Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Wierzyciel musi umieć rozmawiać z dłużnikiem

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jeśli nie zdecydujemy się na ściąganie należności przez specjalną firmę albo na odsprzedanie długu, kontakty z dłużnikiem muszą mieć taką formę, żeby nie narazić wierzyciela na kłopoty

Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 - stanowi art. 190, a par. 1 znowelizowanego w 2011 roku kodeksu karnego. Jeżeli następstwem czynu określonego w par. 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, wymiar kary pozbawienia wolności może wynieść od 1 roku do 10 lat.

Jak te przepisy mają się do działalności gospodarczej, skoro powstały, by chronić ludzi przed natrętami w życiu prywatnym i na styku prywatności i życia publicznego (np. gwiazdy telewizji, które czują się nękane przez fanów)? Czasami próba odzyskania należnych przedsiębiorcy sum może być potraktowana jak stalking.

- Zdefiniowanie stalkingu nie jest rzeczą łatwą z uwagi na bardzo liczne jego postaci. W literaturze przedmiotu wskazuje się tu przykładowo powtarzające się głuche telefony do danej osoby, śledzenie jej, powtarzające się próby nawiązywania telefonicznych, internetowych czy bezpośrednich kontaktów wbrew jej woli czy nawet uporczywe wysyłanie niechcianych kwiatów lub upominków. Cechą charakterystyczną tych zachowań jest, że same w sobie nie stanowią one naruszenia prawa czy nawet norm obyczajowych. O ich negatywnej ocenie przesądzają przede wszystkim dwie okoliczności: po pierwsze, następują wbrew woli osoby, której dotyczą, po drugie zaś, powtarzają się wielokrotnie. Uwagę zwraca fakt, iż do uznania danego działania za przestępcze konieczne jest łączne zaistnienie uporczywości oraz wzbudzenie poczucia zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności - tłumaczy mec. Maciej Panfil, starszy partner w Kancelarii Prawniczej Maciej Panfil i Partnerzy.

Czy jeśli wierzyciel, nie używając w żadnym stopniu groźby, często dzwoni do dłużnika, może zostać uznany za stalkera? Problem w tym, że nie wiadomo, co może wywołać uczucie zagrożenia. Dłużnik może się też powołać na naruszenie prywatności. Wierzyciel może prowadzić windykację polubowną (która zakłada, że dłużnik współpracuje) lub windykację sądową i komorniczą. Jeśli więc dłużnik, nawet po początkowej zgodzie na kontakty, nie chce ich dłużej utrzymywać, trudno mówić o dobrowolności. Nie ma jeszcze wypracowanych praktyk, ale - jak mówi mec. Panfil - dłużnik ma prawo nie życzyć sobie kontaktowania się z nim. Jeżeli wyrazi taką niechęć, wierzyciel de facto traci prawo do takiej formy odzyskiwania długu. Wierzyciel musi się liczyć z wystąpieniem na drogę sądową. W takim przypadku sprawa trwa zazwyczaj dłużej, ale nikt nie może oskarżyć go o działania bezprawne.

MWW

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.