Prokurator prześwietli lekarzy
Naczelna Izba Lekarska sprzedała Grupie Brokerskiej spółkę, a w raz z nią pakiet 10 tys. cennych danych o klientach. Sprawą zajęła się warszawska prokuratura.
- Samorząd lekarski nie dostał z tej transakcji ani złotówki - oskarża Andrzej Włodarczyk, były prezes sprzedanej spółki Medbroker, który w imieniu prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę samorządu lekarskiego.
- 1 lutego wszczęliśmy śledztwo w tej sprawie, dokumenty zostały przekazane policji - potwierdza prokurator Katarzyna Dobrzańska z mokotowskiej prokuratury. Konstanty Radziwiłł, ówczesny prezes Naczelnej Rady Lekarskiej - organu NIL - twierdzi, że zarzuty są wyssane z palca.
Postępowanie dotyczy transakcji z końca 2008 r. To właśnie wtedy Naczelna Izba Lekarska sprzedała większościowy pakiet swoich udziałów w spółce Medbroker, notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Paryżu, Ogólnopolskiej Grupie Brokerskiej. Za 70 proc. udziałów firma zapłaciła ok. 100 tys. zł. Szybko okazało się jednak, że zarówno cena, jak i sposób przeprowadzenia transakcji mogą budzić kontrowersje. Sprawą prywatyzacji zajęła się Naczelna Komisja Rewizyjna, powołana do kontroli działań szefostwa samorządu lekarskiego. - Dobór inwestora strategicznego był naszym zdaniem mało transparentny. I sama transakcja też budzi wiele wątpliwości, bo tak naprawdę samorząd utracił kontrolę nad spółką - przyznaje szef Naczelnej Komisji Rewizyjnej Jarosław Zawiliński.
Dlaczego wybór padł na Ogólnopolską Grupę Brokerską? - Nikt inny po prostu się nie zgłosił - tłumaczył wczoraj Radziwiłł. Ale jak twierdził Marcin Foryś, wiceprezes firmy Supra Brokers, osobiście składał Radziwiłłowi propozycję kupna udziałów w spółce. Bez odzewu. - Mówimy o zupełnie innym okresie. Nie chcieliśmy wtedy sprzedawać całej spółki - przekonuje Radziwiłł.
Andrzej Włodarczyk twierdzi, że transakcji dokonano poprzez podwyższenie kapitału zakładowego spółki. - A więc samorząd nie dostał z tego nawet grosika - mówi i powtarza pytania Komisji Rewizyjnej, dlaczego w transakcji prywatyzacyjnej NIL zaniżyła ponad sześciokrotnie wartość udziałów. Jeszcze w 2006 r. ustalono, że cena zbycia jednego udziału wynosi 3,2 tys. zł. Tymczasem inwestor płacił za jeden udział tylko 500 zł. Radziwiłł: - Nie można tego porównywać, sytuacja spółki się pogorszyła. Strat nie odnotowano, ale też nie było mowy o zyskach. Gdybyśmy chcieli oferować udziały po takiej cenie, nikt by ich nie kupił - mówi Radziwiłł.
Były szef NRL odpiera też zarzuty, że rejestr 10 tys. klientów Medbrokera, za który firmy farmaceutyczne są gotowe płacić kilkaset złotych od osoby, oddano za darmo.
- Wycenianie listy klientów jest irracjonalne. Przecież to element majątku spółki i nie ma konieczności go wydzielać - mówi Radziwiłł i dodaje, że wszyscy udziałowcy jednogłośnie zgodzili się na przekształcenia. - Nie tylko ja podejmowałem decyzje - dodaje.
Z powodu wątpliwości przy prywatyzacji Medbrokera w styczniu komisja po raz pierwszy w ponad 20-letniej historii NIL wnioskowała o nieudzielenie absolutorium Naczelnej Radzie Lekarskiej. Wniosek jednak padł. - Tym samym sprawa została moim zdaniem zamknięta - mówi Konstanty Radziwiłł.
@RY1@i02/2010/042/i02.2010.042.000.003a.002.jpg@RY2@
Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Konstanty Radziwiłł twierdzi, że samorząd lekarski nie stracił na transakcji
Barbara Sowa
barbara.sowa@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu