Mrożąca nowelizacja
Jednym z celów nowelizacji prawa o zgromadzeniach było wprowadzenie nowych zasad odpowiedzialności dla organizatorów demonstracji czy pikiet. Pomysły na jego osiągnięcie były różne, m.in. chciano wprowadzić dla nich obowiązkowe ubezpieczenie. Szczęśliwie ta radykalna propozycja nie doczekała się realizacji, niestety innych taki los nie spotkał
W debacie publicznej czasami pojawia się pogląd, że organizatorzy zgromadzeń oraz ich uczestnicy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. I wbrew temu, co głoszą niektórzy politycy czy urzędnicy, jest on oczywiście błędny.
Jest przecież kodeks
Tłem dla wszystkich zmian prawnych powinna być świadomość istnienia art. 52 kodeksu wykroczeń. Przepis ten przewiduje różne formy odpowiedzialności w zależności od tego, czy dotyczą przeszkadzania w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, zwoływania jego bez wymaganego zawiadomienia (lub przewodniczenia takiemu zgromadzeniu), przewodniczenia zarówno zgromadzeniu zakazanemu, jak i zgromadzeniu rozwiązanego przez przewodniczącego lub przedstawiciela organu gminy, bezprawnego zajmowania lub nieopuszczania miejsca, w którym ma się odbyć inne legalne zgromadzenie, udziału w zgromadzeniu przy jednoczesnym posiadaniu przy sobie broni, materiałów wybuchowych lub innego niebezpiecznego narzędzia.
Popełnienie wykroczenia z art. 52 k.w. zagrożone jest sankcją aresztu do 14 dni, karą ograniczenia wolności lub karą grzywny. Wysokość grzywny wynika z przepisów ogólnych k.w. i może wynosić od 20 do 5000 zł (art. 24 par. 1 k.w.). Karalne jest także podżeganie i pomocnictwo w popełnieniu powyższych czynów. W tym miejscu warto dodać, że do uczestników nielegalnych zgromadzeń może mieć również zastosowanie art. 50 k.w. Zgodnie z tym przepisem, kto nie opuszcza zbiegowiska publicznego pomimo wezwania właściwego organu, może podlegać karze aresztu albo grzywny.
Tak więc podstawowa wątpliwość, jaka rodzi się w związku z nowelizacją, dotyczy samego sensu wprowadzania przepisów karnych do prawa o zgromadzeniach. W jej wyniku będziemy bowiem mieli system odpowiedzialności opierający się na dwóch ustawach: kodeksie wykroczeń (wspomniane wcześniej art. 50 i 52) oraz prawie o zgromadzeniach (nowo dodane art. 13a i 13b).
Korygowanie zmian
Nowo wprowadzony art. 13a w wersji uchwalonej przez Sejm przewidywał odpowiedzialność przewodniczącego zgromadzenia za niepodejmowanie obowiązków przewidzianych w art. 10 ust. 3 oraz za niepodejmowanie środków przewidzianych w art. 10 ust. 4 i 5. Tymczasem art. 10 ust. 3 jest w tym kontekście szczególnie problematyczny, gdyż zgodnie z tym przepisem (w wersji zmienionej): "przewodniczący odpowiada za zgodny z przepisami prawa przebieg zgromadzenia oraz jest obowiązany do przeprowadzenia go w taki sposób, aby zapobiec powstaniu szkód z winy uczestników zgromadzenia, i podejmuje w tym celu przewidziane w ustawie s´rodki".
W porównaniu do dotychczas obowiązującej ustawy dodano sformułowanie o przeprowadzeniu zgromadzenia w taki sposób, aby zapobiec powstawaniu szkód z winy uczestników zgromadzenia. Tak więc w ustawie przyjętej przez Sejm przewidziana została odpowiedzialność za niedopełnienie powyższych obowiązków. Senat jednak zdecydował się na wykreślenie odwołania do art. 10 ust. 3, gdyż jego zdaniem doprowadziłoby to do obiektywizacji winy i odpowiedzialności organizatora za działalność innych uczestników zgromadzenia, na których nie miał żadnego wpływu. Jeżeli zatem poprawka senacka zostanie przyjęta, obowiązki z art. 10 ust. 3 nie będą obarczone wyraźną sankcją.
Art. 13a odnosi się także do obowiązków wynikających z art. 10 ust. 4 i 5 prawa o zgromadzeniach. Są to przepisy nakładające na przewodniczącego zgromadzenia prawo do:
● żądania opuszczenia zgromadzenia przez osobę, "która swoim zachowaniem narusza przepisy ustawy albo uniemoz˙liwia lub usiłuje udaremnic´ zgromadzenie" (dotyczy to m.in. osób zakłócających pokojowy charakter demonstracji, krzyczących faszystowskie hasła, prowokatorów),
● rozwiązania zgromadzenia, jeżeli jego uczestnicy nie podporządkują się żądaniom przewodniczącego podjętym w granicach ustawowych lub też ich przebieg demonstracji czy pikiety sprzeciwia się prawu o zgromadzeniach albo narusza przepisy ustaw karnych (np. pomimo napomnień przewodniczącego zgromadzenia uczestnicy wciąż zachowują się agresywnie i niepokojowo lub nie zaprzestają skandować haseł sprzecznych z polskim prawem).
Senat w odniesieniu do pierwszej z powyższych sytuacji (art. 10 ust. 4) postanowił zaostrzyć odpowiedzialność przewodniczącego zgromadzenia. Do tej pory miał on jedynie prawo zażądać opuszczenia zgromadzenia przez uczestnika. Teraz (tzn. po poprawce) przewodniczący żąda opuszczenia zgromadzenia. I tu rodzi się kolejna wątpliwość - otóż można mieć poważne wątpliwości, czy brak jakiegokolwiek marginesu uznania dla przewodniczącego zgromadzenia jest zasadny. Mogą się przecież zdarzyć sytuacje, które dla osób postronnych wydawać się będą naruszeniem zasad pokojowego charakteru zgromadzenia, tymczasem przewodniczący może tego nie dostrzec.
Senat zmienił także zakres odpowiedzialności przewodniczącego zgromadzenia, wprowadzając przesłankę winy umyślnej. W brzmieniu przyjętym przez izbę wyższą parlamentu art. 13a był dookreślony przez znamię "w celu zapobieżenia naruszeniom porządku publicznego". Senat zaproponował wykreślenie tego znamienia i wprowadzenie przesłanki umyślności. Efekt? Przepisem tym zostaną objęte zarówno czyny podejmowane z zamiarem bezpośrednim, jak i ewentualnym. Tak więc choć poprzednie brzmienie przepisu nie było zbyt fortunne, to jednak odnosiło się wyłącznie do przestępstw kierunkowych. Teraz już nie.
Z kolei nowo dodany art. 13b przewiduje odpowiedzialność dla uczestników zgromadzenia, którzy nie podporządkują się poleceniom przewodniczącego zgromadzenia (zarówno w zakresie zaprzestania niezgodnych z prawem zachowań, jak i nierozejścia się pomimo rozwiązania zgromadzenia). Przepis ten był krytykowany przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE jako zbędny. W praktyce trudno się spodziewać, aby chociażby w przypadku nierozejścia się uczestników zgromadzenia każda osoba była spisywana, a następnie pociągana do odpowiedzialności. To na organach władzy powinien spoczywać obowiązek nakłonienia demonstrantów do rozejścia się, gdy ich zgromadzenie zagraża bezpieczeństwu.
Senat postanowił wykreślić z art. 13a i art. 13b wysokość grzywien. W wersji przyjętej przez Sejm było to odpowiednio maksymalnie 7 i 10 tys. zł. Przy czym warto podkreślić, że art. 24 par. 1 kodeksu wykroczeń przewiduje maksymalną wysokość grzywny na poziomie 5 tys. zł. Dzięki poprawce zastosowanie znajdą zasady ogólne wynikające z k.w. W tym kontekście można zadać pytanie ogólne - jak to jest możliwe, że tak jawnie wadliwe przepisy zostały przyjęte przez Sejm i musiały być korygowane dopiero w Senacie?
Trudna ocena
Nie ulega wątpliwości, że przygotowane przez prezydenta RP, a następnie przyjęte przez Sejm przepisy były dotknięte fundamentalnymi wadami i w efekcie nastąpiło ich swoiste ratowanie przez Senat. Nie ulega też wątpliwości, że nowelizacja zwiększa zakres obowiązków i odpowiedzialności organizatorów zgromadzeń.
Jednak oprócz stwierdzeń na usta cisną się także pytania. Np. czy te zmiany były faktycznie potrzebne i uzasadnione realną potrzebą społeczną? Czy zostały one wystarczająco przemyślane? W końcu czy nowelizacja pasuje systemowo do dotychczas obowiązujących norm kodeksu wykroczeń? Moim zdaniem nie. Co więcej, z legislacyjną beztroską w tym przypadku wiąże się inne niebezpieczeństwo. Otóż ma ona potencjalny mrożący skutek - nowe, zaostrzone przepisy mogą bowiem odstraszać od organizowania i przewodniczenia zgromadzeniom? Czy realizując interes w postaci zwiększenia bezpieczeństwa, nie została nadmiernie ograniczona wolność organizowania pokojowych zgromadzeń? Na wszystkie te wątpliwości będzie musiał wkrótce odpowiedzieć Trybunał Konstytucyjny.
@RY1@i02/2012/162/i02.2012.162.07000080b.803.jpg@RY2@
Fot. Adam Stepien/REPORTER
Nowe przepisy zwiększą zakres obowiązków organizatora demonstracji
@RY1@i02/2012/162/i02.2012.162.07000080b.804.jpg@RY2@
dr Adam Bodnar - wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz adiunkt w Zakładzie Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego
dr Adam Bodnar
wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz adiunkt w Zakładzie Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu