdy ją budował - panowała zgoda, gdy jej zabrakło - wystąpił do sądu, chcąc działkę wykupić, bo była od stolarni mniej warta. Ojciec przybył do sądu i zawiadomił, że syna już nie kocha i działki nie sprzeda. Zaczął więc syn dowodzić, że ojciec wyraził niegdyś zgodę na budowę nieszczęsnego zakładu. Ojciec zaprzeczył gorliwie, wyparł się swych podpisów na pozwoleniach, sąd powołał więc biegłego grafologa. Ten potwierdził autentyczność podpisu. Ojciec na to, że syna nie kocha, podpis nie jest jego, a i biegłego za bardzo też nie kocha, co czasem się zdarza. Sąd powołał następnego biegłego, ale i ten stwierdził, że podpis jest autentyczny. Ojciec raz jeszcze zaprzeczył, potem jeszcze raz i sprawę wygrał, bo był samoistnym posiadaczem. Nieważne, że mało prawdomównym. Sąd biegłymi się nie przejął i synowi trochę dołożył, pisząc w uzasadnieniu, że budowę stolarni wyłudził i prowadził wbrew woli ojca. Syn poczuł się dotknięty analizą stosunków rodzinnych oraz samym wyrokiem i sięgnął po kodeks. Przeczytał w nim, że "pokrzywdzonym jest osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone przez przestępstwo", czyli każdy. Nie każdy...

Że doszło do przestępstwa złożenia fałszywych zeznań - pan Stanisław nie miał wątpliwości. Że sąd nie miał tego za złe świadkowi - było też jasne, skoro fałszywego świadka nie pociągnął do odpowiedzialności. Trzeba więc było zapłakać i cicho siedzieć. Dobrotliwy ustawodawca pozwala w takim wypadku wnieść pokrzywdzonemu własny akt oskarżenia, przeto kłótliwy i niekochany syn wystąpił do sądu, gdzie dowiedział się, że nie jest pokrzywdzonym, a pierwsze zaprzeczenia ojca się przedawniły. Pokrzywdzony się zdziwił, bo czuł się pokrzywdzonym i skrzywdzonym, w dodatku się zirytował: skrzywdził go ojciec, gdy fałszywie zeznawał i oskarżył o wyłudzenie budowy. A sąd nawet rozprawy nie przeprowadził, tylko orzekł, w dodatku ostatecznie, że krzywdy nie ma.

Gdyby przeczytał orzeczenie najwyższego z sądów o pokrzywdzonym, a w nim, że "ani rodziców ofiary zabójstwa, ani jego żony nie można na gruncie przepisów karnoprocesowych uznać za osoby pokrzywdzone. Pokrzywdzonym jest bowiem jedynie ten, kogo dobro prawne jest bezpośrednio naruszone przez dane przestępstwo (art.49§1 kpk) Przestępstwo zabójstwa jako chroniące życie człowieka dotknęło bezpośrednio jedynie jego ofiarę, najbliżsi zaś jedynie pośrednio zostali nim dotknięci w zakresie swego zdrowia, w tym i psychiki", to by wiedział, że najbliżsi byliby pokrzywdzeni, gdyby też zostali zabici, ale szczęścia nie mieli, podobnie jak i on, skoro krzywdę według prawa poniósł tylko wymiar sprawiedliwości.

Wystąpił więc do Trybunału Konstytucyjnego ze skargą na zamknięcie mu drogi do sądu, bo jednak pokrzywdzonym się czuje. Trybunał wskazał z dobrotliwym pouczeniem, że w przepisie o fałszywych zeznaniach dobrem chronionym jest wymiar sprawiedliwości, który pokrzywdzonym się nie uznał, a przepis o pokrzywdzonym jest tylko ogólny i trzeba go wiązać z konkretną normą kodeksu karnego i tytułem rozdziału, w którym ją zamieszczono. Zatem rozdział z przepisem o wypadkach drogowych dotyczy bezpieczeństwa w ruchu lądowym i pokrzywdzonym jest bezpieczeństwo, a nie ofiara wypadku, która jest tylko ofiarą, bo lazła nie tam, gdzie trzeba i nie do tego przepisu doszła.

Pan Stanisław jest stolarzem, a przepisu o fałszywych zeznaniach przeciwko stolarzom nie ma.

Marek Markiewicz

prawnik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.